Niedawno przeczytałem Most San Luis Rey Thorntona Wildera. Rzecz nienowa, bo sprzed prawie 100 lat. Zakulisowym bohaterem jest brat Juniper, który prowadzi prywatne śledztwo w sprawie zerwania się mostu w Limie. Interesują go jednak nie tyle przyczyny zerwania się mostu, ile pytanie, dlaczego w tym wypadku zginęło tych właśnie pięcioro ludzi, a nie inni. Brat Juniper doszukuje się przyczyn w ich życiorysie. Teza badawcza jest prosta: „Albo żyjemy z przypadku i umieramy z przypadku, albo żyjemy według planu i umieramy według planu”. Tertium non datur: plan albo przypadek. Brat Juniper szukał dowodów, by wykluczyć pierwszą lub drugą ewentualność. Kto chce poznać wyniki śledztwa, niech zajrzy do książki.

Okazuje się, że nie było to pierwsze śledztwo brata Junipera. „Gdy jego umiłowaną wieś Puerto nawiedziła zaraza i zabrała wielką liczbę chłopów, potajemnie sporządził tabelę z charakterystykami piętnastu ofiar i piętnaściorga tych, co zostali przy życiu, statystykę ich wartości sub specie aeternitatis [ze względu na wieczność]. Każda dusza została tam oceniona według dziesięciu stopni za dobroć, pilność w wypełnianiu praktyk religijnych i znaczenia dla rodziny”. Analiza tabeli doprowadziła brata Junipera do zaskakującego wniosku: „zmarli pięć razy bardziej zasługiwali na pozostawienie ich przy życiu niż żyjący”.

Podstawowe pytanie filozofii, sformułowane przez Leibniza, brzmi: „Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?”. Pytanie, które ludzie stawiają teologom, brzmi podobnie: „Dlaczego dzieje się raczej to niż tamto?”. To już nie jest pytanie o sam sens istnienia, ale pytanie o sens biegu rzeczy. Niespodziewanie podpowiedź znalazłem w Avatarze Jamesa Camerona (którego – Avatara, a nie Camerona – nie zdołałem oglądnąć w całości). Jeden z bohaterów mówi, że Eywa (tamtejsza bogini – matka) zapewnia w ich świecie równowagę. Ale to podpowiedź negatywna, bo w gruncie rzeczy pogańska i manichejska: równowaga pierwiastków, żywiołów, równowaga dobra i zła, która nigdy nie przechyla się w żadną stronę (tylko dlaczego wygrali Na’vi?). Taka koncepcja daleka jest jednak od chrześcijaństwa. Tak jak dalekie od chrześcijaństwa jest pytanie zadawane niejednokrotnie przed wojną lub bitwą: po której stronie stoi Bóg? Czyżby rzeczywiście po stronie zwycięzcy i silniejszego?

Brat Juniper z powieści Th. Wildera doszedł do wniosku, że „przepaść między wiarą a faktami jest większa, niż się na ogół przypuszcza”. Zgadzam się. Jestem przekonany, że w wydarzeniach czy faktach oglądanych jedynie w ich zewnętrznym wymiarze nie dostrzegamy „całej prawdy” o ich sensie. Skupiając się na tym, co zewnętrzne, na wydarzeniowości i spektakularności faktów, umyka nam ich sens. Eksperyment brata Junipera pokazał, że w poszukiwaniu sensu biegu rzeczy (Dlaczego dzieje się raczej to niż tamto?), tzn. w poszukiwaniu przyczyn ostatecznych i nadprzyrodzonych, nie wolno poprzestać na przyczynach bezpośrednich i fizykalnych. One mówią tak niewiele, a ich poznanie niekoniecznie zbliża nas do zrozumienia sensu, o czym dobrze wiedział Hiob.

Niedawno napisałem na FB: „Problem w tym, iż wydarzenia historyczne, których jesteśmy świadkami i w których uczestniczymy, »nie stają się« historią zbawienia dopiero i tylko wtedy, gdy je tak zinterpretujemy w świetle Objawienia, ale same z siebie są historią zbawienia, gdyż po prostu innej historii nie ma, nawet jeśli się nam wydaje, iż mysterium iniquitatis (tajemnica nieprawości) zdaje się chwilowo przeważać nad mysterium crucis (salutis)”. Podobnie jak brat Juniper szukałem dowodu na potwierdzenie tego, co napisałem. Znalazłem. Brat Christian z klasztoru w Tibhirinie w swoim testamencie napisał o prawdopodobnie zbliżającej się śmierci z rąk terrorystów: „Uwierzcie, że jedyny Mistrz wszelkiego życia nie jest obcy nawet tak brutalnej śmierci”. Nie, nie ma żadnej równowagi. Jest tylko wypełniający się zamysł Boga we wszystkim, co widzimy, chociaż (jeszcze) nie dostrzegamy.