Czy to już nie ten moment, w którym powinniśmy zastanawiać się nad ponownym zawieszeniem publicznego sprawowania liturgii? Albo przynajmniej wprowadzeniem ostrych obostrzeń i limitów na mszach.

Kolejni biskupi zakażeni koronawirusem. Oczywiście nie da się tego stwierdzić w stu procentach, ale spotkanie episkopatu w Łodzi i brak zachowywania na nim koniecznych środków bezpieczeństwa raczej w dbaniu o zdrowie im nie pomogły.

A nawet jeśli nie zakazili się na tym spotkaniu, to innego przykładu oczekiwałbym od liderów Kościoła. Smutno patrzyło się na te wszystkie zdjęcia z obrad, na których wielu biskupów ignorowało podstawowe zasady bezpieczeństwa. Jeśli taki przykład idzie z góry, to nie dziwmy się, że „zwykli ludzie” negują prawdziwość epidemii.

Możemy czekać na wytyczne władz państwowych, ale w ten sposób znowu stracimy szansę na podejmowanie odpowiedzialnych działań sami z siebie

W zasadzie codziennie słyszymy też o kolejnych zakażeniach w różnych wspólnotach zakonnych i parafiach. Równocześnie docierają do nas bardzo niepokojące informacje o coraz trudniejszej sytuacji w szpitalach.

Patrzę na dynamikę rozwoju epidemii, na to wszystko, o czym wyżej wspomniałem i zastanawiam się czy to już nie moment, w którym powinniśmy się zastanawiać nad ponownym zawieszeniem publicznego sprawowania liturgii. Albo przynajmniej wprowadzeniem ostrych obostrzeń i limitów na mszach.

Oczywiście możemy czekać na wytyczne władz państwowych, ale w ten sposób znowu stracimy szansę na podejmowanie odpowiedzialnych działań sami z siebie, a nie przymuszeni przez kogoś innego. I na danie przykładu miłości i solidarności.

Tekst opublikowany pierwotnie na Facebooku. Tytuł od redakcji