Kościelne młyny najwyraźniej nie tylko przyspieszają, ale i stosują coraz cięższe żarna.

Bomba jednak wybuchła. Od prawie dwóch lat spodziewano się, że oskarżenia podnoszone pod adresem byłego metropolity wrocławskiego kard. Henryka Gulbinowicza w związku z ujawnianymi przypadkami ukrywania przestępstw księży pedofilów znajdą finał w postaci jakiegoś rozstrzygnięcia w sprawie.

Po wejściu w życie motu proprio papieża Franciszka „Vos estis lux mundi” – a tym bardziej po krążących informacjach, że postępowanie w sprawie zostało zlecone metropolicie warszawskiemu, kard. Kazimierzowi Nyczowi – stało się jasne, że sprawa jest poważna i nie zostanie zamieciona pod dywan.

Od czasu pojawienia się na początku października br. informacji o podobno wstrzymanej publikacji komunikatu w sprawie kard. Gulbinowicza – tak, aby szokująca wiadomość nie zdominowała odbywających się wówczas w Łodzi i Pabianicach obrad Konferencji Episkopatu Polski – pojawiały się natomiast domysły, że być może decyzje Stolicy Apostolskiej odnośnie byłego metropolity wrocławskiego w ogóle nie zostaną podane do publicznej wiadomości. Argumentem za tym miałby być zły stan zdrowia sędziwego kardynała, który 17 października skończył 97 lat.

Sankcje głównie symboliczne

A jednak… Dziś w samo południe Nuncjatura Apostolska opublikowała „Komunikat dotyczący kard. Henryka Gulbinowicza”. Decyzje są poważne, na pierwszy rzut oka nawet radykalne: pozbawienie prawa do nabożeństwa pogrzebowego i pochówku w katedrze (taki przywilej przysługiwał kardynałowi jako byłemu arcybiskupowi wrocławskiemu na mocy kan. 1178 i 1242 Kodeksu prawa kanonicznego) oraz nakaz wpłacenia „odpowiedniej sumy pieniędzy” tytułem darowizny na powołaną przez KEP Fundację Św. Józefa, której zadaniem jest wspieranie działań Kościoła na rzecz ofiar nadużyć seksualnych, pomocy psychologicznej oraz prewencji kształcenia osób odpowiedzialnych za ochronę nieletnich.

Nałożono na kardynała również dwie sankcje, które – wobec jego stanu zdrowia – mają znaczenie raczej symboliczne: zakaz używania insygniów biskupich i zakaz uczestniczenia w jakiejkolwiek celebracji lub spotkaniu publicznym. Były metropolita wrocławski od dawna nie uczestniczy już ani w uroczystościach liturgicznych, ani w innych spotkaniach publicznych, a od pewnego czasu pozostaje pod stałą opieką w Domu Księży Emerytów. Jedynym zatem chyba wypadkiem, w którym zakaz użycia insygniów biskupich znajdzie zastosowanie, będą uroczystości pogrzebowe kardynała, podczas których na jego trumnie nie znajdzie się biskupia mitra.

„Inne zarzuty”?

Komunikat nuncjatury jest, jak zwykle, bardzo lakoniczny i pozbawiony wyjaśnień. Przede wszystkim daje jednak do myślenia sformułowanie o podjęciu przez Stolicę Apostolską decyzji dyscyplinarnych co do kardynała „w wyniku przeprowadzonego dochodzenia w sprawie oskarżeń wysuwanych” pod jego adresem, ale także „po przeanalizowaniu innych zarzutów dotyczących przeszłości kardynała”. Znowu pozostają nam tylko domysły, jednak użycie w jednym komunikacie obydwu tych sformułowań z pewnością nie jest przypadkowe.

Wiadomo o wysuwanych pod adresem kard. Henryka Gulbinowicza w ostatnich latach oskarżeniach zarówno dotyczących chronienia księży pedofilów (poczynając chyba od znanego przypadku byłego księdza Pawła Kani, w którego sprawie kardynał podpisał nawet poręczenie), jak i o zarzutach bezpośredniego molestowania. Na tym tle pojawiły się jednak także relacje o pewnych „nieprawidłowościach” datujących się jeszcze z czasów białostockich.

