Białorusini zasługują na prawo do życia w demokratycznej Europie – mówi Aleś Białacki, białoruski działacz społeczny, polityk i obrońca praw człowieka.

Białoruskie Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna” zostało uhonorowane Nagrodą Orła Jana Karskiego za „długoletnią obronę praw ludzkich, godności i demokracji oraz budowanie świadomości społecznej, że żadna dyktatura nie jest wieczna”.

Dyrektor Centrum, Aleś Białacki, w rozmowie z Waldemarem Piaseckim przyznaje, że w związku z protestami na Białorusi czuje radość i niepokój. „Cieszę się, że wysiłki moje i moich kolegów nie poszły na marne. (…) Wierzyliśmy, że prędzej czy później dojdziemy do demokratycznej i niepodległej Białorusi. W autorytarnym państwie nasze głosy nie były zbyt słyszalne. Ale teraz sytuacja polityczna zaczęła się zmieniać. Oczywiście, jestem również zaniepokojony, że nie zakończyliśmy tej trudnej drogi do demokratycznych zmian. Pozostaje też zagrożenie dla niepodległości naszego kraju” – mówi.

Zauważa, że Białorusinów wyprowadziło na ulice wiele czynników: pogorszenie się sytuacji ekonomicznej obywateli, drwiny prezydenta z pandemii, „zmęczenie 26 latami panowania Łukaszenki i jego pogardą dla ludzi, którą nieustannie wyrażał” oraz „aktualne potworne oszustwo wyborcze”. „Na Białorusi nigdy nie było takich protestów. Łukaszenko zjednoczył Białorusinów w proteście przeciwko sobie” – dodaje opozycjonista.

„Pogarda Łukaszenki dla wszystkiego, co białoruskie, a przede wszystkim dla języka białoruskiego, wywołała ostry sprzeciw. Młodsze pokolenie Białorusinów mówi gromkie «Nie!» imperialnej sowieckiej tożsamości Łukaszenki. Skupiają się na swoich korzeniach. Niezadowolenie to narastało od wielu lat i teraz szybko wdarło się na ulice białoruskich miast” – zaznacza Białacki. Jak zwraca uwagę, „młodzi ludzie są główną siłą stojącą za dzisiejszym protestem. To oni krzyczą, że podczas wyborów doszło do masowych naruszeń prawa i konstytucji. (…) Nasza młodzież jest dziś prześladowana bardziej niż ktokolwiek inny. Ale nie poddaje się i walczy!”. „Dlatego jestem pewien, że sytuacja na Białorusi zmieni się na lepsze. Mimo, że wciąż możemy mieć przed sobą trudną drogę do przebycia” – podkreśla białoruski obrońca praw człowieka.

Na pytanie o to, jakie scenariusze rozwoju wydarzeń przewiduje i czy urzędujący prezydent zdecyduje się na użycie siły wobec obywateli, Białacki odpowiada: „Łukaszenka szuka tylko do tego pretekstu. Ale ludzie mu go nie dają. Chciałby podburzyć armię przeciwko ludowi. A jednak idące w setki tysięcy protesty i akcje kobiet są niezwykle pokojowe. Pokojowy opór jest bronią, z którą dyktatorom walczy się bardzo trudno”.

Mówiąc o reakcji świata na białoruskie protesty opozycjonista stwierdza, że „bardzo ważne jest, aby fala sympatii [dla Białorusinów] przekładała się na stałe wsparcie solidarnościowe”. „Walka się nie skończyła. Będzie to trwało i ważne jest, aby Białorusini nie zostali sami z antynarodowym, na wpół faszystowskim, na wpół komunistycznym reżimem. Z powodu ich dzisiejszego cierpienia, wyrzeczeń, dążenia do wolności Białorusini zasługują na prawo do życia w demokratycznej Europie” – podkreśla.

KAI, DJ