Nie nauczyliśmy się pokazywać w sumieniu człowieka, jak ważne jest życie. Stało się to problemem politycznym, a nie powinno nim być. Jest to jakąś porażką Kościoła – mówi rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszek Gęsiak.

W całym kraju – w niedzielę także w kościołach i pod kuriami – trwają protesty po czwartkowym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za niezgodne z ustawą zasadniczą dopuszczenie aborcji, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.

Sytuację komentował dziś w audycji Beaty Lubeckiej w Radiu Zet ks. Leszek Gęsiak, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. Jego zdaniem mamy do czynienia z poważnym konfliktem aksjologicznym, zaś „o pewnych rzeczach etycznych właściwie nigdy nie powinno się głosować, nie powinno się ich stawiać jako punkt wyboru i stawiać ludzi w dramacie wyboru: za lub przeciw”. Jak przyznał, istniejący od 1993 r. tzw. kompromis aborcyjny „był drogą pośrednią, która uspokajała sytuację”.

Ks. Gęsiak zgodził się z przywołanymi przez prowadzącą rozmowę słowami siostry Małgorzaty Chmielewskiej, że orzeczenie Trybunału to decyzja polityczna. – To nie Kościół tę wojnę wywołał. Naprawdę nie chcieliśmy tej wojny – zapewnił.

– Może to trochę wina Kościoła, że nie nauczyliśmy się pokazywać w sumieniu człowieka, jak ważne jest życie. Stało się to problemem politycznym, a nie powinno nim być – mówił rzecznik episkopatu. – Jest to jakąś porażką Kościoła, że wspólnota zaczyna mieć problem aksjologiczny. Być może nasz hierarchiczny dyskurs nie przystaje do zmieniającej się sytuacji. Jest mi żal, że wielu ludzi teraz z Kościoła odchodzi. Być może to porażka języka, którym się Kościół posługuje – zaznaczył.

Dopytywany przez Lubecką, czy kobiety można zmuszać do heroizmu, jezuita odpowiedział, że nie i że nikt do tego heroizmu nie jest zmuszany. Jak przekonywał, Kościół mówi o prawach kobiet, ale też i o prawie każdego człowieka do życia. – To nie jest tak, że jedno prawo do życia może niwelować prawo drugiego, że w imię dobra jednego prawa możemy zniszczyć prawa drugiego – dodał. I zapewnił: – Jeżeli ktoś przychodzi do Kościoła i prosi o pomoc, to Kościół mu pomoże. Bez konieczności zabijania życia.

Pytany o relacje Kościół-rządzący ks. Gęsiak przyznał, że „każde zbytnie zbliżenie się Kościoła do władzy zawsze skutkowało złymi efektami”. Ale o to, dlaczego dany ksiądz popierał takiego czy innego kandydata czy partię, trzeba – jego zdaniem – pytać tych, którzy to robią.

Przeczytaj także: Obawiam się, że zadajemy ostateczny cios jedności naszego społeczeństwa

DJ