Decyzja tureckiego sądu o przekształceniu Hagii Sofii w meczet tak naprawdę służy podkreślaniu wierności rządzących wobec mitycznej osmańskiej przeszłości i podtrzymuje pewien rodzaj turecko-muzułmańskiego nacjonalizmu, mającego na celu odwrócenie procesu sekularyzacji państwa tureckiego.

Żądanie przekształcenia Hagii Sofii w miejsce kultu było stałym elementem programu religijnej i nacjonalistycznej prawicy, na razie słabej i pozbawionej wpływu. Dopiero powstanie AKP oraz przyjęcie przez nią ostrzejszego i konfrontacyjnego kursu sprawiło, że pojawiła się możliwość, aby Hagia Sofia zdecydowanie weszła do debaty publicznej jako temat demonstracji i kampanii, a w końcu przedmiot działań sądowych. Służyła ona także jako element dyskursu międzynarodowego i tak np. gdy w 2015 r. papież Franciszek nazwał rzeź Ormian ludobójstwem (twierdzenia takie są zakazane w Turcji i wypowiadanie ich grozi więzieniem), mufti Ankary stwierdził, że takie wypowiedzi papieża przyspieszą zamianę Hagii Sofii w meczet.

Obserwatorzy sceny politycznej Turcji podkreślają, że lipcowa decyzja Danıştay [najwyższy sąd administracyjny Turcji] nie tylko w sposób błędny została oparta na pozornej wierności zasadom XV‑wiecznej fundacji, ale też tak naprawdę służy podkreślaniu wierności rządzących wobec mitycznej osmańskiej przeszłości i podtrzymuje pewien rodzaj turecko-muzułmańskiego nacjonalizmu, który za jeden z celów ma odwrócenie procesu sekularyzacji państwa tureckiego, będącego wynikiem klęski w czasie I wojny światowej i nacisku zwycięskich mocarstw europejskich. Nie bez znaczenia jest także słabnące poparcie dla rządzącej partii AKP i prezydenta Erdoğana, które znalazło wyraz m.in. w utracie stanowiska burmistrza miasta stołecznego Stambułu na rzecz polityka partii opozycyjnej.

Żądanie przekształcenia Hagii Sofii w miejsce kultu było stałym elementem programu religijnej i nacjonalistycznej prawicy

Inni zauważają, że cały przebieg tej sprawy został starannie wyreżyserowany i umiejętnie przeprowadzono grę na społecznych emocjach. Już 10 lipca 2020 r. zorganizowano na otwartych przestrzeniach otaczających Hagię Sofię niespokojne oczekiwanie tłumów na decyzję Danıştay, co utrwalało przekonanie, że tureckie społeczeństwo doświadcza podziału nie do pogodzenia – z jednej strony na „antymuzułmańską” elitę, a z drugiej na „pobożny lud”, któremu odmówiono praw. W tej perspektywie przesłanie Erdoğana przynosi obietnicę, że naród turecki będzie czuł się suwerenny i zostanie mu przywrócona duma z przeszłości, której ponoć odmawiała mu ideologia kemalistyczna (wprowadzona przez Kemala Paszę Atatürka), oparta m.in. na świeckości państwa i republikanizmie. Wewnętrzna polityka podkręcania emocji uzupełniana jest przez ukazywanie zagranicznego zaangażowania Turcji jako dowodu na jej regionalną siłę i znaczenie, choć to zaangażowanie przysparza jej wrogów, wśród których są nie tylko Grecja czy Cypr, ale także Egipt i Izrael.

Przywrócenie Hagii Sofii funkcji meczetu położyło się cieniem także na już nie najlepszych stosunkach rosyjsko-tureckich (m.in. w wyniku zestrzelenia przez wojsko tureckie na pograniczu syryjsko-tureckim rosyjskiego myśliwca Su‑24 w 2015 r.). Rosja zapowiedziała nawet wybudowanie miniatury Hagii Sofii w syryjskiej prowincji Hama, nadanie jej tej samej nazwy i podarowanie jej prawosławnemu patriarsze. Przedsięwzięcie to ma poparcie reżimu Baszara al ‑Asada, gdyż – jak zapowiada Rosja – świadczyć ma o tym, że Syria, w przeciwieństwie do Turcji, jest państwem tolerancyjnym i otwartym na różne wyznania.

Fragmenty tekstu, który ukazał się w najnowszym numerze kwartalnika „Więź”, jesień 2020

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie wiez_jesien_2020-mockup-208x300.png

Kup tutaj