Grupa osób zakłóciła mszę w poznańskiej katedrze. Protesty odbywają się w całym kraju. „»Wyp…dalać« przez dwa dni było skierowane głównie do polityków. Dziś zostało skierowane głównie w stronę Kościoła w Polsce” – uważa o. Maciej Biskup.

Trybunał Konstytucyjny orzekł w czwartek, że niezgodne z ustawą zasadniczą jest dopuszczenie aborcji, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Tego samego dnia oświadczenie wydał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, metropolita poznański abp Stanisław Gądecki – „ciesząc się ogromnie z tej epokowej zmiany prawa”. „Z wielkim uznaniem przyjąłem dzisiejszą decyzję Trybunału Konstytucyjnego, uznającą aborcję eugeniczną za niezgodną z Konstytucją Rzeczypospolitej” – pisał abp Gądecki.

W tym samym tonie wypowiedział się wiceprzewodniczący episkopatu, metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. – Wyrażamy wielkie uznanie dla odwagi i rzetelności sędziów trybunału oraz ogromną wdzięczność dla inicjatorów i uczestników wielkiego ruchu społecznego, który stanął w obronie świętości każdego ludzkiego życia od momentu poczęcia do chwili naturalnej śmierci – mówił w czwartek podczas mszy w sanktuarium na Białych Morzach.

Decyzja TK natychmiast wywołała protesty w całym kraju. W niedzielę odbywają się między innymi w Białymstoku, Bielsku-Białej, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie, na Śląsku i w Zagłębiu, w Toruniu, Trójmieście i Warszawie – także w kościołach i przed kuriami.

Poznańska „Gazeta Wyborcza” opisuje sytuację z mszy o 12 w tamtejszej katedrze. Gdy ksiądz zaczął kazanie dwadzieścia osób, głównie kobiet, stanęło przed ołtarzem z transparentami: „Katoliczki też potrzebują aborcji”, „Jesteśmy dla was praktykujące siostry”, „Aborcja bez granic”, „Biskupie, mam cię w dupie”. Były też odniesienia biblijne: „Dla nich zawsze będziemy Ewą”, „Żona Lota miała imię”. Zaczęły się przepychanki, interweniowała policja.

Msza została zakłócona także w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie. Przed budynkiem doszło do szarpaniny. Narodowcy wyrzucili z niego protestującą kobietę – relacjonuje „Gazeta Stołeczna”; na nagraniach widać, jak kobieta leży na chodniku. Zabrał ją ambulans.

W kościele pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Saskiej Kępie w Warszawie przed ołtarzem stanęła kobieta z hasłem: „Módlmy się o prawo do aborcji”.

W Krakowie pod oknem papieskim zebrało się kilkanaście tys. osób. W Toruniu demonstranci idą pod siedzibę Radia Maryja.

„»Wyp…dalać« przez dwa dni było skierowane głównie do polityków. Dziś zostało skierowane głównie w stronę Kościoła w Polsce. To już nie pojedyncze osoby przed kościołami, jak dawniej. To szeroka fala »wku…onych« na Kościół ludzi, zwłaszcza młodych. Ich już nic nie łączy z Kościołem – napisał na Facebooku dominikanin o. Maciej Biskup. – Przed chwilą rozmawialiśmy o tym w gronie braci naszego łódzkiego klasztoru. Takich rozmów myślę jest więcej, zwłaszcza wśród świeckich katolików, świadomych tego, co się dzieje na naszych oczach. Hierarchiczny Kościół w Polsce dał się wepchnąć na własne życzenie w grę polityków, więcej stał się w odbiorze społecznych jej aktywnym uczestnikiem. Grono biskupów, księży i świeckich w swej naiwności triumfują i ślą politykom laurki za wykładnię TK. Ale dzisiejsze »wku… nie« na Kościół wieszczy wypchnięcie ze społecznej przestrzeni na dekady”.

„Ale to może szansa dla samej Ewangelii i chrześcijaństwa, które na nowo na niej wyrośnie?” – zastanawia się o. Biskup i odwołuje się do myśli ks. Tomasza Halika.

Organizowane przez Ogólnopolski Strajk Kobiet i Fundację Wolność Od Religii akcje skomentował w rozmowie z KAI wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. Nazwał je barbarzyństwem i przestępstwem. Jego zdaniem protesty w kościołach po orzeczeniu TK w sprawie aborcji to złośliwe przeszkadzanie w publicznym wykonywaniu aktu religijnego, za które grożą nawet dwa lata więzienia.

Sprostowanie

W pierwotnej wersji tekstu pisaliśmy, że przed bazyliką Świętego Krzyża w Warszawie doszło do szarpaniny, w wyniku której narodowcy „zrzucili ze schodów” protestującą kobietę. Obecnie, odwołując się do relacji świadków, wiemy, że kobieta została „wyrzucona” z bazyliki. Użycie słowa „zrzucili” tworzy mylne wyobrażenie sytuacji – przepraszamy za to Czytelników.

Przeczytaj także: Matka i dziecko to dwa odrębne byty, z których każdy zasługuje na miłość

JH