Czy przywrócenie dzisiaj patriarchatów kulturowych mogłoby poprawić system zarządzania wspólnotą katolików? Wydaje się, że są na to szanse.

Poszukiwanie nowych dróg sprawowania władzy w Kościele to zagadnienie bardzo szerokie, ponieważ wiele wymiarów i oblicz ma sama ta władza. W tym kontekście możemy bowiem mówić o zasięgu oddziaływania i szukać wskazówek dla reformy urzędu proboszcza, biskupa, przewodniczącego konferencji episkopatu krajowego, szefa dykasterii Kurii Rzymskiej czy papieża. Możemy również myśleć o konstrukcji gremiów zarządzających, zastanawiając się, co sprawdzi się lepiej: kolegium czy umocowana kompetencjami jednostka. […]

Pomysłem bardzo mocno promowanym przez amerykańskiego biskupa Johna R. Quinna było utworzenie patriarchatów kulturowych[1]. Faktem jest, że tego typu jednostki administracyjne nie są czymś nowym i choć działają wciąż w prawosławiu, to w zachodnim chrześcijaństwie nie przetrwały próby czasu. Formalnym pożegnaniem z taką formą była decyzja papieża Benedykta XVI., który w 2006 r. zrezygnował z tytułu patriarchy Zachodu.

Czy przywrócenie dzisiaj patriarchatów kulturowych mogłoby poprawić system zarządzania wspólnotą katolików? Wydaje się, że są na to szanse. Z pewnością byłoby to korzystne w dialogu ekumenicznym, ale nie tylko. Gdzie jeszcze?

Podział na mniejsze jednostki oraz przekazanie ich zwierzchnikom odpowiedzialności za mianowanie biskupów i zarządzanie wspólnotą umożliwiłyby skuteczniejszą ewangelizację

Uważam, że – z uwagi na różnice kulturowe i rozległy obszar podlegający jurysdykcji biskupa Rzymu – podział na mniejsze jednostki oraz przekazanie ich zwierzchnikom odpowiedzialności za mianowanie biskupów i zarządzanie wspólnotą umożliwiłyby skuteczniejszą ewangelizację[2]. Ponadto stworzenie nowych patriarchatów mogłoby przyczynić się również do lepszej inkulturacji chrześcijaństwa. Można sobie wyobrazić, że na tym lokalnym poziomie definiowałoby się formę sprawowania liturgii[3] czy zakres obowiązywania celibatu duchownych[4]. Do sformalizowania takiej wizji można by wykorzystać przepisy Kodeksu Kanonów Kościołów Wschodnich, gdzie szczegółowo opisano sposoby wyboru i sprawowania funkcji przez patriarchę.

Choć może to niektórych zaskakiwać, potrzebę takiej decentralizacji w istotnych nawet kwestiach zgłaszał Joseph Ratzinger, postulując zmianę teologicznej rangi i kompetencji konferencji episkopatów krajowych. W artykule o prymacie i episkopacie sugerował, że na tym poziomie lokalnym można by podejmować kwestię mianowania nowych biskupów oraz decyzje dotyczące lokalnych przepisów prawnych i liturgicznych[5]. Wcielenie w życie tego pomysłu mogłoby stanowić etap przejściowy, laboratorium dla późniejszych zmian.


[1] Charakterystyka patriarchatów kulturowych oparta została w dużej mierze na analizach opublikowanych już przeze mnie w artykule: „Natura i manifestacje kolegialności biskupów w dialogu z myślą Johna R. Quinna”, „Łódzkie Studia Teologiczne” 2019, s. 59–70.
[2] Por. J. R. Quinn, „Ever Ancient, Ever New. Structures of Communion in the Church”, New York 2013, s. 18n.
[3] Por. J. R. Quinn, „The Exercise of the Primacy and The Costly Call to Unity”, w: „The Exercise of the Primacy. Continuing the Dialogue”, dz. cyt., s. 19.
[4] Por. D. Wąsek, „Nowa wizja zarządzania Kościołem”, dz. cyt., s. 121.
[5] Por. J. Ratzinger, „Primacy and Episcopacy”, „Theology Digest” 19, nr 3 (1971), s. 206.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2019

Więź Zima 2019

Kup tutaj