Znów mamy ludzi w ławach, a na tacy jest nie mniej banknotów niż przed pandemią. A jeśli to chwilowa poprawa, podczas gdy Kościół w znanej nam postaci umiera? 

Jeśli niebawem językoznawcy będą szukać słowa roku 2020, to obok pojęć: „koronawirus” czy „COVID-19”, odnotują odmieniany przez wszystkie przypadki na łamach gazet i stron internetowych termin „szczepionka”. W dyskusję na ten temat włączyła się też Papieska Akademia Życia – poprzez publikację kolejnego dokumentu o kryzysie sanitarnym. Ukazuje on, że bez odniesienia do etyki i sumienia trudno pokonać obecny kryzys.

Ludzka wspólnota w kryzysie

Kierowana od 2016 roku przez abp. Vincenzo Paglię Papieska Akademia Życia jest jedną z bardziej aktywnych dykasterii watykańskich w czasie pandemii koronawirusa. Wystąpienia jej członków oraz publikowane teksty pozwalają spojrzeć na obecny czas w świetle etyki personalistycznej. Gdy w świecie liczba potwierdzonych przypadków koronawirusa przekroczyła 15 milionów, 22 lipca 2020 r., wydano obszerny tekst o prowokującym tytule: „«Humana Communitas» w erze pandemii. «Niepasujące do obecnego czasu» refleksje na temat ponownego odrodzenia się życia” (wł. L’Humana Communitas nell’era della Pandemia. Riflessioni inattuali sulla rinascita della vita). To drugi dokument, po wydanym 30 marca 2020 r. tekście „Pandemia a powszechne braterstwo. Uwagi na temat kryzysu wywołanego COVID-19”, o którym pisałem na stronie „Więzi” (por. „Franciszek, brat naszego Boga”). 

Tytuł dokumentu nawiązuje do listu papieża Franciszka z 6 stycznia 2019 r., wydanego z okazji 25. rocznicy powstania Akademii, przypominając wartość rodziny ludzkiej (łac. humana communitas), która nie jest tylko pustym sloganem. W podtytule został użyty termin z języka filozoficznego (wł. inattuale, ang. untimely), który można przetłumaczyć jako „niepasujący do obecnego czasu”, „nieaktualny”. W XIX w. użył go w tytule zbioru swoich myśli Fryderyk Nietzsche (Unzeitgemässe Betrachtungen). Jak tłumaczy abp Paglia, ma być to prowokacja do myślenia na temat kategorii wspólnoty, która w obecnym okresie pandemii wielu osobom może wydawać się niemodna, bo ważniejsze są ceny maseczek lub data otwarcia szkół.

Autorzy tekstu zauważają, że pandemia COVID-19 spowodowała ogromne spustoszenie w świecie. Czy można jednak w tych poszukiwaniach nowego sensu rzeczywistości dostrzec na nowo wartość życia człowieka, by myślenie (ang. thinking) mogły zostać zamienione w dziękczynienie (ang. thanking)? Pandemia objawiła raz jeszcze, na czym polega globalizacja – choć przyniosła ona wiele korzyści w postaci wiedzy naukowej, technologii medycznych i praktyk sanitarnych, jednocześnie ukazała inne rodzaje powiązań między ludźmi, oparte na „przypadkowości” istnienia, bo nikt w ostatnim czasie nie mógł czuć się bezpieczny ani wolny od konsekwencji rozprzestrzeniania się choroby.

Lekcja kruchości 

Dokument Papieskiej Akademii Życia został podzielony na dwie części – pierwszą, poświęconą surowym realiom świata w czasie pandemii koronawirusa, oraz drugą, zawierającą próbę opisu, w jaki sposób może odrodzić się nowa jakość życia na ziemi. Cenną stroną refleksji zawartych w tekście jest ukazanie pandemii COVID-19 w perspektywie filozoficznej. Niektórym bowiem wydawało się, że światowy kryzys sanitarny może być opanowany za pomocą inwestycji, planów ekonomicznych i rozdziału środków finansowych, tymczasem objawił on, że bez właściwej wizji życia człowieka wszystkie te zabiegi okazują się daremne.

