Krakowski metropolita senior nie zrobił nic w sprawie skrzywdzonego przez księdza. I teraz zostaje mu tylko mówienie, że ma sumienie, ale niczego nie pamięta, dziś, najdalej wczoraj się dowiedział.

Myślę wciąż o wczorajszym wywiadzie z kardynałem Stanisławem Dziwiszem w TVN24 i mam nieodparte wrażenie, że to nie redaktor Piotr Kraśko zaorał kardynała. On zaorał sam siebie. Udawaniem, brakiem umiejętności wzięcia odpowiedzialności, mową trawą.

Redaktor Kraśko i tak był łagodny i nie wytoczył dział, które mógł wytoczyć. Tak się bowiem składa, że w liście [ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego – red.], o którym była mowa, są sprawy z archidiecezji krakowskiej. I to była kompetencja kard. Dziwisza. Ale jej nie wykorzystał. Nie zrobił nic. I teraz zostaje mu tylko mówienie, że ma sumienie, ale niczego nie pamięta, dziś, najdalej wczoraj się dowiedział.

Tak, to jest takie ludzkie, każdy z nas próbuje uciec od odpowiedzialności, od swoich grzechów, od tego, w czym zawiódł. To jakoś zrozumiałe, ale nie trzeba udzielać wywiadu, żeby pokazać, że nie widzi się ofiar, i że jedyne o czym się myśli, to ucieczka od odpowiedzialności.

Tekst ukazał się pierwotnie na Facebooku