Istotne jest to, by przyjemność nie była traktowana jako cel sam w sobie, lecz jako następstwo przeżyć, mających jakiś głębszy sens. W przeciwnym wypadku doprowadzić może do przesytu, przerodzić się w uzależnienie, które nie da się zaspokoić.

Przyjemność należy do doświadczeń pierwotnych, prostych, dlatego nie jest łatwo ją analizować.

Najogólniej można ją chyba określić jako stan psychiczny, towarzyszący satysfakcji z osiągnięcia czegoś wartościowego, upragnionego, oczekiwanego. Przyjemność pojawia się więc jako szczególne dopełnienie przeżyć, które dają nam jakąś satysfakcję. Mogą być one różne: „łagodne” lub „ostre”, spokojne lub dynamiczne. Stąd i rodzaje przyjemności: przyjemność spokoju, odpoczynku, lenistwa albo zdobywczego wysiłku, trudu, przezwyciężania siebie, walki. Przyjemność może być stanem długotrwałym albo chwilowym doznaniem, czymś długo oczekiwanym, albo zjawiającym się nagle (jak przejście z ciemności do światła, albo z dusznego pomieszczenia na świeże powietrze).

Miłość i nicość

Anna Kostrzewska-Bednarkiewicz, Władysław Stróżewski, „Miłość i nicość”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2017

Przyjemność jest stopniowalna, można wyznaczyć jej bieguny od ledwie odczuwanego dobrego samopoczucia, poprzez szczególną błogość, do szczytowej rozkoszy. I różnicuje się ją zależnie od receptorów, które uruchamia: jako przyjemność cielesna, zmysłowa – wzrok, słuch, dotyk, smak; jako duchowa: intelekt, uczucia, wola. Lecz jest także przyjemność integralna, której doznajemy na przykład w doświadczeniu sztuki, piękna krajobrazu, przeżyciu erotycznym, ekstazie.

Istotne jest to, by przyjemność nie była traktowana jako cel sam w sobie, lecz jako następstwo przeżyć, mających jakiś głębszy sens. W przeciwnym wypadku doprowadzić może do przesytu, przerodzić się w uzależnienie, które nie da się zaspokoić: alkoholizm, seksoholizm, pracoholizm itp. Dlatego na pytanie, czy przyjemność uszlachetnia, odpowiadać trzeba z wielką ostrożnością. I poczytać Kierkegaarda o Don Juanie.

Jakie jest miejsce przyjemności w hierarchii wartości? Pytanie to postawił już Platon w „Filebie”, gdzie przeciwstawił przyjemność mądrości. Nie chodziło, rzecz jasna, o zwykłe przeciwieństwo: na tej zasadzie przyjemność przeciwstawia się przykrości, a mądrość głupocie. Proponowane rozwiązanie jest następujące: mądrość stoi w hierarchii wartości wyżej od przyjemności, ale dobrze jest, gdy towarzyszy jej przyjemność! Poza tym, wydaje się (ale to już nie Platon), że przyjemność intensyfikuje się w miarę jej uświadamiania sobie (jej jakości, intensywności, przebiegu). Świadomość przyjemności nie powinna jej jednak paraliżować.

Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 7/2012 jako odpowiedź w ankiecie redakcji: „Na czym polega istota przyjemności? Czy przyjemność może uszlachetniać?”.