Co znalazł Urząd Bezpieczeństwa w skrytce pod podłogą mieszkania Władysława Bartoszewskiego latem 1945 roku?

Tekst ukazał się w kwartalniku „Więź” nr 2/2017.

18 sierpnia 1945 roku w Warszawie agent Urzędu Bezpieczeństwa o pseudonimie „Demokrata” złożył doniesienie: „Przy ul. Mickiewicza 27 m. 88 klatka schodowa J, II piętro po lewej stronie mieszka student, wysoki blondyn w okularach. Powiedział do mnie, że byli u niego z Bezpieczeństwa, lecz nic nie znaleźli, gdyż on ma skrytkę w podłodze i tu są ruchome klepki, a oni są za frajerzy, by tę skrytkę znaleźli. A teraz to jestem pewien tej skrytki, bo mamy coś nowego do schowania (lekturę AK i broszury prawdopodobnie). Sam handluje książkami o treści faszystowskiej i należy prawdopodobnie do AK. Do powyższego dołączam plan, w którym miejscu ma się ta skrytka znajdować”[1].

Nie wiemy, kim był agent i dlaczego „wysoki blondyn w okularach” powiedział mu o skrytce. Znając wojenne doświadczenie blondyna w okularach, można sądzić, że albo miał do „Demokraty” wyjątkowe zaufanie, albo – co bardziej prawdopodobne – agent zasłyszał tę wiadomość od kogo innego, a „sprzedał” jako wynik własnego kontaktu ze „studentem”, by podnieść swoją wartość w oczach oficera prowadzącego.

„Funkcjonariusz UB, Bolesław Gapis, podjął 5 września działania, które tak opisał: W dniu dzisiejszym zrealizowałem doniesienie mego agenta «Demokraty», który doniósł mi, że w domu przy ul. Mickiewicza 27 m. 88 znajduje się skrytka, w której jest chowana prasa AK. Skrytkę tę znalazłem po odsunięciu tapczana w podłodze, gdzie było ruchomych kilka klepek. W schowku tym znalazłem masę różnych pism AK przedpowstańczych, a także komunikaty i ulotki teraźniejsze antypaństwowej roboty. Wszystko to przyniosłem do Urzędu Bezp. Publ. Nad lokalem tym została roztoczona ścisła kontrola i obserwacja”[2].

Nazajutrz o 10 rano na terenie Muzeum Narodowego została przez UB aresztowana pracująca tam studentka Uniwersytetu Warszawskiego Barbara Wąsikówna, która była, nieobecną w czasie rewizji, lokatorką mieszkania przy ul. Mickiewicza. Przesłuchiwana 7 września zeznała, że w czasie wojny należała do AK, uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim i jest odznaczona Krzyżem Walecznych. Dom, w którym mieszkała, został zniszczony, zatrzymała się więc w mieszkaniu przyjaciółki, która zginęła w czasie powstania – Janiny Rostańskiej. W mieszkaniu tym, przy Mickiewicza 27/88, mieszkała matka nieżyjącej koleżanki (Stanisława Rostańska), Władysław Bartoszewski (narzeczony zmarłej Janiny) oraz Maria Muszyńska.

W czerwcu 1945 r. Barbara Wąsikówna wyjechała do rodziny do Dąbrowy Górniczej, a kiedy 3 lipca wróciła do Warszawy, zastała w domu kilka kobiet (koleżanek Muszyńskiej) oraz trzech mężczyzn, którzy okazali się pracownikami UB. Wylegitymowali Barbarę, przejrzeli jej rzeczy, ale następnego dnia zwolnili (był to więc „kocioł”, który polegał na wejściu UB do mieszkania i zatrzymywaniu przychodzących w oczekiwaniu na pożądany „łup”). Latem znów wyjechała do Dąbrowy Górniczej, wróciła 4 września, a dwa dni później została aresztowana.

Wąsikówna zeznała, że o tym, iż w mieszkaniu jest skrytka, dowiedziała się w lipcu 1944 r. od Janiny Rostańskiej, która w czasie okupacji przechowywała w niej nielegalną prasę. Podczas powstania Barbara schowała do skrytki duży męski zegarek i kolczyki z brylantem. W skrytce znajdowało się też wiele pism konspiracyjnych. Przesłuchiwana oświadczyła: „Przedmioty te zachowały się aż do czasu mego powrotu z Niemiec, otworzyłam [skrytkę] przy pomocy Bartoszewskiego. Papiery [pozostały] w tym samym stanie”[3]. Po dwóch miesiącach Barbara Wąsik została zwolniona. Musiała jedynie podpisać rutynową deklarację o zachowaniu w tajemnicy treści śledztwa.