Jaka zatem jest rzeczywistość ludzkości, ogarniętej COVID-19? Po pierwsze pandemia pozbawiła nas wszelkich kontaktów, zdzierając z naszych twarzy uśmiech i radość, ale też szyderstwo i brak empatii. Wszechobecne cierpienie i śmierć dały nam zatem, po pierwsze, lekcję kruchości. Autorzy stwierdzają: „Zobaczyliśmy, jak życia ludzkie kończą się bez rozróżnienia wieku, statusu społecznego lub kondycji zdrowia”. Kruchość istnienia dotarła do świadomości wielu ludzi właśnie w czasie szerzącej się choroby. Powróciły w ten sposób pytania, które wielu ludzi na świecie odłożyło poza horyzont swojego myślenia: „Zbyt późno nauczyliśmy się akceptować ciemność, z której wychodzimy i do której ostatecznie wrócimy”. Dlatego ważne jest, czy taka brutalna lekcja antropologii i powrót do życia, uznanego za dar, uczynią nas mądrzejszymi. „Czy będziemy bardziej wdzięczni i mniej aroganccy?” – pytają autorzy dokumentu (nr 1.1).

Lekcja skończoności 

Drugi symptom, uwidoczniony przez pandemię, to lekcja skończoności i niemożliwość całkowitej autonomii. Autorzy dokumentu przywołują w tym kontekście encyklikę Franciszka Laudato si’, w której papież zauważył związek między właściwą kondycją pojedynczego człowieka a stanem relacji międzyludzkich i ich wpływem na świat stworzony: „Jeśli kryzys ekologiczny jest ujawnieniem się lub zewnętrznym przejawem kryzysu etycznego, kulturowego i duchowego nowoczesności, to nie możemy łudzić się uzdrowieniem naszych relacji z przyrodą i środowiskiem naturalnym bez uzdrowienia wszystkich podstawowych relacji międzyludzkich” (LS, nr 119). 

W opinii Papieskiej Akademii Życia choroba COVID-19 jest związana z grabieżą ziemi i obnażaniem jej walorów. W tej optyce koronawirus nie wydaje się zjawiskiem jedynie naturalnym. Wylesianie świata powoduje przybliżanie się stad dzikich zwierząt do siedlisk ludzi, a co za tym idzie, stwierdzają autorzy tekstu, przenoszenie się wirusów i pojawianie u ludzi chorób odzwierzęcych. Wskazano także, że przesadny popyt na mięso w krajach bardzo rozwiniętych zwiększył hodowlę zwierząt i ich transport, wraz z którym zaczęły przemieszczać się także wirusy. 

W watykańskim dokumencie stwierdzono, że w czasie pandemii zbyt mało uwagi poświęcono domom opieki, wobec których podnoszono wątpliwy etycznie argument użyteczności

Gorszym jednak od prostych, choć niebezpiecznych dla zdrowia i życia wirusów, są inne „infekcje”, będące „raczej wynikiem niż przyczyną chciwości finansowej, samozadowolenia wobec stylu życia definiowanego przez konsumpcję i nadmiar. Zbudowaliśmy etos kłamstwa i pogardy dla tego, co zostało nam dane w pierwotnej obietnicy stworzenia. Z tego powodu jesteśmy wezwani do ponownego rozważenia naszego związku z naturalnym środowiskiem. Uznania, że żyjemy na tej ziemi jako administratorzy, a nie jako właściciele i panowie” (nr 1.2). COVID-19 jest bowiem tylko jedną z wielu choróv, pustoszących świat, choć taką, o której – w przeciwieństwie do innych, jak malaria, gruźlica, brak wody pitnej – wiele się mówi.

Lekcja wrażliwości 

Trzecią cechą współczesnego świata okazało się wyzwanie współzależności i związana z tym lekcja wspólnej wrażliwości. COVID-19 wciąż może dotknąć każdego, w każdym wieku i na każdej szerokości geograficznej. 

