Mówienie, że istnieje tylko dobro, jest szkodliwe, bo nie przygotowuje na spotkanie ze złem. A ludzie powinni być przygotowani – mówi Hanna Krall w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”.

Rozmowa Anny Goc z Hanna Krall, pisarką i reporterką, ukazała się w najnowszym „Tygodniku Powszechnym”. Dotyczy między innymi pamięci.

Jak wspomina Krall, dzieci w domu dziecka, w którym po wojnie przebywała, nic sobie nie opowiadały. „To, co im się przytrafiło, było takie banalne. Każdy coś przeżył. Od tego jest wojna, żeby coś przeżyć. (…) Poza tym… Nikt nie lubi opowiadać o strachu i poniżeniu” – zaznacza.

„Zaraz po wojnie, i to jest ciekawe, nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że to, cośmy przeżyli, jest ważne. Wojna to wojna, innego świata nie znaliśmy. Ważność, doniosłość tego, co nazwano Holokaustem, choć ja tej nazwy nie znoszę, docierała późno do świata. (…) Od procesu Eichmanna w 1961? Od procesu oświęcimskiego w 1963? Zagłada stawała się coraz ważniejsza. Coraz lepiej świat zdawał i zdaje sobie sprawę z jej doniosłości. Zwłaszcza że świat pozwala na to i owo. W Srebrenicy pozwolił, w Kambodży pozwolił, w Rwandzie. Świat pozwala” – zauważa Krall.

Rozmowa dotyka też polityki historycznej. Zdaniem reporterki „oficjalna polityka historyczna jest czymś okropnie głupim. I szkodliwym”. „Nasza, w polskim wydaniu, polega na tym, że świat jest dobry i ludzie są dobrzy. W naszej polityce historycznej nie ma zła. Ono się zdarza, ale jest mało ważne. Otóż to nie jest prawda. Zło jest pełnoprawną częścią świata. Mówienie, że istnieje tylko dobro, jest szkodliwe, bo nie przygotowuje na spotkanie ze złem. A ludzie powinni być przygotowani” – podkreśla.

„Ludzie powinni sobie zadawać pytania: «Czy ja bym pomógł?», «Czy mógłbym zabić?», «Czy ja bym zadenuncjował?», «Czy ja bym siekierą, czy ja bym… ». Czym jeszcze można zabijać? Człowiek powinien sobie zadawać pytania, co by zrobił w chwili próby, czy by wystrzelił, czy by zarąbał. Polityka historyczna nie zadaje w ogóle takich pytań. W polityce historycznej wszyscy bronią, wszyscy ratują. No tak, no czasem ktoś tam, ale to jest margines. Nie, to nie jest margines. Zło nie jest marginesem. Zło jest pełnoprawną częścią ludzkiego losu” – tłumaczy.

Pisarka przywołuje słowa Marka Edelmana, że „w każdym człowieku drzemie komendant Treblinki”. „Nie, ja nie wierzę, że z każdego można zrobić mordercę. Znam ludzi, z których nie można zrobić… Z mojego męża nie można zrobić zabójcy, z Mariusza Szczygła nie można zrobić, z Adama Bonieckiego nie można, z Marka Edelmana też nie. Widzi pani, ilu ludzi. Pani też takich na pewno zna” – zaznacza.

Krall mówi też o „Wielkim Scenarzyście”, o którym „nic nie da się powiedzieć, poza tym, że jest i że czuję jego obecność”. Wspomina pytanie, które zadał jej kiedyś Krzysztof Kieślowski: „Czy ty, Haniu, wierzysz w Boga?” i swoją odpowiedź, że to Bóg wierzy w nią. „Więc Bóg wierzy we mnie, ale nie wiem, czy się nie zawiódł. Czy ja go nie zawiodłam. Pewnie tak” – dodaje.

DJ