Ubecy zabrali nawet meble

Tego dnia, gdy przesłuchiwano Wąsikównę, UB przeprowadziło rozległą rewizję w mieszkaniu Bartoszewskiego. W protokole rewizji wymieniano zakwestionowane rzeczy:

„1/ Maszynopisy nielegalne z końca lipca lub początku sierpnia 1945 r. zawierające materiały informacyjne zdobyte drogą nielegalną o sytuacji polit., gospod. w kraju.

2/ Około 30 różnej treści broszur wydanych przez AK, stronnictwa polit. (różnych kierunków) przed Powstaniem w latach 1942-1944 […].

3/ Z mieszkania przy ul. Mickiewicza 27 m. 88 funkcjonariusze BP zabrali następujące żeczy [tak w oryg. – A.F.] stanowiące własność prywatną W. Bartoszewskiego: dużą szafę biblioteczną 3-trzy drzwiową oraz księgozbiór około 300-stu tomów (w większości książki z zakresu historii literatury i historii kultury. […] Ponadto zabrano z mieszkania stół, szafę, krzesła”[4].

Nie wiadomo, dlaczego ubecy zabrali meble, zapewne spodziewali się, że mogą się w nich znajdować kolejne skrytki.

Po latach Bartoszewski wspominał, że Janina Rostańska i Barbara Wąsikówna należały do kręgu harcerek, które poznał jeszcze w 1941 roku, po wyjściu z Auschwitz i za pośrednictwem Hanki Czaki, która się nim opiekowała i której składał obszerną relację o obozie. Hankę Czaki wraz z rodzicami zamordowali Niemcy, Ninka Rostańska poległa 17 września 1944 roku w Śródmieściu. Po wojnie Bartoszewski pomagał w przeniesieniu jej zwłok z tymczasowego grobu przy ul. Koszykowej na Powązki, w miejsce gdzie zaczęto grzebać poległych AK-owców.

W tym samym czasie za zgodą matki Ninki – Stanisławy Rostańskiej – w jej żoliborskim mieszkaniu Bartoszewski umieścił bezdomną rodzinę swojej łączniczki Wandy Muszyńskiej, a więc ją, jej siostrę Marysię i ich matkę. Tu też po powrocie z obozu jenieckiego w Niemczech zamieszkała Barbara Wąsikówna, przyjaciółka Ninki. Miała ona za sobą służbę w AK, od 1942 roku pracowała w Komendzie Obszaru Warszawskiego jako kierownik centrali i szyfrantka, uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim.

Informacja o znalezieniu archiwum wskazywała na możliwość, że Bartoszewski jest nietuzinkową postacią konspiracji

Bartoszewski wspominał, że o skrytce wiedzieli tylko pani Rostańska, Wąsikówna i on. Po latach dowiedział się, że wiedzę tę miała jeszcze jedna łączniczka AK, która po aresztowaniu ujawniła ją w śledztwie. W czasie rewizji ubecy znaleźli, prócz bibuły, jak wspominał Bartoszewski: „kopie kilku meldunków politycznych dotyczących wydarzeń z lata 1945 roku, ale także ważne dla mnie bibułki zawierające jednoznaczne dane o odznaczeniu mnie w czasie Powstania i awansie oficerskim. W ten sposób bezpieka zidentyfikowała mnie nagle jako byłego pracownika Komendy Głównej AK”[5].

Przesłuchiwany w więzieniu w marcu 1950 r. Bartoszewski mówił, że w skrytce znajdowały się materiały, które wykorzystywał do opracowywania „Przeglądu Prasy” na potrzeby kierownictwa Delegatury Sił Zbrojnych. Miał je oddać łącznikowi, który jednak na spotkanie się nie stawił. Zeznał: „W tym okresie byłem kilka dni w Łodzi, gdy przyjechałem, idąc do domu, w bramie zaczepił mnie nieznany nawet mi «lokator» i ostrzegł mnie, iż w mieszkaniu coś się dzieje. Na skutek tego do mieszkania nie wszedłem, lecz zacząłem go obserwować. Po upływie około godziny doszedłem do wniosku, iż faktycznie jest tam zasadzka, czy coś w tym rodzaju, i oddaliłem się stamtąd. Od tej chwili zacząłem się ukrywać, lecz do nielegalnej roboty już nie wracałem”[6].

