Abp Józef Życiński wierzył, że wszyscy, choć różnie to wyrażamy, dążymy do dobra. To dlatego tak mocno krytykował oczekiwanie, że zawsze mamy się ze sobą zgadzać.

„Demokracja pozbawiona fundamentu wartości niesie ryzyko łatwego przekształcenia się w dyktaturę (…). Autorytarna samowola może zostać wówczas uznana za równie cenną jak dialog i tolerancja” – pisali biskupi polscy w październiku 1995 r. w „Orędziu o potrzebie dialogu i tolerancji w warunkach budowy demokracji”. Za tekstem dokumentu stali: 62-letni wówczas abp Henryk Muszyński oraz znacznie młodszy bp Józef Życiński. O ile pierwszy pozostaje aktywnym emerytem, o tyle głosu drugiego, zmarłego już przeszło siedem lat temu, bardzo dziś brakuje w Polsce i na świecie – bo Józef Życiński zdecydowanie nie był postacią tylko lokalnego formatu.

Ale znacznie ważniejsza od tego, na ilu światowych uczelniach wykładał i jak wiele nagród – społecznych, państwowych i kościelnych – dostał, jest kwestia jego postawy wobec ludzi i świata. I pytanie: co z tego wynika dziś?

Otwartość i dialog – te dwie wartości cechowały go w każdym aspekcie. Pewnie najgłębiej charakteryzowała go otwartość na transcendencję – wiara stanowiła oś jego życia. Czerpał z modlitwy głębokie przekonanie, że skoro Bóg jest każdego dnia na niego – grzesznika – otwarty, to sam musi być tak otwarty na drugiego człowieka. To dlatego znosił długie spotkania i rozmowy z potrzebującymi ich ludźmi, choć sam wolałby poczytać książkę lub zagłębić się w kwestie naukowe. Otwartość na drugiego wyrażał także w – pełniącym często funkcję papierka lakmusowego – kwestiach finansowych. Nie pobierał pensji z kurii, choć był przecież jej szefem, natomiast pieniądze z pracy naukowej i akademickiej przeznaczał na ubogich, imigrantów i studentów. Żartowano, że lubi organizować konferencje prasowe; według obliczeń jego rzecznika – dziś człowieka wykonującego wspaniałą robotę wśród osób wykluczonych, ubogich i migrantów ks. Mirosława Puzewicza – 70 proc. z nich odbywało się w obronie kogoś niesłusznie atakowanego.

W dialog był zaangażowany z całych sił. Jeździł po świecie, żeby rozmawiać o nauce, Bogu i człowieku. Wierzył, że w dyskusji z ludźmi nawet zupełnie odmiennymi, jest sens. Wierzył, że wszyscy, choć różnie to wyrażamy, dążymy do dobra. To dlatego tak bardzo krytykował oczekiwanie, że wszyscy mamy się ze sobą zgadzać.

W Polsce taki dialog, który głosił abp Życiński, jest dziś wezwaniem do autorefleksji dla obozu władzy i jego przeciwników

Ale dialog – ostrzegał Życiński – nie jest prostą afirmacją każdego poglądu: „uznanie pluralizmu za cechę współczesnych społeczeństw nie oznacza (…) łatwej aprobaty dla wszystkich wzajemnie wykluczających się poglądów”. Reprezentował dialog oparty na wartościach. We wznowionej niedawno, niezwykle barwnej rozmowie Aleksandry Klich z abp. Życińskim „Świat musi mieć sens” opisywał, jak bronił uniwersalnych wartości ludzkich w akademickiej dyskusji z Amerykanką, która wyznała, że nie wierzy w ich istnienie. „Odpowiedziałem, że to nie kwestia wiary, ale racjonalnej argumentacji. Ona zaś poprosiła, żebym podał przykład jakiejś uniwersalnej zasady. Ja na to: «Natura kobieca nie jest gorsza od męskiej». Ona była feministką. Zamilkła. Równie uniwersalnymi zasadami są równość ludzi czy potępienie antysemityzmu”.

W Polsce taki dialog, który głosił abp Życiński, jest dziś wezwaniem do autorefleksji dla obozu władzy i jego przeciwników. Jakie wartości stoją za dekonstrukcją trójpodziału władzy w wykonaniu PiS? Czy to naprawdę troska o suwerena, czy chodzi raczej o wychowanie sobie miernych, ale wiernych dłużników w wymiarze sprawiedliwości? Kto tak naprawdę zdradza Polskę, gdy konfliktuje ją z Unią? Ale z drugiej strony – jakie wartości stały za poprzednimi władzami, skoro miliony Polaków bezpośrednio odczuły poprawę sytuacji materialnej po wprowadzeniu reform społecznych przez obecny rząd? Jakie wartości mogą dziś zmobilizować społeczeństwo, by realnie stanęło w obronie demokratycznego porządku państwa?

Abp Józef Życiński, Aleksandra Klich, „Świat musi mieć sens. Ostatnia rozmowa”

Abp Józef Życiński, Aleksandra Klich, „Świat musi mieć sens. Ostatnia rozmowa”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2018

I wreszcie: dialog w stylu Życińskiego wydaje się jednym z najtrudniejszych wyzwań w Kościele, którego reputację na całym świecie rujnują kolejne skandale seksualne. Jakie wartości sprawiły, że Kościół bardziej skupił się na zamiataniu pod dywan własnych brudów i ochronie przestępców niż na wsparciu pokrzywdzonych? Jak wyplenić z Kościoła obecną w wielu miejscach triumfalną mentalność oskarżającą o plagę skandali seksualnych cały świat, włącznie z ofiarami? Jakie wartości mogą dziś ocalić chrześcijaństwo?

Może się komuś wydawać, że wspominanie zmarłego przed siedmioma laty arcybiskupa to oglądanie się za plecy, podczas gdy przed nami palące potrzeby. Ale jest odwrotnie: wezwanie do szczerego dialogu opartego na wartościach jest ratunkiem właśnie na dziś i jutro. „Poczucie bezradności, nietrwałości są do zniesienia tylko wtedy, gdy będziemy mieli nadzieję. Bez nadziei nic nie ma sensu” – mówił Aleksandrze Klich. A swoim życiem dopowiadał: „dialog ma sens”.

Tekst ukazał się pierwotnie na Wyborcza.pl 1 września 2018 r.