Jedynym chyba wypadkiem, w którym zakaz użycia insygniów biskupich znajdzie zastosowanie, będą uroczystości pogrzebowe kardynała

Osobny zakres to informacje kładące się cieniem na legendę Henryka Gulbinowicza jako opoki opozycji w latach osiemdziesiątych, a dotyczące jego (rzekomej?) współpracy ze służbami PRL. Czy i których sfer życia i działalności hierarchy dotyczyły „inne zarzuty” z jego przeszłości? Prawdopodobnie nie dowiemy się tego prędko, o ile dowiemy się w ogóle.

Wskazówką, że chodzi jednak raczej o czyny ze sfery moralności, stanowi nakaz uczynienia darowizny na rzecz Fundacji Św. Józefa. Warto przy tym dostrzec, że wskazanie właśnie tej instytucji jako adresatki zadośćuczynienia pieniężnego stanowi wyraz uznania Stolicy Apostolskiej dla tej inicjatywy. To ważne, gdyż tak niedawno jeszcze przedstawiał ją w złym świetle zdymisjonowany biskup kaliski Edward Janiak. Pośrednio jest to również aprobata dla wysiłków podejmowanych przez abp. Wojciecha Polaka, prymasa Polski, jako delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży oraz przez zarząd FŚJ na rzecz ofiar przestępstw seksualnych popełnionych przez duchownych.

Upadek legendy

W komunikacie nuncjatury sankcje nazwane są „decyzjami dyscyplinarnymi”. Najbardziej widoczną publicznie z podjętych decyzji będzie pozbawienie prawa do nabożeństwa żałobnego i pochówku w katedrze. Stolica Apostolska nie zdecydowała się na sankcje bardziej radykalne, dotyczące wykonywania władzy święceń czy godności biskupiej sensu stricto. Nie oznacza to, że dalsze decyzje – choćby podjęte przez samego papieża w odniesieniu do godności kardynalskiej Gulbinowicza – nie mogą jeszcze nastąpić, jednak można też przypuszczać, że zastosowane środki uznano za proporcjonalne do wyników przeprowadzonego postępowania.

W Polsce postepowanie w sprawie kard. Gulbinowicza prowadził metropolita warszawski, kard. Kazimierz Nycz – hierarcha rozważny, wyważony, nieskłonny do pochopnych opinii czy radykalizmu. Oznacza to, że musiał zebrać materiały na tyle obciążające, iż zdecydował się na sformułowanie i przekazanie do Stolicy Apostolskiej wniosków uzasadniających nałożenie i upublicznienie sankcji wobec stojącego u schyłku życia sędziwego kardynała. Z pewnością jednak kard. Nycz potrafił „oddzielić ziarno od plew”, czyli wyeliminować pojawiające się również w przestrzenni publicznej krzywdzące i niewiarygodne pomówienia, graniczące z podejmowanymi przez niektórych próbami wykorzystania smutnych faktów z przeszłości byłego arcybiskupa Wrocławia do zwiększenia osobistej popularności.

Których sfer życia i działalności hierarchy dotyczyły „inne zarzuty” z jego przeszłości? Prawdopodobnie nie dowiemy się tego prędko, o ile dowiemy się w ogóle

Kardynał Henryk Gulbinowicz to we Wrocławiu postać legendarna. Trudno mówić o nim tylko jako o osobie. Jest fantastyczną i lubianą osobowością, dotąd ważną i szanowaną. Wiele czasu będzie musiało upłynąć, by udało się uporządkować dotychczasową wizję jego postaci, osobiste doświadczenia wielu osób – obcowania z hierarchą zasłużonym, mądrym, rozważnym, ale też otwartym, ciepłym, uśmiechniętym i pomocnym w wielu sprawach – w konfrontacji z najnowszą wiedzą o jego postępowaniu w ciągu ostatnich 15 czy 45 lat.

Nie bez powodu wymieniam te dwie cezury czasowe, odnoszące się niejako do zarzutów dotyczących sfery moralnej i politycznej. Nie będzie to łatwa sprawa. O ile trudno dyskutować i relatywizować przewinienia dotyczące sfery moralnej, o tyle w sferze politycznej będzie ważne, by ustrzec się pochopnych ocen i radykalizmów dyktowanych brakiem doświadczenia funkcjonowania w tamtych czasach.