Ukrywał się zaś w kręgu osób znanych mu z Rady Pomocy Żydom.

W minionych latach okupacji Bartoszewski pracował w komórce więziennej Delegatury Rządu, w „Żegocie” oraz w Biurze Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, gdzie zajmował się sporządzaniem – między innymi na podstawie prasy konspiracyjnej – raportów o podziemnym życiu politycznym. Podczas Powstania pracował w radiostacji „Anna” i przy redagowaniu pisma „Wiadomości z Miasta i Wiadomości Radiowe” , a po Powstaniu działał u boku Kazimierza Moczarskiego w BiP-ie w Krakowie i był sekretarzem redakcji „Biuletynu Informacyjnego”. Po wejściu Rosjan działał w strukturach Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, nadal w kontakcie z Moczarskim, ale też z komórką wywiadu. O tych sprawach UB jednak we wrześniu 1945 roku nie wiedział.

Wyjście z konspiracji – do jawnej opozycji

Tymczasem 2 sierpnia 1945 r. został wydany dekret o amnestii wobec uczestników podziemia. Przyjęto procedurę zgłaszania się uczestników konspiracji do specjalnych komisji, w których zasiadali już ujawnieni oficerowie AK i obserwatorzy z UB. Dekret wszedł w życie 21 sierpnia i obowiązywał do 15 października. Procedura ujawnienia i amnestii budziła ogromne kontrowersje związane zarówno z pośrednim zaakceptowaniem władz komunistycznych, jak i brakiem zaufania do nich.

Środowisko AK podzieliło się w ocenie, czy należy się ujawniać, a nieujawnieni powołają wkrótce do życia Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość[7]. Bartoszewski wspominał po latach: „Wiedziałem, że jestem poszukiwany przez bezpiekę co najmniej od owej rewizji na Żoliborzu, i nie widziałem dla siebie żadnych realnych szans, ale i głębszego sensu trwania w tak zwanej nielegalności”[8].

10 października Bartoszewski zgłosił się do komisji do spraw ujawniania AK, gdzie ujawnił swoją podziemną przynależność, pseudonim, przydziały. Wcześniej jednak wykonał rzecz niezwykłą, przekazując 14 września 1945 roku władzom – zapewne za pośrednictwem komisji likwidacyjnej AK – pismo z wyjaśnieniami swojej okupacyjnej aktywności i żądaniem zwrotu zakwestionowanych w jego mieszkaniu materiałów i rzeczy osobistych.

W wyjaśnieniach dodatkowych opisał swoją okupacyjną pracę w komórce więziennej Delegatury Rządu: „Brałem czynny udział w tej pracy aż do lipca 1944, a nadto szczególnie interesowałem się terrorem wobec Żydów – pracując jednocześnie w Radzie – i wszystkimi wiadomościami z tego zakresu dzieliłem się z dr [Adolfem] Bermanem. Moje kontakty sprowadzały się do kontaktu z: 1) moim szefem, 2) rodzinami uwięzionych, 3) pracą straży więziennej (tej jej części, która pracowała dla organizacji tajnej), 4) z tzw. Międzyorganizacyjnym Porozumieniem Pomocy Więziennej, które było organizacją społeczno-samopomocową spełniającą nielegalnie mniej więcej taką samą rolę wobec więzień, jaką legalnie spełniał skrępowany bardzo przez Niemców Patronat Pomocy Więźniom”[9].

W Porozumieniu działały przeważnie kobiety, na czele stała Helena Jamonttówa, poległa w Powstaniu.

Dalej Bartoszewski zeznawał, że działał we Froncie Odrodzenia Polski, ale po aresztowaniu we wrześniu 1943 roku Zofii Kossak-Szczuckiej praca wybitnie osłabła, a w maju 1944 roku ustała. Zarazem zaznaczył: „nie zawsze odpowiadała mi linia postępowania kierownika FOP (od czasu aresztowania Kossak-Szczuckiej) – Jana Kalskiego” („Kalski”, czyli Witold Bieńkowski, był od lata 1945 roku związany z Bolesławem Piaseckim i przygotowywał wydanie tygodnika „Dziś i Jutro”).