Choć dobro wspólne zdrowia publicznego musi być projektowane z uwzględnieniem interesów ekonomicznych krajów, to nie zawsze udaje się właściwie rozdzielać te środki. Wiele wysiłków lekarzy i pracowników służby zdrowia pozwoliło ocalić życie tysięcy chorych, mimo skromnych środków opieki i sprzętu szpitalnego. W dokumencie stwierdzono jednak, że zbyt mało uwagi poświęcono domom opieki, wobec których podnoszono wątpliwy etycznie argument użyteczności, bez zastanowienia nad losem osób najbardziej narażonych. 

Akademia zauważa również, że nie doceniono dostatecznie roli lekarzy pierwszego kontaktu, którzy tak naprawdę byli i są ważnym ogniwem walki z pandemią. Wszystko to ujawniło, jak mało jest współpracy i współczucia między narodami, zaś jak wiele – cynicznej gry i wyzysku, np. w dziedzinie pracy nad opracowywaniem leków i szczepionek.

Świat bez insiderów i outsiderów?

Na przełomie marca i kwietnia br., w pełni nocy pandemii, Roby Facchinetti, włoski artysta z Bergamo, ułożył piosenkę, która miała wesprzeć duchowo, a także finansowo Włochów, szczególnie szpital Jana XXIII w jego rodzinnym mieście. Zatytułował ją „Rinascerò, rinascerai”, czyli „Odrodzę się, odrodzisz się”. Taką perspektywę podjęto w dokumencie Papieskiej Akademii Życia, w którym przypomniano, że odnowa wymaga powrotu do „etosu życia, wymagającego zaangażowania inteligencji i odwagi moralnego nawrócenia” (nr 2). Bez rozumu i wiary nie da się właściwie podnieść człowieka i świata. Jakie są zatem warunki odrodzenia się owej humana communitas, czyli ludzkiej wspólnoty?

Pierwszym pozostaje uwzględnienie etyki ryzyka, czyli uznanie, że w każdej chwili możemy zginąć w wyniku choroby, wojny, katastrof: „Katastrofa, bez względu na jej źródło, jest wyzwaniem etycznym, ponieważ jest katastrofą, która warunkuje życie ludzkie i wpływa na jego egzystencję w różnych wymiarach” (nr 2.1). Jeśli tak opornie idą prace nad szczepionką, zauważają autorzy dokumentu, to jedyną nadzieją pozostaje nabycie odporności na COVID-19. Życie w sytuacji ciągłego ryzyka jest apelem o uznanie wartości etycznych. W świecie, który jest naznaczony różnego typu „strukturami grzechu”, jedynie solidarność międzyludzka może je pomóc zwyciężyć i naprostować.

Drugim wyzwaniem jest podjęcie współpracy między narodami, gdzie nie powinno już być ani insiderów, ani outsiderów. Przywołując art. 14 „Powszechnej Deklaracji w sprawie Bioetyki i Praw Człowieka”, przyjętej przez UNESCO w 2005 r., Papieska Akademia Życia podkreśla, że „dostęp do wysokiej jakości opieki zdrowotnej i podstawowych leków należy rzeczywiście uznać za powszechne prawo człowieka” (nr 2.2). Tu także konieczne jest respektowanie określonych norm etycznych. Nie wolno najlepszych możliwości profilaktyki, diagnostyki i leczenia rezerwować jedynie dla nielicznych, często tylko zamożnych. Warunkiem etycznych prac nad szczepionką winno być zapewnienie równego dostępu do niej dla wszystkich. 

Ponadto badania naukowe zawsze powinny uwzględniać dobro człowieka, którego nie można deprecjonować ze względu na doraźne korzyści. Eksperymenty na ludziach, prowadzone np. podczas prac nad szczepionką, także mają służyć obiektywnemu dobru, a nie samym doświadczeniom. Choć w tym miejscu autorzy nie odwołują się implicite do innych dokumentów, warto przypomnieć, że w 2005 roku i 2017 roku ta sama dykasteria wypowiadała się na temat warunków moralnych dopuszczalności określonych szczepień, zwłaszcza bazujących na liniach komórkowych.

