Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie może kryć sprawców przestępstw seksualnych – mówi abp Wojciech Polak w rozmowie z Interią.

Wywiad z abp. Wojciechem Polakiem, prymasem Polski i delegatem episkopatu do spraw ochrony dzieci i młodzieży, ukazał się wczoraj w Interii. Rozmowa Justyny Kaczmarczyk dotyczy między innymi działań Kościoła w Polsce wobec wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księży oraz zaangażowania duchownych w politykę.

Metropolita gnieźnieński informuje, że od czasu wydania w czerwcu papieskiego motu proprio (dokument przewiduje pomoc osobom zgłaszającym wykorzystywanie seksualne i ich ochronę, wśród przestępstw wymienia utrudnianie dochodzenia oraz opisuje sposób postępowania w przypadku, gdy oskarżonym jest biskup) wpłynęło pięć skarg na biskupów, którzy mu nie podlegają. „Przekazałem je odpowiedniemu metropolicie, informując równocześnie osobę zgłaszającą, kto zgodnie z papieskim prawem zajmie się tą sprawą. Natomiast do mnie jako metropolity gnieźnieńskiego nie wpłynęła dotąd żadna tego typu skarga na podległego mi biskupa bydgoskiego i włocławskiego” – tłumaczy.

Delegat episkopatu do spraw dzieci i młodzieży wyjaśnia, że jako delegat do spraw ochrony dzieci i młodzieży nie ma żadnej wyjątkowej władzy nad innymi biskupami. „Nie mam żadnych specjalnych upoważnień, jeśli chodzi o prawo świeckie lub kościelne. Posiadam pewne uprawnienia, które wynikają z racji piastowania funkcji metropolity gnieźnieńskiego i biskupa diecezjalnego, które obowiązują kolejno w stosunku do metropolii i diecezji. W funkcji delegata chodzi o to, bym przygotowywał i przedstawiał różne systemowe projekty związane z ochroną dzieci i młodzieży, a po przyjęciu ich przez episkopat, koordynował wprowadzanie ich w życie” – wyjaśnia.

Wśród inicjatyw, które mają być odpowiedzią Kościoła na kryzys związany z pedofilią, prymas wymienia telefon zaufania „Zranieni w Kościele”, prowadzony jednak przez świeckich katolików, a nie episkopat. Inicjatywę „Zranieni w Kościele” można wesprzeć finansowo na Zrzutka.pl. Jak dotąd zebrała blisko 25 tys. zł. Na rok działania potrzebuje 60 tys. zł.

Według prymasa jednak „telefon zaufania nie zastępuje wsparcia, jakim każdy biskup i przełożony zakonny ma obowiązek otoczyć osobę pokrzywdzoną od samego początku, czyli od momentu pierwszego z nią kontaktu”. „Myślimy o programie edukacyjno-stypendialnym, czyli takiej czasowej pomocy, która pomoże pokrzywdzonym na nowo odnaleźć się i dobrze zafunkcjonować w społeczeństwie. Chcemy zagwarantować im długofalową pomoc psychologiczno-duszpasterską” – deklaruje abp Polak.

„Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie może kryć sprawców przestępstw seksualnych – zaznacza prymas – choć okoliczności zgłaszania takich nadużyć bywają nieraz dramatyczne. Na przykład kiedyś osoba zgłaszająca krzywdę prosiła, abym nie zawiadamiał o tym prokuratury. Tej prośby nie mogłem spełnić”.

Przypomina, że „ofiary mają prawo wiedzieć, na jakim etapie jest sprawa i jakim wyrokiem skończyło się postępowanie. To nie jest działanie, które powinniśmy jakoś strukturalizować. Musimy po prostu pilnować i wymagać, aby w praktyce było wypełniane”.

Jak wyjaśnia, „akta dotyczące procesu kościelnego prowadzonego w danej sprawie są własnością Watykanu. Dopiero uzyskanie zgody Stolicy Apostolskiej daje biskupowi możliwość przekazania takich dokumentów prokuraturze”. To, jak przyznaje, może rodzić napięcia na linii państwo-Kościół, dlatego spodziewa się, że zmiany w prawie kościelnym „pójdą w kierunku jasnego wskazania przestrzeni możliwego współdziałania. W tej sprawie współpraca między instytucjami państwowymi i kościelnymi jest konieczna” – mówi.

Rozmowa dotyczy także zaangażowania Kościoła w Polsce w politykę. „Bez wątpienia Kościół jest i powinien być obecny w sferze publicznej, ale naszym zadaniem nie jest wpisywanie się w spór polityczny, lecz ukazywanie etycznego fundamentu życia społecznego” – wyjaśnia abp Polak. „Na pewno nie można oczekiwać, że Kościół będzie wskazywał konkretne osoby, które należy wybierać. Trzeba powiedzieć jasno, że wszędzie tam, gdzie takie sytuacje mają miejsce, mamy do czynienia z nadużyciem. Świątynie nie mogą stać się przestrzenią walki o władzę” – podkreśla.

DJ