Bartoszewski pisał, że pracę w AK zaproponował mu, poznany przez „Kalskiego” , „Piotr” z BiP, czyli Eugeniusz Czarnowski. Wymienienie tego nazwiska było dla niego bezpieczne. Czarnowski był jednym z szesnastu przywódców podziemia porwanych przez NKWD w marcu 1945 r., oskarżonym w procesie moskiewskim, skazanym na 6 miesięcy więzienia; został we wrześniu zwolniony i już był w Warszawie.

Zwrócenie uwagi na Bartoszewskiego jako „członka aktywnego NSZ” było wynikiem słabego rozpoznania przez UB personaliów warszawskiej konspiracji, a być może też przejawem niechlujstwa

W wyjaśnieniach Bartoszewskiego czytamy: „W pierwszym okresie moja rola w Bipie sprowadzała się niemal wyłącznie do dostarczania referentowi prasowemu tej instytucji prasy różnych grup konspiracyjnych”. Znajdowanie tej prasy wymagało posiadania rozległych kontaktów. Na początku 1944 roku powierzono mu sporządzanie przeglądu prasy – streszczenia poglądów różnych czasopism na konkretne tematy. W swoim piśmie Bartoszewski zaznaczał, że zabrane z jego mieszkania na Mickiewicza materiały stanowią jego własność:

„1) duży zbiór prasy konspiracyjnej z okresu okupacji niemieckiej (prasa wszystkich odcieni – od PPR – poprzez AK – do NSZ – dla celów zbierackich, często nierozcięta. Duży zbiór broszur różnej treści wydanych w konspiracji niemieckiej,

2) archiwum dotyczące pomocy obozom koncentracyjnym, Pawiakowi – zbierane osobiście przeze mnie,

3) archiwum dotyczące pomocy Żydom (m. in. listy, fałszywe papiery dla Żydów robione przez komórkę legalizacyjną Rady Pomocy Żydom w lipcu 1944 […],

4) ulotki nielegalne po 1-3 egzemplarze wydawane między lutym a sierpniem br.,

5) różne koperty o zawartości mi nieznanej powierzone mi na przechowanie.

W sprawie wszystkich powyższych materiałów gotów jestem udzielić wyczerpujących wyjaśnień kompetentnemu funkcjonariuszowi Bezpieczeństwa, jednak z wolnej stopy z gwarancją wolności osobistej”[10] .

Ponadto wspominał, że funkcjonariusze UB zabrali z jego mieszkania meble, rzeczy osobiste, książki. Prosił o ich zwrot. Kończył deklaracją: „Deklaruję całkowite wyjście z konspiracji, lojalność wobec Rządu Jedności Narodowej, z zachowaniem prawa jawnej działalności opozycyjnej, zagwarantowanej Konstytucją. Mam zamiar po zalegalizowaniu pracować w jawnej prasie demokratycznej i kończyć studia na Uniwersytecie Warszawskim. Spodziewam się oceny pozytywnej mojej działalności antyniemieckiej w latach 1942-1944 i weryfikacji stopnia wojskowego i odznaczenia. W. Bartoszewski, «Ludwik», «Teofil». 14 IX 45”[11].

„Archiwum ulotek antypaństwowych”

W aktach znajduje się jeszcze uzupełnienie wyjaśnień, które Bartoszewski napisał odręcznie, dotyczące okresów Powstania i popowstaniowego. W oświadczeniu tym podawał, że w czasie walk w Warszawie poznał płk. Jana Rzepeckiego, szefa BiP, Tadeusza Żenczykowskiego i Kazimierza Moczarskiego. Wymieniał pracę w redakcji „Wiadomości” i w radiostacji. Po Powstaniu w Krakowie w połowie listopada wznowił pracę w BiP, którym kierował „Rafał” (czyli Moczarski). Wyjaśniał: „Moją funkcją w Bipie było wtedy opracowywanie codziennego komunikatu radiowego, odbijanego w niewielkiej ilości egzemplarzy na użytek wewnętrzny. Redagowałem ten komunikat w objętości 6-8 stron maszynopisu codziennie, na podstawie dostarczanych mi drogą łączności nasłuchów radiowych w różnych językach”[12].