„Sprawiedliwy kiedyś to zważy i osądzi”

Na wieść o dzisiejszych decyzjach Stolicy Apostolskiej stan odczuć wielu osób i stopień skomplikowania sytuacji trafnie ujął poproszony przeze mnie o wypowiedź działacz podziemia solidarnościowego, polityk i samorządowiec, Stanisław Huskowski, który przyznał, że decyzje te bardzo go zasmuciły, wręcz zszokowały. – Ksiądz Kardynał Gulbinowicz jest dla mnie kimś naprawdę wielkim. Oczywiście przyjmuję ją do wiadomości i mógłbym filozoficznie powiedzieć, że odkrywanie mrocznej strony niejednej duszy mogłoby nas zaskoczyć – mówi.

Huskowski nawiązuje też do najbardziej znanego wątku wspierania przez Gulbinowicza podziemnej „Solidarności”: – Pamiętam, kiedy na początku grudnia 1981 roku poprosiłem go o przyjęcie i przechowanie 80 mln zł związkowych pieniędzy. Prosiłem biskupa, pamiętającego przecież wkroczenie Armii Czerwonej do Polski w 1939 roku, represje, wyroki, wywózki, a potem mroczne lata stalinizmu, morderstwa księży, tortury i proces biskupa Kaczmarka. On bez najmniejszego wahania się zgodził! Przecież zdawał sobie sprawę z ryzyka. Zgodził się przyjąć i ukryć ogromną sumę pieniędzy „Solidarności” przed spodziewanym atakiem komunistycznego państwa i stanem wojennym, by finansować z nich antykomunistyczne podziemie! Wielki Bohater, Biskup, Człowiek! Niestety, jak się okazuje, z poważną rysą. Sprawiedliwy kiedyś to zważy i osądzi.

Wiele osób zadaje dziś także pytanie, czy sankcje Stolicy Apostolskiej wpłyną na decyzje władz państwowych. Henryk Gulbinowicz jest kawalerem wielu wysokich odznaczeń, w tym nadanego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Orderu Orła Białego. Znany jest przypadek pozbawienia duchownego – byłego wykładowcy KUL – Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski na wniosek ofiary jego pedofilskich działań. Czy w sprawie kardynała Gulbinowicza nastąpią i takie konsekwencje?

Nie ma taryfy ulgowej

Ostrożną nadzieję na przyszłość wydaje się budzić natomiast wydane w związku ze sprawą oświadczenie Archidiecezji Wrocławskiej, wyrażające ból z powodu pokazania, „iż w przeszłości pewne osoby zostały poważnie skrzywdzone przez duchownego, który przewodził naszej diecezji. Tym ludziom należy się słowo: «przepraszam» i im ten wyrok się należał. Wyrażamy szacunek wobec nich i deklarujemy gotowość wsparcia i pomocy. Surowość sankcji, zastosowanych wobec księdza kardynała, wskazuje, że dochodzenie potwierdziło prawdziwość zarzutów stawianych księdzu kardynałowi w przestrzeni publicznej. Fakt, iż sprawa została podjęta, wyjaśniona i doprowadzona do końca potwierdza, że w Kościele nie ma jakiejkolwiek taryfy ulgowej dla tego rodzaju przestępstw oraz że nigdy nie będzie zgody na ich tolerowanie”.

To dobrze, że na dziś i na przyszłość stanowisko Kościoła wrocławskiego jest tak jasne, zdecydowane i zgodne z linią i przepisami papieża Franciszka, ale przede wszystkim z nakazami wiary i moralności chrześcijańskiej. Jak jednak w sumieniu poradzą sobie wszyscy ci, którzy o wszystkich tych sprawach przez lata i dziesięciolecia „wiedzieli, ale nie powiedzieli” – pozostanie to ich tajemnicą. Choć być może nie wszystkich – wszak w toku są choćby postępowania w sprawach blisko związanych z kard. Gulbinowiczem biskupów Głódzia i Janiaka.

Czekamy zatem na kolejne efekty mielenia kościelnych młynów, które najwyraźniej nie tylko przyspieszają, ale i stosują coraz cięższe żarna…

Zranieni w Kościele