Jeśli w procesie terapeutycznym pojawia się napięcie między światopoglądem pacjenta a psychoterapeuty, należy zalecić pacjentowi zmianę terapeuty, a nie światopoglądu.

Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 4/2009 jako głos w ankiecie redakcji: „Psychoterapia – neutralność i spotkanie”.

Neutralność światopoglądowa psychoterapeuty jest postulatem, któremu nie sposób podołać – jeśli uznamy, że wzywa on terapeutę do uwolnienia się od wszelkiej koncepcji i wizji świata, człowieka oraz siebie samego. Zważywszy, że brak światopoglądu jest też światopoglądem, wyzwanie takie przerasta ludzką skalę. Sprostać temu może jedynie Bóg.

Sytuacja terapeutyczna a priori opiera się na zasadniczej różnicy światopoglądowej pomiędzy terapeutą i pacjentem – tej dotyczącej natury umysłu i możliwości jego przebudowy. W imię tej różnicy i wynikającej z niej nadziei ludzie cierpiący ponad miarę poszukują psychoterapii. Tak więc postulat neutralności światopoglądowej psychoterapeuty należy odczytywać wyłącznie jako wskazanie do uszanowania światopoglądu pacjenta i powstrzymania się od głoszenia własnych poglądów oraz narzucania pacjentowi tego, w co terapeuta wierzy lub nie wierzy.

W dość komfortowej z tego punktu widzenia sytuacji znajdują się terapeuci, którzy publicznie komunikują swój światopogląd – bo mogą słusznie zakładać, że pacjenci, którzy ich poszukują, albo z góry biorą to pod uwagę, albo wiążą ze światopoglądem terapeuty jakieś nadzieje w swojej sprawie.

Jeśli w procesie terapeutycznym pojawia się napięcie między światopoglądem pacjenta a psychoterapeuty, należy zalecić pacjentowi zmianę terapeuty, a nie światopoglądu.

Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 4/2009 jako głos w ankiecie redakcji: „Psychoterapia – neutralność i spotkanie”.