Praca ta trwała do 6 stycznia 1945 roku, kiedy Bartoszewski wpadł w ręce Niemców podczas łapanki i został umieszczony w obozie Prądnik, a 12 stycznia wywieziony wraz z kilkuset innymi do Makowa Podhalańskiego „na przesiedlenie”. Wrócił do Krakowa tuż przed sowiecką ofensywą. W końcu lutego wyjechał do Warszawy.

Pisał, że w końcu marca spotkał znanego mu słabo z czasów okupacji „Leona”, który zawiadomił go, że będzie: „«podjęty do pracy» i odtąd do końca maja opracowywałem znów codzienny komunikat radiowy (audycji z Londynu i ze St. Zjedn., których słuchać nie było można wobec zakazu posiadania odbiorników)”. Od połowy czerwca zaprzestano opracowywania tych komunikatów, a przez następne tygodnie, jak wyjaśniał Bartoszewski: „opracowywałem w formie referatów zlecone tematy kulturalne, oświatowe, kościelne. Od połowy lipca i ta praca właściwie ustała”. W połowie sierpnia jego szef o pseudonimie „Marcin” zawiadomił go, że „praca jest zakończona”[13].

Wyjaśnienia te wyraźnie dopasowane były do treści materiałów znalezionych w skrytce, gdzie najwyraźniej znaleziono kopie komunikatów radiowych. Zostały podane tak, aby brzmiały wiarygodnie. Zaznaczenie, że aktywność zakończyła się w połowie sierpnia, było związane z ogłoszeniem wówczas amnestii. Bartoszewski podkreślał, że od tego czasu pracuje wyłącznie legalnie – zatrudnił się w Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich oraz podjął pracę w „Gazecie Ludowej”, wydawanej przez legalną partię – Polskie Stronnictwo Ludowe.

Zeznania Bartoszewskiego nie wykraczały poza to, co dotyczyło spraw i osób już znanych i właściwie zamykały się na sprawach niekontrowersyjnych, jak pomoc dla więźniów

Co więcej, podjął walkę o przynajmniej częściowy zwrot znalezionych w skrytce materiałów, sporządzając ich spis. Wskazywał też, że było tam „trochę oryginalnych grypsów z Pawiaka z r. 1944 (wiosna) adresowanych do mnie”, dane statystyczne rozstrzelanych i wywiezionych z Pawiaka od jesieni 1943 do wiosny 1944, „trochę różnej korespondencji w sprawach pomocy Żydom”[14].

Tymczasem UB traktował sprawę rewizji przy Mickiewicza pryncypialnie. W „Raporcie za dekadę sprawozdawczą od 28 VIII do 8 IX 45 r.”, w którym podawano liczbę zatrzymanych w danym okresie, w punkcie „praca śledcza” pisano: „Barbara Wąsik zatrzymana w związku z przeprowadzeniem rewizji w ZUS przy ul. Mickiewicza, gdzie odkryto skrzynkę w podłodze, należącą do studenta Władysława Bartoszewskiego, członka aktywnego NSZ. W skrytce tej znaleziono całe archiwum ulotek antypaństwowych z czasu przeszłego i sporą ilość ulotek z czasu bieżącego. Sam Bartoszewski nieobecny, spłoszony przez nieudaną zastawę jego mieszkania, gdzie przez okres czterech dni trwania był nieobecny, po zakończeniu i wyniku negatywnym wyjechał natychmiast do miasta Łodzi.

Wąsik Barbara była członkini AK i żyjąca w dobrej komitywie z Bartoszewskim, przedstawia bardzo cenną jednostkę operatywną, jest osobą b. inteligentną, nadzwyczaj przebiegła”[15].

Zwrócenie uwagi na Bartoszewskiego jako „członka aktywnego NSZ” było wynikiem słabego rozpoznania przez UB personaliów warszawskiej konspiracji, a być może też przejawem niechlujstwa. Informacja o znalezieniu archiwum wskazywała na możliwość, że Bartoszewski jest nietuzinkową postacią konspiracji.

