Fundatorzy Academia Iuris od początku cel swojego działania formułowali dwojako: „Niesienie pomocy najuboższym poprzez organizowanie punktów bezpłatnej pomocy prawnej oraz propagowanie etycznych zasad wykonywania zawodu prawnika” – pisze Ewa Karabin.

Za kilka tygodni Fundacja Academia Iuris obchodzić będzie 14. urodziny. Przez lata funkcjonowania zdołała objąć swoim zasięgiem dziewięć polskich miast, w których prowadzi obecnie dwadzieścia punktów bezpłatnych porad prawnych dla potrzebujących. Tam mogą zgłaszać się wszyscy ci, którzy czują się bezradni wobec konieczności podjęcia działań prawnych lub potrzebują pomocy w zderzeniu z machiną sądową. Dotychczas z usług fundacji skorzystało już ponad 30 000 osób.

Idea darmowych poradni prawniczych nie jest w naszym kraju niczym nowym. W stanie wojennym taki punkt znajdował się chociażby przy warszawskim kościele pw. św. Stanisława Kostki na Żoliborzu w czasie, gdy wikariuszem był tam ks. Jerzy Popiełuszko. Nic zatem dziwnego, że na pomysł ponownego otwarcia takiej poradni wpadli w marcu 2002 roku właśnie proboszcz tej parafii ks. Zygmunt Malacki i prawnicy – wówczas młodzi absolwenci prawa –związani z księdzem przez jego działalność duszpasterską: dr hab. Leszek Bosek i dr Piotr Bielarczyk. Swoim entuzjazmem zarazili mec. Macieja Bednarkiewicza. Początki były niezwykle skromne – pierwszy punkt porad prawnych był salką parafialną przy kościelnej kancelarii. Ks. Malacki przekazał fundacji jej pierwszy komputer i niezbędne urządzenia biurowe, ale spiął też symboliczną klamrą działalność nowo powstałej fundacji i poradni z czasów PRL, użyczając prawnikom tego samego numeru telefonu, którym 20 lat wcześniej posługiwał się ks. Popiełuszko.

Fundatorzy Academia Iuris od początku cel swojego działania formułowali dwojako: „Niesienie pomocy najuboższym poprzez organizowanie punktów bezpłatnej pomocy prawnej oraz propagowanie etycznych zasad wykonywania zawodu prawnika” – jak głoszą na stronie internetowej fundacji.

– Naszą fundacje tworzą przede wszystkim studenci wyższych lat prawa, ale wiele osób kontynuuje pracę również po ukończeniu studiów, nadzorując merytorycznie swoich młodszych kolegów i koleżanki – opowiada Marcin Szyguła, były członek zarządu, przyjaciel fundacji. – Bardzo istotny udział w tej pracy mają również prawnicy z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, którym bliska jest idea pomagania i chcą przekazywać taką postawę moralną studentom. Ostatnim elementem zespołu są ludzie niezwiązani z prawem, ale włączający się w organizację poradni prawniczych, bez ich wsparcia nie zdołalibyśmy rozwinąć się w działalność ogólnopolską.

Jak młodzi prawnicy trafiają do fundacji? – Na IV roku studiów miałem znaczną ilość wolnego czasu – opowiada Mikołaj Rychlik, absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim, w fundacji od 2013 roku. – Chciałem go wykorzystać nie tylko w sposób twórczy, ale też przynoszący korzyści mi jako prawnikowi. Nie czułem się jeszcze gotowy do pracy w kancelarii albo w urzędzie, a jednocześnie bardzo chciałem mieć bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy będą przychodzili ze swoimi problemami. Wtedy natknąłem się plakat zapraszający na spotkanie Academia Iuris. Poszedłem tam, dołączyłem do zespołu, a Academia stała się „moją” fundacją.

Mikołaj przyznaje, że taka forma pracy daje mu możliwość zdobycia unikalnego doświadczenia: –Tutaj mogę łączyć „twardą” praktykę zawodową, jak np. sporządzanie projektów pism do sądów i urzędów oraz porad prawnych dla mocodawców, z pewnymi umiejętnościami „miękkimi”, jak rozmowa z osobą potrzebującą pomocy.

