Skompromitowane antysemickie hasło powraca – na warszawską ulicę i w kościelne mury.

W mediach społecznościowych krąży zdjęcie plakatu, który zapowiada premierę książki Wojciecha Sumlińskiego „Powrót do Jedwabnego”. Jak informuje wydawca, „to historia niezwykła i niepokojąca, demaskująca kulisy prowadzonej przez Przedsiębiorstwo Holokaust długofalowej mistyfikacji zmierzającej do wyłudzenia wielomiliardowych roszczeń – i nie tylko”; „to starannie zweryfikowany, a zarazem wyglądający jak thriller polityczny, zapis wielkiej gry, mechanizmów manipulacji i kłamstw, dla których fundamentem stała się zbrodnia w Jedwabnem, a paliwem Justice Uncompensated Survivors Today – ustawa 447. W tej rozgrywce nie chodzi o następne kadencje, ale następne pokolenia, a jej wpływ na rzeczywistość przekracza wyobrażenie wielu z nas”.

Mocno wybita na plakacie zbitka „przedsiębiorstwo Holokaust” oznacza rzekome wykorzystywanie pamięci o Zagładzie do pobierania nienależnych pieniędzy przez osoby niepokrzywdzone przez nazistów. Kilka lat temu stała się w Polsce głośna za sprawą Stanisława Michalkiewicza. Prawicowy publicysta na antenie Radia Maryja mówił, że „menadżerowie przedsiębiorstwa Holokaust” chcą wyłudzić od państwa polskiego miliardy dolarów.

Słowa te wywołały ostry sprzeciw choćby Marka Edelmana. W liście otwartym do władz pisał, że Radio Maryja „w swoich programach politycznych szerzy ksenofobię, szowinizm i antysemityzm, niektóre jego audycje nie odbiegają od hitlerowskiego Stürmera. Pan Premier, Pan Marszałek, ministrowie i niektórzy posłowie występują w tej rozgłośni [było to w 2006 roku, w czasie pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości], co podnosi jej rangę, czyni wiarygodną i sprawia wrażenie, że państwo solidaryzuje się z linią polityczną Radia Maryja. W społeczeństwie niestety zdarzają się występy rasistowskie, jak np. na stadionach lub graffiti na murach, które sieją nienawiść rasową, szowinizm i antysemityzm. Doświadczenie uczy, że od nienawistnych słów do zbrodniczych czynów jest czasem niedaleka droga”.

Za felieton Michalkiewicza przeprosił sam dyrektor Radia Maryja. Choć właściwie przecież słowo „przepraszam” nie padło. „Jeżeli ktoś został dotknięty wypowiedziami u nas jednego spośród znanych polskich felietonistów, to jest nam bardzo przykro” – oświadczył ks. Tadeusz Rydzyk. Prokuratura nie dopatrzyła się w felietonie znamion przestępstwa. Sprawa ucichła.

Dziś, po 13 latach, budzi zdumienie, że hasło „przedsiębiorstwo Holokaust” można zobaczyć na plakacie w Warszawie, oraz że premiera książki „Powrót do Jedwabnego” odbywa się w kościelnych murach. Początkowo planowano ją w Katolickim Centrum Kultury „Dobre Miejsce” w budynku Domu Rekolekcyjno-Formacyjnego warszawskiego Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w bezpośrednim sąsiedztwie założenia klasztornego kamedułów i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Okazało się, że wydarzenie zostało stamtąd przeniesione, ale na adres jeszcze bardziej kościelny i bardziej prestiżowy: do Domu Pielgrzyma „Amicus” przy parafii św. Stanisława Kostki, w bezpośrednim sąsiedztwie grobu bł. Jerzego Popiełuszki.

Interweniować powinny władze archidiecezji warszawskiej, używając podobnej argumentacji, jaką posłużył się bp Andrzej Czaja w Opolu, nie zgadzając się na spotkanie o „tęczowej zarazie”

Przy okazji Sumliński skomentował na swojej stronie wycofanie się „Dobrego Miejsca” ze współpracy: „Czy znów Polacy mają wrócić do zakonspirowanych spotkań w prywatnych mieszkaniach? Niegdyś Niemcy, potem Rosjanie – teraz Żydzi?”. Konspiracja raczej mu jednak nie grozi. Sumliński nie tylko wydaje książkę – pod tym samym tytułem na przełomie marca i kwietnia ma się odbyć premiera jego filmu dokumentalnego. Autor zbiera w internecie pieniądze na produkcję i na dziś ma już blisko 335 tys. zł.

Nie ulega wątpliwości, że hasło „przedsiębiorstwo Holokaust” odwołuje się do antysemickich skojarzeń o przewrotnych Żydach geszefciarzach, którzy ze wszystkiego chcą zrobić biznes, nawet z tragicznej śmierci swoich sióstr i braci. Takiej retoryki nie wolno tolerować na kościelnym gruncie, zwłaszcza w Polsce, na której terenie niemieccy naziści ulokowali największe obozy zagłady.

Interweniować powinny w tej sprawie władze archidiecezji warszawskiej, używając podobnej argumentacji, jaką posłużył się bp Andrzej Czaja w Opolu, nie zgadzając się na spotkanie o „tęczowej zarazie” w sali katechetycznej przy opolskiej katedrze. W warszawskim przypadku sprawa jest nawet dużo bardziej oczywista ze względu na jednoznaczne nauczanie współczesnego Kościoła dotyczące Żydów i judaizmu. Nawet w ubiegłym tygodniu na audiencji ogólnej w Watykanie papież Franciszek przestrzegał przed powrotem do zwyczaju prześladowania Żydów.

Znamienne, że niemal 75 proc. ankietowanych Polaków twierdzi, że „Żydzi mówią zbyt dużo o tym, co stało się im w czasie Holokaustu”. Wynika to z badań, które opublikowała właśnie Liga Przeciw Zniesławieniu (ADL). W Polsce Żydzi postrzegani są negatywnie przez 48 proc. ankietowanych – to o 11 punktów procentowych więcej niż w 2015 roku. ADL wskazuje, że przyczyną tego wzrostu może być spór Polski z Izraelem na temat restytucji mienia bezspadkowego. Rozmowy o „przedsiębiorstwie Holokaust” mogą te statystyki tylko podnieść, pogarszając wizerunek Polski w świecie.