Dobrze, że rząd zapowiada zbadanie przypadków pedofilii w różnych grupach społecznych. Dotychczas bywało inaczej: w słynnym rejestrze pedofilów osoby duchowne zostawały wyłączone spod nadzoru.

Powinny powstać dwie komisje: państwowa i wewnątrzkościelna, składająca się z duchownych i świeckich. W obu powinny się znaleźć osoby profesjonalne, rzetelne, niekoniecznie wierzące, ale cieszące się powszechnym szacunkiem.

Komisja państwowa będzie oceniała działania Kościoła jako instytucji wobec polskich obywateli. Komisja kościelna zaś – instytucję jako wspólnotę wierzących odpowiedzialnych przed sobą samymi za jej funkcjonowanie i świadectwo ad extra [na zewnątrz].

Komisja wewnątrzkościelna mogłaby upodmiotowić osoby świeckie, pokazać, że świeccy mają realny udział w kształtowaniu działań Kościoła, mają moc sprawczą. Powinny to być też osoby nie kojarzone z wcześniejszymi działaniami episkopatu, żeby nie sprawiać wrażenia, że jest to wyłącznie „zmiana kosmetyczna”. Pamiętajmy też, że komisje mają różne uprawnienia – tylko kościelna może na przykład pozbawić biskupa jego funkcji.

W komisji mogłyby zasiadać także ofiary lub osoby je reprezentujące – ważne, by je upodmiotowić.

Myślę, że prymas Polski abp Wojciech Polak miałby moralny autorytet do powołania wewnątrzkościelnej komisji. Mógłby to też zrobić z zewnątrz Watykan, wyznaczając jakiegoś „komisarza”.

Rząd ogłosił, że powoła komisję, ale badającą pedofilię w całym społeczeństwie, a nie tylko w Kościele. To krok naprzód. Dobrze, że rząd zapowiada, iż działania komisji obejmą wszystkie grupy społeczne, mające kontakt z dziećmi, bez wyłączania Kościoła. Dotychczas niestety bywało tak, np. w słynnym rejestrze pedofilów, że osoby duchowne zostawały wyłączone spod nadzoru. Komisja rządowa musi być jednak ponadpartyjna i zróżnicowana światopoglądowo, jeśli rzeczywiście ma reprezentować interesy wszystkich Polaków.

Not. DJ