Czy źle pojęta pobożność sprzyja przemocy w rodzinie? Nie zgadza się z tym Tymoteusz Zych z Ordo Iuris. „Wiara chrześcijańska i katolicyzm uznają szacunek dla kobiet za jedną z podstawowych zasad! Ma to wyraz choćby w kulcie maryjnym” – mówi w „Rzeczpospolitej”.

W poniedziałek, 27 lipca, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro skierował do resortu rodziny oficjalny wniosek o podjęcie prac nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej, ponieważ – zdaniem ministra – ukrywa ona „warstwę ideologiczną”. Następnie w czwartek premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że skieruje do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o sprawdzenie zgodności konwencji z konstytucją.

O tym, że konwencji stambulskiej (ratyfikowanej przez Polskę w 2015 r.) nie należy odrzucać, pisał na naszych łamach prof. Michał Królikowski. Były wiceminister sprawiedliwości, wcześniej krytyczny wobec przyjęcia konwencji, zauważał, że dokument ten „słusznie nakłada na państwo obowiązek ograniczenia przemocy mężczyzn wobec kobiet – jako specyficznej formy znęcania się człowieka nad człowiekiem. Jej możliwe ideologiczne interpretacje nie mogą tego przesłaniać”.

Zwrócił też uwagę, że przemoc wobec kobiet „pojawia się w tradycyjnym modelu związku i że prawdopodobieństwo jej występowania zwiększa pasywny społecznie model funkcjonowania kobiet”. Królikowski zgadza się z opiniami, że jest „coś specyficznego w przemocy mężczyzn wobec kobiet – jakaś struktura podległości”, oraz przyznaje, że „źle pojęta pobożność pasyjna mogła obejmować zachęcanie kobiet do milczącego przyjmowania zadawanego im cierpienia, do dbania o trwałość więzi małżeńskiej nawet, gdy one same były poddawane zachowaniom przemocowym”.

Do tekstu Królikowskiego odnosi się na łamach „Rzeczpospolitej” Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, od lat krytycznego wobec konwencji. W rozmowie Marzeny Tarkowskiej mówi, że tekst „bazuje na stereotypowym ujęciu tradycyjnej rodziny. Przedstawia też stereotypowe ujęcie pobożności katolickiej”. „Trudno mi sobie wyobrazić, by kierownik duchowy zniechęcał kobietę do przekazywania wiedzy o czynach zabronionych komukolwiek spoza rodziny tylko po to, by ocalić rodzinę. Trudno znaleźć dokumenty kościelne czy stanowisko Kościoła, które zawierałoby taką sugestię. Przeciwnie, wiara chrześcijańska i katolicyzm uznają szacunek dla kobiet za jedną z podstawowych zasad! Ma to wyraz choćby w kulcie maryjnym” – mówi.

Jak dodaje – powołując się na Dane Europejskiej Agencji Praw Podstawowych i OECD – „w krajach, gdzie najsilniejsze jest małżeństwo (a wskaźniki rozwodów i urodzeń poza nim są niskie), odsetek przemocy wobec kobiet jest najniższy”.

Na pomysł byłego wiceministra sprawiedliwości, że Kościół mógłby wyodrębnić przemoc wobec kobiet tak, jak wyodrębnił przemoc seksualną wobec dziecka, Zych odpowiada: „Nie ulega wątpliwości, że specyfika przemocy wobec kobiet różni się choćby od przemocy wobec mężczyzn i zasługuje na odrębną regulację. Nie podważamy celu konwencji, ale zawarte w niej rozwiązania. Bo mówi ona, że źródło przemocy tkwi w kulturze i typowych rolach płciowych”. 

Odpowiadając na pytanie o negatywne skutki obowiązującej od pięciu lat w Polsce konwencji, wiceprezes Ordo Iuris przywołuje „działalność komitetu GREVIO monitorującego sposób wdrażania tej konwencji”, który – jego zdaniem – „w sposób zaskakujący interpretuje obowiązki państw dotyczące praw reprodukcyjnych, czyli np. aborcji”.

Jak mówi Zych, „w wielu miastach urzędnicy są szkoleni w oparciu o ten akt w duchu neomarksizmu. Niejednokrotnie im się wpaja, że siedliskiem przemocy jest tradycyjna rodzina. Nasi prawnicy spotkali się z sytuacją, gdy do domu rodziny wielodzietnej, wykształconych rodziców ze stałymi dochodami, weszła urzędniczka i powiedziała: «dużo was tutaj, będziemy was kontrolować»” – dodaje.

Wcześniej głos w sprawie konwencji zabrał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. W wydanym 28 lipca oświadczeniu stwierdził, że „wypowiedzenie konwencji przez Polskę prowadziłoby do obniżenia standardów przestrzegania praw człowieka”. Według Bodnara „konwencja nie jest zagrożeniem dla wartości chrześcijańskich”, a „żadne wartości chrześcijańskie nie uzasadniają tolerowania przemocy w domach”.

Wypowiadanie konwencji stambulskiej „ogromnym błędem” nazywa prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. „Myliłem się, obawiając się konwencji” – przyznaje w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

DJ