Nie podał żadnych nazwisk

Sprawa zainteresowała samego płk. Romana Romkowskiego, faktycznego szefa operacji Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, formalnie dyrektora Departamentu I, który zażądał przesłania znalezionych w skrytce dokumentów. W odpowiedzi kierownik Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Warszawa-Miasto, Leonard Siwanowicz, informował Romkowskiego 12 października: „W związku z Waszym poleceniem przesyłamy Wam wszystkie dokumenty i prasę podziemną organizacji AK znalezioną podczas rewizji w dniu 6 IX 1945 r. u ob. Wąsik Barbary, zamieszkałej Warszawa-Żoliborz ul. Mickiewicza 27 m. 88”[16].

W rezultacie Bartoszewski został wezwany na 25 października na przesłuchanie w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego w charakterze świadka. Ten epizod opisuje w swoich wspomnieniach, a był on niezwykły, gdyż przesłuchiwali go sam Romkowski i jego zastępca płk Józef Czaplicki. Rozmowa odbyła się w normalnym gabinecie i miała spokojny przebieg. Relacja zawarta we wspomnieniach Bartoszewskiego jest obszerna, wynika z niej, że pułkownicy próbowali poszerzyć skąpe wiadomości, które wynikały z akt ujawnienia. Następnie jednak został zatrzymany (nakazano oddać zegarek, pasek itd.) i inny już funkcjonariusz dokonał przesłuchania wyraźnie opartego o dokumenty znalezione w skrytce[17].

Formalny protokół przesłuchania nosi datę 25 października 1945 roku. Bartoszewski opowiedział życiorys, wspominając pobyt w Oświęcimiu, pracę w Radzie Pomocy Żydom, pomoc więźniom w oparciu o Delegaturę Rządu i AK, przyznał, że pracował w BiP, że 30 września otrzymał nominację na podporucznika i został odznaczony Krzyżem Zasługi z Mieczami.

Przesłuchujący zanotowali: „Od lutego 1945 do sierpnia 1945 w Warszawie współpraca stała z AK, potem tzw. Delegaturą Sił Zbrojnych w Kraju”[18]. Bartoszewski nie podał żadnych nazwisk. Zaznaczył, że w lutym – zgodnie z obowiązującymi przepisami – dopełnił obowiązku rejestracji w RKU i jest zameldowany pod własnym nazwiskiem. W czasie jego nieobecności, kiedy przebywał w Łodzi, wkroczyli do mieszkania funkcjonariusze UB, dokonali rewizji, „otworzyli skrzynkę podłogową” i zabrali znajdujący się w niej materiał.

Bartoszewski został zwolniony. Po latach wyrażał przypuszczenie, że pomogła w tym interwencja znajomych z Rady Pomocy Żydom, zwłaszcza Zofii Rudnickiej, zatrudnionej wówczas w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nie bez znaczenia było zapewne także powołanie się na Adolfa Bermana, czołową postać RPŻ i w 1945 roku wiceprzewodniczącego Centralnego Komitetu Żydów Polskich, a prywatnie brata Jakuba Bermana ze ścisłego kierownictwa PPR.

Po zwolnieniu Bartoszewski udał się do Stanisława Płoskiego, kierującego Instytutem Pamięci Narodowej, który miał badać zbrodnie niemieckie. Płoskiego znał z pracy w BiP. Do kwietnia 1946 roku Bartoszewski współpracował z IPN, przygotowując materiały dotyczące terroru hitlerowskiego w Warszawie. Następnie na dobre przeniósł się do „Gazety Ludowej”, organu PSL, gdzie zamieścił wiele notatek i artykułów, dotyczących okupacji niemieckiej, akcji AK, Powstania Warszawskiego, a także dokonywanych w Warszawie ekshumacji ofiar Powstania. Wszedł też do redakcji wewnętrznego biuletynu PSL i w listopadzie 1946 roku został wraz z grupą jego wydawców aresztowany. Zwolniony w kwietniu 1948 roku podjął studia na Uniwersytecie Warszawskim, przerwane aresztowaniem 14 grudnia 1949 roku na podstawie donosu agenta Krasnowolskiego[19].

