Nauczaniem na temat moralności życia małżeńskiego powinni zdecydowanie zajmować się świeccy żyjący w związkach małżeńskich – pisze s. Barbara Chyrowicz SSpS, kierownik Katedry Etyki Szczegółowej KUL, w miesięczniku „W drodze”.

Tekst „Twarda mowa papieża” s. Barbary Chyrowicz ukazał się w lipcowym numerze miesięcznika „W drodze”. Cytujemy wybrane fragmenty:

Jednym z najczęstszych głosów krytycznych podnoszonych wobec nauczania encykliki „Humanae vitae” stał się zarzut, że doktryna, która dopuszcza uwzględnianie naturalnych okresów niepłodności w planowaniu potomstwa, ale wyklucza posłużenie się w tym samym celu antykoncepcją, jest po prostu niezrozumiała.

Duszpasterze nie radzą sobie ze zrozumiałym przekazem przesłania „Humanae vitae”, i to niekoniecznie dlatego, że młodzi ludzie z góry jej nauczanie przekreślają.

Kiedy ponad dwadzieścia lat temu prowadziłam ćwiczenia z etyki, do wykładu, na którym był poruszany problem antykoncepcji, przedstawiłam studentom możliwość zaproszenia na zajęcia wykładowcy i ewentualnego przedyskutowania z nim tych problemów, o które chcieliby go zapytać. Wykładowca przez półtorej godziny tłumaczył, dlaczego Kościół odrzuca antykoncepcję. Kolejne zajęcia zaczęłam od pytania, czy po dyskusji stanowisko Kościoła stało się dla nich bardziej zrozumiałe. Zaprzeczyli…

Nauczaniem na temat moralności życia małżeńskiego powinni zdecydowanie zajmować się świeccy żyjący w związkach małżeńskich (!). Osoby samotne wyjaśniające narzeczonym w trakcie kursów przedmałżeńskich nauczanie „Humanae vitae” to nie najlepszy pomysł.

Za intrygujące uznaję, że to, co Pawłowi VI wydało się zrozumiałe dla „ludzi naszej epoki”, pokaźna ich część uznała za niezrozumiałe, a nawet odrzuciła. Można stawiać pytanie o to, czy problem tkwi w samej doktrynie, nieumiejętności jej przekazania, czy też w uznaniu nauczania „Humanae vitae” za twardą mowę?

Wyb. DJ