Na szczęście w Kościele nie jesteśmy tacy sami, nie jesteśmy jednolici, każdy jest potrzebny – mówi abp Grzegorz Ryś.

Metropolita łódzki przewodniczył wczoraj Mszy świętej i wygłosił homilię podczas dorocznej pielgrzymki mężczyzn do Matki Miłości i Sprawiedliwości Społecznej w Piekarach Śląskich.

Przywołując odczytany fragment z Dziejów Apostolskich abp Ryś najpierw zwrócił uwagę na rolę Maryi w Wieczerniku: mimo, że ukryta, stoi w centrum. Dodał, że wskazuje na to również sam sposób przedstawiania sceny Zesłania Ducha Świętego w sztuce: Maryja jest w centrum, a wokół Niej apostołowie. – Jakby się chcieli od niej nauczyć, co to znaczyć przyjąć Ducha Św., przyjąć go razem – zauważył.

Przypomniał, że podczas obrad Soboru Watykańskiego II zastanawiano się, czy Maryi nie należy poświęcić osobnego dokumentu. – Ojcowie soborowi zdecydowali jednak o tym, żeby tekst o Maryi został umieszczony jako ósmy rozdział Konstytucji Dogmatycznej o Kościele [„Lumen Gentium”], czyli żeby pokazać Maryję wewnątrz Kościoła, bo Ona jest pierwszym członkiem Kościoła, wzorem ucznia, pierwszą z wierzących, jest też członkiem w Kościele najbardziej szczególnym – wyjaśniał hierarcha.

Zebranym w piekarskiej bazylice wiernym abp Ryś mówił też, że wydarzenie Zesłania Ducha Świętego jest zadane. Cytując Ewangelistę Łukasza zaznaczył, że „szum wichru i ogień wypełniły dom, ale Duch Święty wypełnił uczniów”. – Duch wypełnia człowieka, nie dom, nie kościół. Duch działa przez człowieka – powiedział.

Podkreślił, że „kiedy ludzie w Jerozolimie słyszeli szum i widzieli ogień byli ciekawi, czy dzieje się coś niezwykłego”. – Ale pytania zaczęli stawiać dopiero wtedy, kiedy zobaczyli, co się dzieje z uczniami, których Duch wypełnił – zwrócił uwagę metropolita łódzki. – Wicher i ogień przyciągały uczniów jak gapiów, ale kiedy wyszli z Wieczernika ludzie musieli postawić sobie pytanie: „co się z nimi stało”? Co ich tak bardzo zdumiewało? Zdumiewające było to, że każdy słyszał, jak tamci przemawiali w jego własnym języku. To jest doświadczenie prawdziwej, rzeczywistej jedności. Bo rzeczywista jedność jest tam, gdzie każdy mówi w swoim języku – wyjaśniał abp Ryś.

Zwrócił uwagę, że często Zesłanie Ducha Świętego jest przeciwstawiane jednej z najdawniejszych historii biblijnych – budowie wieży Babel. – Kiedy ludzkość po potopie zaczęła budować wieżę wydawałoby się, że była głęboko zjednoczona, bo Księga Rodzaju mówi: „wszyscy mieli tę samą mowę” – stwierdził kaznodzieja. Tłumaczył, że we wszystkich komentarzach tradycji Izraela odwołujących się do tamtych wydarzeń podkreśla się, że był to jednak „model jedności totalitarnej”. – Nigdzie tak nie ma, żeby ludzie mówili jednym językiem. Żeby ludzie mówili jednym językiem to musi być narzucone przez kogoś kto sobie wszystkich ich poddał i trzyma ich pod butem, każe im mówić jednym językiem – swoim własnym – argumentował hierarcha.

– Duch Święty nie tworzy pseudojednośći totalitarnej – podkreślił. – Bóg w Duchu Świętym nie myli jedności z jednolitością, jedności z uniformizmem. Duch jest polifoniczny. Duch tworzy harmonię z różnych języków. Do tego, żeby nauczyć się obcych języków nie trzeba Ducha Świętego. Ale, by będąc Żydem, mówić językiem Rzymian, którzy w tamtym czasie byli okupantami w Izraelu, do tego potrzeba Ducha Świętego. Tu chodzi o miłość do drugiego człowieka. Kiedy go kochasz, chcesz z nim mówić jego językiem, chcesz przez chwilę wejść w jego myślenie. To coś zupełnie innego zacząć mówić jednym wspólnym językiem niż rozmawiać z człowiekiem w jego własnym języku – przekonywał abp Ryś.

Podkreślił, że na szczęście w Kościele nie jesteśmy tacy sami, nie jesteśmy jednolici, każdy jest potrzebny. Kościół jest organizmem. Taki Kościół, tak zjednoczony, wychodzi do świata – jak apostołowie – i staje się narzędziem jedności wszystkich ludzi. Z każdym rozmawia w jego własnym języku.

Zwrócił uwagę na metamorfozę, jaką przeszli apostołowie: od skupienia na sobie po skoncentrowanie się na Jezusie. Główną przyczyną tej przemiany był dar Ducha Świętego, który do tego ich uzdolnił. – Jeśli nie jesteśmy skutecznym narzędziem jedności to może dlatego, że ciągle zależy nam bardziej na nas samych niż na Jezusie. Ale jeśli tak jak Maryja skupimy się na Jezusie, wtedy będziemy uważnie słuchać każdego człowieka w jego języku i będziemy zdolni do tego, żeby tworzyć jedność całego rodzaju ludzkiego. To jest obietnica, że w Duchu Świętym możesz przestać myśleć o sobie jako o pępku świata i odkryć Pana wokół którego cała rzeczywistość powinna się kręcić – dodał abp Ryś.

KAI, DJ