„Nie przyznaje się do działalności szpiegowskiej”

UB dysponował też zeznaniami aresztowanego Adama Leszczyc-Gutowskiego, który w lipcu 1949 r. obciążył Bartoszewskiego jako współpracownika wywiadu Delegatury Sił Zbrojnych[20]. Gutowski określał Bartoszewskiego jako tak zwanego „Władka delegackiego”, siostrzeńca Zofii Kossak, pracownika BiP. Gutowski zeznał: „Od niego brałem informacje polityczne i ekonomiczne, jak również tyczące całokształtu pracy ruchu podziemnego”. Gutowski w swoich zeznaniach informował również, że Bartoszewski współpracował z Moczarskim, miał dostęp do archiwum WiN-u. Jako pracownik IPN miał dostarczać informacje wywiadowcze dotyczące Prezydium Rady Ministrów (IPN mieścił się w tym samym gmachu), a nawet starał się wprowadzić znajomą na stanowisko kierownika stołówki PRM, co dawałoby możliwość dokonania zamachu. „Bartoszewski pracował za pomocą siatki przez siebie stworzonej”[21].

Zeznanie Gutowskiego częściowo potwierdziła aresztowana Halina Dąbrowska, która znała Bartoszewskiego od czasu przed Powstaniem. Powiedziała do protokołu, że współpracowała z Bartoszewskim od połowy kwietnia do lipca 1945 roku, że dostarczał on informacje o działaczach SL, PPS, SD, którzy weszli do organów rządowych, także o Ministerstwie Propagandy i Ministerstwie Oświaty, rozwoju spółdzielni wydawniczej „Czytelnik”, szczególnie o Jerzym Borejszy. „W tym czasie – zeznała Dąbrowska – pracowałam z Moczarskim Kazimierzem dla Rzepeckiego i ja robiłam sobie odpisy z jego raportów”. Dalej dodała, że wtajemniczyła Bartoszewskiego „w planowany przez Mierzeńskiego Stanisława zamach na Rząd i posłów do KRN”[22] przez podłożenie bomby, co miało miejsce pod koniec maja 1945 roku. Pytała Bartoszewskiego, czy może pomóc jej w związku z tym zatrudnić się w stołówce URM.

Takie wymieszanie półprawd i zupełnych zmyśleń stawiało Bartoszewskiego w dramatycznie trudnej sytuacji. Musiał w śledztwie wykazać nieprawdziwość oskarżeń i pomówień, a zarazem wyjaśniając, nie wsypać innych.

W tym śledztwie po raz kolejny „maglowano” go o przeszłość okupacyjną, przy czym UB dysponowała już znacznie większą wiedzą o strukturach podziemia. Zeznania Bartoszewskiego nie wykraczały jednak poza to, co dotyczyło spraw i osób już znanych i właściwie zamykały się na sprawach niekontrowersyjnych, jak pomoc dla więźniów. Śledztwo skoncentrowało się jednak na działalności wywiadowczej w 1945 r. „opisanej” przez Gutowskiego i Dąbrowską. W podsumowaniu śledztwa 7 maja 1951 roku oficer UB pisał: „Bartoszewski Wł. nie przyznaje się do działalności szpiegowskiej, przesłuchiwani jednak wielokrotnie na tę okoliczność, Leszczyc-Gutowski i Dąbrowska Halina, szczegółowo przedstawiają szpiegowską działalność w.w. w okresie 1945 r.”[23].

Zatrzymany Bartoszewski musiał w śledztwie wykazać nieprawdziwość oskarżeń i pomówień, a zarazem wyjaśniając, nie wsypać innych

Śledztwo zostało zamknięte 1 czerwca; ppor. Jan Dyduch napisał akt oskarżenia, który zatwierdził jego zwierzchnik kpt. Kiszel, a „skontrolował” prokurator Wojskowego Sądu Rejonowego mjr Bogucki. Jeden egzemplarz aktu oskarżenia wysłano do departamentu V do wiadomości dyrektor Brystygierowej, która interesowała się sprawą ze względu na dawną aktywność Bartoszewskiego w PSL. Proces odbył się niepublicznie w więzieniu 29 maja 1952 roku. Bartoszewskiego skazano za „działalność szpiegowską” w 1945 roku na 8 lat więzienia i utratę praw publicznych na 4 lata.

