W kampanii wyborczej wiele mówiono o zderzeniu cywilizacji, wojnie kulturowej, walce dobra ze złem, sporze wiary z niewiarą. Czy te aksjologiczne różnice mają charakter obiektywny? A może to umiejętnie podsycany spór polityczny? – dyskutują: Jacek Cichocki, Paweł Musiałek i Karolina Wigura oraz Zbigniew Nosowski.

Zbigniew Nosowski: […] Czy główny podział polityczny, jaki obserwowaliśmy w ostatnich miesiącach, ma charakter aksjologiczny? W trakcie kampanii bardzo często można było usłyszeć – zwłaszcza ze strony osób mocno zaangażowanych po którejś ze stron – o zderzeniu aksjologicznym: o wojnie cywilizacji, o wojnie kulturowej, o walce dobra ze złem, o sporze wiary z niewiarą, o walce patriotyzmu ze zdradą, o zderzeniu odmiennych wizji Polski, z których tylko jedna jest słuszna, a drugą trzeba całkowicie odrzucić. Na ile ten wymiar sporu ma charakter obiektywny? A na ile jest to zwykły spór polityczny, umiejętnie podsycany w kategoriach religijnych czy cywilizacyjnych po to, aby przedstawić oponentów jako śmiertelnych wrogów i wynieść z tego konkretne korzyści wyborcze?

Paweł Musiałek: Moim zdaniem, ten spór – choć różnie można go nazywać – ma charakter obiektywny. Główną oś podziału można określić jako rozróżnienie na Polskę liberalną i solidarną, czy – inaczej mówiąc – liberalną i konserwatywną albo modernizacyjną i konserwatywną. Pokazują to także liczne socjologiczne badania wartości wyznawanych przez Polaków.

Szczególnie istotna jest tu różnica pomiędzy miastami wielkimi a mniejszymi. To napięcie zresztą narasta. Cała Polska się modernizuje, a zarazem różnicuje. [..]

Kluczowe w zrozumieniu tych napięć są, moim zdaniem, kwestie godnościowe. Osoby z mniejszych miejscowości czują, że elity są mocno wychylone w stronę liberalną. Natomiast ich świat wartości reprezentuje prawica, więc na nią głosują – nawet jeśli nie wszystko im się podoba w jej działaniach. [..]

Karolina Wigura: Podział niewątpliwie jest. Ale jaki on jest i czego tak naprawdę dotyczy? Jedni twierdzą, że Polska dzieli się na dwie Polski. Inni, jak Rafał Matyja, że mamy raczej trzy Polski: PiS, anty-PiS i tych, którzy nie odnajdują się ani w jednym, ani w drugim (albo w innej interpretacji: PiS, anty-PiS i tych, którzy w ogóle nie chcą głosować).

Wigura: Zasadniczy podział polityczny w Polsce jest efektem tego, w jaki sposób dane ugrupowanie usiłuje dawać odpowiedź na modernizacyjny sukces, który jednocześnie pociąga za sobą poczucie utraty

Osobiście patrzę na te podziały przez pryzmat wyzwań transformacji ostatnich 30 lat, jej niewątpliwych sukcesów i jej równie niewątpliwych kosztów. Francuski liberał Raymond Aron mówił, że każdy wielki postęp społeczny okupiony jest wielkim kosztem. Polski koszt transformacji określam mianem utraty. I nie chodzi mi tu przede wszystkim o utratę miejsc pracy, lecz o utratę tradycyjnych więzi i źródeł tradycyjnych tożsamości, czyli zagubienie dotyczące właśnie wartości.

W tej perspektywie patrząc, zasadniczy podział polityczny w Polsce jest efektem tego, w jaki sposób dane ugrupowanie usiłuje dawać odpowiedź na tę ambiwalencję: na modernizacyjny sukces, który jednocześnie pociąga za sobą poczucie utraty. […]

Jacek Cichocki: […] mam za sobą doświadczenie podróżowania z Szymonem Hołownią po kraju i nie mogę od niego abstrahować. Odwiedziliśmy właściwie wszystkie regiony Polski i skłania mnie to do wielu przemyśleń. […]

Sądzę, że PiS i PO są głęboko zainteresowane podgrzewaniem tych emocji i nazywaniem ich jak najbardziej radykalnie. Oba te obozy polityczne tym właśnie się karmią. Jest to dla nich bardzo wygodne. Sięgają więc po ogólne konstrukty typu wojna cywilizacyjna czy zderzenie kultur. Są to jednak dla nich raczej figury retoryczne niż realne odwołania, a używają ich, żeby mobilizować elektoraty. […]

Poruszając się nie w mediach, lecz w realnej Polsce, spotykałem przede wszystkim tych trzecich, o których mówiła Karolina Wigura. To znaczy: ani nie zagorzałych zwolenników PiS, ani nie zagorzałych antypisowców, tylko ludzi, którzy – skłaniając się bardziej do jednej czy do drugiej strony, bo bliżej im albo do wartości tradycyjnych, albo progresywnych – wcale nie mają jasno sprecyzowanych poglądów, a już na pewno nie mają poczucia, że biorą udział w wielkiej walce cywilizacyjnej czy zderzeniu kultur.

Jacek Cichocki – socjolog. Był m.in. dyrektorem Ośrodka Studiów Wschodnich, ministrem spraw wewnętrznych i szefem Kancelarii Premiera w rządach PO-PSL. Od 2016 r. pracuje w Digital Economy Lab na Uniwersytecie Warszawskim. Działacz Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie, członek Zespołu Laboratorium „Więzi”. W 2020 r. – szef sztabu kampanii prezydenckiej Szymona Hołowni.

Karolina Wigura – doktor socjologii, historyczka idei, publicystka. Adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Szefowa działu politycznego „Kultury Liberalnej”. Autorka książek „Wina narodów. Przebaczenie jako strategia prowadzenia polityki” i „Wynalazek nowoczesnego serca. Filozoficzne źródła współczesnego myślenia o emocjach”.

Paweł Musiałek – politolog. Dyrektor Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i jego ekspert ds. polityki zagranicznej oraz polityki energetycznej. Szef działu „Państwo na poważnie” na portalu opinii Klubu Jagiellońskiego. Stały współpracownik czasopisma idei „Pressje”. Przygotowuje rozprawę doktorską na temat sporu o polską politykę zagraniczną po 2004 r.

Fragmenty dyskusji, która ukazała się w kwartalniku „Więź”, jesień 2020

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie wiez_jesien_2020-mockup-208x300.png

Kup tutaj