Archidiecezja Krakowska ma nowego arcybiskupa. Został nim dotychczasowy metropolita łódzki, abp Marek Jędraszewski. Co to oznacza dla Krakowa i Kościoła w Polsce?

Kto wchodzi na konklawe papieżem, ten wychodzi kardynałem – mówi stare kościelne powiedzenie. Sprawdziło się ono także w przypadku nominacji nowego metropolity krakowskiego. Na „giełdzie” kandydatów padało bardzo wiele nazwisk, ale dość rzadko pojawiał się wśród nich dotychczasowy arcybiskup łódzki.

W ogóle rzadko pojawiali się na tej liście duchowni spoza archidiecezji krakowskiej, było bowiem już od kilkudziesięciu lat długą (i dobrą) tradycją, że każdy kolejny następca św. Stanisława pochodzi z tej właśnie diecezji. Co najwyżej krążyły przypuszczenia, że nowym metropolitą może zostać jakiś zakonnik pochodzący z archidiecezji krakowskiej. Tym razem „młyny Boże” (a raczej watykańskie) po przemieleniu polskiej mąki zdecydowały inaczej.

Życzę nowemu metropolicie, aby z Krakowa nadal czytelnie płynęły strumienie Bożego miłosierdzia

Trudno wskazać argumenty, które posłużyły papieżowi za kluczowe przy podejmowaniu tej decyzji – zapewne nigdy się tego nie dowiemy. Piszę: papieżowi, bo – choć często nominacje są przez niego raczej podpisywane niż przygotowywane – sądzę, że w przypadku Krakowa, stolicy biskupiej Karola Wojtyły, Franciszek chciał osobiście uczestniczyć w procesie podejmowania decyzji. Zwłaszcza po wspaniałym doświadczeniu Światowych Dni Młodzieży w Małopolsce decyzja ta nabrała bowiem szczególnego znaczenia. Być może papież wyjechał z Krakowa pod tak dużym wrażeniem żywotności Kościoła w naszym kraju, że uznał za stosowne wybrać następcę kard. Stanisława Dziwisza z grona aktualnego kierownictwa Konferencji Episkopatu Polski?

Nie jest tajemnicą, że w ostatnich latach pojawiały się istotne spory ideowe między abp. Markiem Jędraszewskim a naszym środowiskiem (przykładem może być polemika, jaką opublikowaliśmy w „Rzeczpospolitej” wraz z Dominiką Kozłowską – zob. tutaj). Nie zostały one bynajmniej rozstrzygnięte, a z czasem doszły kolejne kwestie, jak stosunek do nacjonalizmu. Dość przypomnieć, że na początku marca br. w katedrze łódzkiej podczas Mszy za ojczyznę abp Jędraszewski uznał krytykę nacjonalizmu za uderzenie w patriotyzm („bojąc się nacjonalizmu, uderzył ten człowiek w to, co jest najbardziej istotne dla całej naszej wielkiej tradycji – w patriotyzm”). A mówił tak pomimo wcześniejszych jednoznacznych wypowiedzi przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Abp Stanisław Gądecki stanowczo twierdzi przecież: „Nacjonalizm jest przeciwieństwem patriotyzmu. Patriotyzm to uczucie, którym kochamy bliskich, nie nienawidząc innych”.

Nie mam więc zamiaru udawać dziś zachwytu, że to właśnie abp Jędraszewski zostaje nowym metropolitą krakowskim. Jak wiadomo, dziedzina nominacji biskupich nie należy do zakresu papieskiej nieomylności – nie było tak również za pontyfikatu świętego papieża Polaka. Oczywiście Duch Święty może też mieć plany, których obecnie odczytać nie potrafię.

Dewizą biskupią nowego metropolity krakowskiego są słowa „Znać Chrystusa” (Scire Christum). Znać Chrystusa to znać Miłość. A Jego miłosierdzie przekracza wszelkie granice, różnice, napięcia i konflikty. Gorąco życzę więc abp. Jędraszewskiemu – a także całej archidiecezji, tak ważnej dla całego Kościoła w Polsce – aby z Krakowa nadal czytelnie płynęły strumienie Bożego miłosierdzia. Wierzę bowiem, że nie mogą się mylić i święta Faustyna Kowalska, i święty Jan Paweł II, i papież Franciszek, mówiąc jednym głosem o potrzebie głoszenia dziś bezmiaru Bożej łaskawości wobec każdego człowieka.