Z więzienia wyjdzie Bartoszewski 16 sierpnia 1954 roku – w ramach „przerwy w odbywaniu kary” – na fali odwilży po śmierci Stalina. W marcu 1955 roku Zgromadzenie Sędziów Najwyższego Sądu Wojskowego postanowi umorzyć postępowanie ze względu na niesłuszne skazanie za czyny ujawnione w trakcie amnestii 1945 roku[24]. Dalsze losy Bartoszewskiego są znane.

Barbara Wąsikówna – po wyjściu za mąż: Barbara Filarska – pracowała w Muzeum Narodowym, ukończyła filologię klasyczną, była też archeologiem i historykiem sztuki, współpracowała z prof. Kazimierzem Michałowskim w czasie słynnych wykopalisk w Egipcie i Syrii. Była autorką wielu prac naukowych, profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jej córka Danuta będzie drugą żoną Jacka Kuronia.

*

Powyższy tekst powinienem dedykować sędziemu Mariuszowi Muszyńskiemu, który w 2015 roku ośmielił się napisać publicznie po śmierci Władysława Bartoszewskiego: „Normalnie Bóg zaczyna uśmiechać się do Polaków. […] narobił mnóstwo szkód Polsce, za niektóre rzeczy powinien siedzieć w więzieniu” – a także innym osobom od lat opluwającym Władysława Bartoszewskiego w internecie. Czy jednak warto dedykować cokolwiek ludziom, którzy nie wiedzą, co to jest przyzwoitość?


[1] IPN BU 866/47, b. p.
[2] Tamże.
[3] IPN BU 0400/277 b. p.
[4] IPN BU 0141/1, t. 3, k. 11.
[5] W. Bartoszewski, „Życie trudne, lecz nie nudne”, Kraków 2010, ss. 82, 177-178.
[6] IPN BU 0141/1, t. 1, k. 17. Protokół przesłuchania W. Bartoszewskiego 17 marca 1950.
[7] Zob. A. Chmielarz, „Ujawnianie Armii Krajowej”, w: „Armia Krajowa. Dramatyczny epilog”, red. K. Komorowski, Warszawa 1994. Por. „Komunistyczne amnestie lat 1945-1947 – drogi do «legalizacji» czy zagłady?”, red. W.M. Muszyński, Warszawa 2012.
[8] W. Bartoszewski, dz. cyt., s. 199-200.
[9] IPN BU 0141/1, t. 3, k. 29-31.
[10] Tamże.
[11] Tamże.
[12] IPN BU 0141/1, t. 3, k. 30. Wyjaśnienia dodatkowe W. Bartoszewskiego (1945).
[13] IPN BU 0141/1, t. 3, k. 19. Wyjaśnienia odręczne W. Bartoszewskiego (1945). Przesłuchiwany podczas śledztwa, w więzieniu w 1950 r. Bartoszewski przyznał, że od marca 1945 opracowywał „Przegląd prasy” krajowej dla kierownictwa Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj. Mówił też wówczas, że otrzymał rozkaz z 6 sierpnia 1945 r., który mówił o zawieszeniu Delegatury oraz demobilizacji pracowników i żołnierzy.
[14] Tamże, k. 19.
[15] IPN BU 0141/1, t. 3, k. 10.
[16] IPN BU 0400/277, b. p.
[17] Por. W. Bartoszewski, dz. cyt., s. 202-204.
[18] IPN BU 0141/1, t. 3, k. 20-21. Protokół przesłuchania z 25 października 1945.
[19] Por. A. Friszke, „Między wojną a więzieniem 1945-1953. Młoda inteligencja katolicka”, Warszawa 2015, s. 299-300.
[20] Por. IPN BU 0141/1, t. 1, k. 33. Pismo wicedyrektora Departamentu V MBP do dyrektora Departamentu Śledczego płk. J. Różańskiego z 2 grudnia 1949.
[21] IPN BU 0141/1, t. 1, k. 42. Wyciąg z zeznań własnych A. Gutowskiego z 28 lipca 1949.
[22] IPN BU 0141/1, t. 1, k. 34-35. Protokół przesłuchania H. Dąbrowskiej 7 grudnia 1949.
[23] IPN BU 0141/1, t. 1, k. 59. „Notatka” w sprawie W. Bartoszewskiego z 7 maja 1951.
[24] Por. IPN BU 0141/1, t. 1. „Karta informacyjna”.

Tekst ukazał się w kwartalniku „Więź” nr 2/2017.