Obecnie Mikołaj koordynuje pracę punktu porad prawnych fundacji działającego przy parafii pw. Nawrócenia św. Pawła na warszawskim Grochowie. Przyznaje, że pierwszym spotkaniom towarzyszą emocje zarówno ze strony osób szukających pomocy, jak i samych wolontariuszy. – Pamiętam to połączenie napięcia i ciekawości, chwilami zaprawiane współczuciem – wspomina. – Napięcia, ponieważ miałem świadomość, że na przedstawiony problem muszę zareagować szybko, klientowi trzeba dać odpowiedź, która będzie zgodna z prawdą i rzetelna. Ciekawości, bo każda sytuacja jest nowa, a każda osoba zgłaszająca się do fundacji ma własną, niepowtarzalną historię, poszukuje czegoś innego. Wreszcie współczucia, gdyż już na moim pierwszym spotkaniu zetknąłem się z bolesnymi historiami klientów: strachem przed utratą mieszkania czy doświadczaniem własnej bezsilności.

Swoje pierwsze godziny w fundacji dobrze pamięta także inna wolontariuszka, Anna Dobrowolska, aplikantka radcowska, związana z fundacją również od 2013 roku, obecnie koordynatorka punktu porad prawnych przy parafii pw. błogosławionego Władysława z Gielniowa na warszawskim Ursynowie: – Musiałam wówczas przygotować wniosek o wznowienie postępowania i niesamowicie się stresowałam. Bałam się, czy temu podołam, czy argumenty, które przestawiłam, odniosą zamierzony skutek. Po kilku miesiącach tamten klient wrócił do nas z informacją, że sąd przychylił się do wniosku i postępowanie zostało wznowione. Wtedy uwierzyłam w sens pracy wolontariusza. Mimo że czasem jest ciężko, poświęcamy na to swój prywatny czas i sporo energii, to warto pomagać.

Takie powroty klientów nie należą do rzadkości. – Ludzie, którzy do nas przychodzą, często są przerażeni problemem prawnym, który ich przerasta. Nie wiedzą, co zrobić – mówi Anna. – Po rozmowie z nami stają się spokojniejsi, wiedzą, jak dalej mają postępować. To rodzi między nami więź. Wielu klientów wraca później do fundacji, żeby powiedzieć nam, jak potoczyły się dalsze losy sprawy. Bardzo satysfakcjonująca jest świadomość, że dzięki naszej poradzie komuś udało się rozwiązać problem.

Wygrane sprawy dają wolontariuszom siłę do dalszego działania, a także pomagają znieść niepowodzenia, które w tej branży są nieuniknione. Nie wszystkim można pomóc, czasami z winy samego klienta: – Każdemu staramy się doradzić najlepiej jak potrafimy. Jeśli to możliwe, proponujemy kilka rozwiązań danego problemu, ale ostateczna decyzja zawsze należy do człowieka, który szuka u nas pomocy, więc nie mamy pewności, co wybierze. Nie możemy narzucać mu swojego zdania – tłumaczy Anna. Niekiedy sprawa jest przegrana na starcie, bo klienci podpisywali dokumenty bez czytania lub nie dotrzymywali wyznaczonych w sprawie terminów. – Bardzo chcielibyśmy im pomóc, ale w takiej sytuacji mamy związane ręce, brakuje nam środków prawnych, które mogłyby być zastosowane. Dlatego w fundacji oprócz udzielania porad staramy się zawsze tłumaczyć zagrożenia wynikające z ignorowania prawa –dodaje.

Stałą pobudką do działania jest dla wolontariuszy jeszcze coś innego. – Ogromną niewdzięcznością byłoby pominąć fakt, że zespół ludzi, którzy tworzą fundację, nieustannie się nawzajem motywuje i wspiera – podkreśla Mikołaj. – Jednak najważniejsze jest wiara w to, że ta praca może być komuś rzeczywiście potrzebna, że uczestniczy się w czymś naprawdę dobrym.

Wykaz punktów bezpłatnych porad prawnych fundacji Academia Iuris wraz z godzinami ich otwarcia można znaleźć na stronie: www.academiaiuris.pl. Fundacja jest organizacją pożytku publicznego i można wesprzeć jej działalność przekazując 1% podatku.

Ewa Karabin – redaktorka i korektorka w kwartalniku „Więź, sekretarz Laboratorium „Więzi”, koordynatorka projektów. Współzałożycielka magazynu „Dywiz. Pismo Katolaickie”. Publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „W Drodze”, „Kontakcie”. Mieszka w Warszawie.