Nowy projekt dla świata

Ogromną dyskusję i wskazywanie na polityczne stanowisko Watykanu wywołało umieszczenie przez Papieską Akademię w omawianym dokumencie stwierdzenia o solidarności międzynarodowej w wymiarze zdrowia: „W tym kontekście uprzywilejowane miejsce zajmuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). […] Obecny kryzys uwydatnił, jak bardzo potrzebna jest organizacja międzynarodowa o zasięgu globalnym, która wspierałaby w szczególności potrzeby i obawy krajów najsłabiej rozwiniętych w obliczu bezprecedensowej katastrofy” (nr 2.2). 

Warto przypomnieć, że w lipcu 2020 r. rząd USA oficjalnie zapowiedział opuszczenie WHO, a wielu przywódców światowych publicznie bagatelizowało niebezpieczeństwo pandemii. Abp Paglia w wypowiedzi dla mediów stwierdził jednak, że mimo różnych słabości (défaillances) WHO pozostaje nieodzowna, choć wymaga poprawy funkcjonowania. Potrzebna jest globalna wizja bioetyki, bowiem krajowe, a nawet regionalne jej wizje w obliczu globalizacji są niewystarczające. Bioetyka globalna nie może dotyczyć jedynie płaszczyzny medycznej, ale powinna odnosić się do innych wymiarów egzystencji, np. ekonomicznych i społecznych.

W opinii Papieskiej Akademii Życia COVID-19 nie jest jedynie zjawiskiem naturalnym, ale pozostaje związany z grabieżą ziemi i obnażaniem jej walorów

Trzecie wyzwanie to troska, aby bilans etyczny skupiony był wokół zasady solidarności, rozumianej w sposób moralny, a nie tylko sentymentalny lub strategiczny. W tekście czytamy: „Solidarność zakłada odpowiedzialność za innych, którzy żyją w potrzebie, i jest zakorzeniona w uznaniu, że każda osoba obdarzona jako człowiek godnością jest celem samym w sobie, a nie środkiem” (nr 2.3). Tak rozumiana solidarność wzywa do poniesienia określonych kosztów pomocy, zwłaszcza przez ludzi i kraje bogate wobec biednych. 

W opinii Papieskiej Akademii Życia niewłaściwe jest traktowanie rządów państw jako jedynych odpowiedzialnych za realizację solidarności. Obywatele nie mogą czuć się wyłącznie widzami działania władz. Dlatego bardzo ważne jest wyważenie zasad i stosowanie zasady niedyskryminacji w rozdziale środków diagnostycznych i leczniczych. Choć ważne pozostaje przestrzeganie litery prawa, to bez uznania wartości etycznych może ono obracać się przeciw człowiekowi.

Wniosek ogólny tekstu papieskiej dykasterii jest jasny: świat po COVID-19 nie będzie i nie może być taki jak przed pandemią. Nie powinno to jednak skłaniać do rezygnacji ani też prowokować nostalgii za przeszłością. Potrzebna jest realizacja „marzeń”, nowy projekt dla świata.

Postęp bez rozwoju

Trudno nie postawić pytania, jaki jest udział mieszkańców Polski, zwłaszcza katolików, w budowaniu tego nowego projektu dla świata. Papieska Akademia Życia utrzymuje, że odrodzenie świata to nie tylko kalkulacja strat i kosztów. Nie wystarczy jedynie przemyślenie sytuacji ekonomicznej, podliczanie słupków bezrobocia albo przygotowanie najlepszych programów informatycznych dla edukacji. Dyskusja o szczepionce, a nawet jej wynalezienie, nie rozwiążą naszych problemów po pandemii. Dużo trudniej bowiem odpowiedzieć na pytanie, jaką treść nadać nowemu, odradzającemu się światu. Dlatego właśnie opinia papieskiej dykasterii jest tak ważna i powinna być przedmiotem wielu rozważań nad Wisłą.

Nie brakuje ciągle głosów osób deprecjonujących w ogóle istnienie wirusa lub widzących jego działanie w spisku określonych środowisk. Papieska Akademia wydaje się przestrzegać, że podobnych wirusów może być coraz więcej, bo człowiek podeptał naturalne zasady przyrody. W takiej perspektywie możemy okazać się zupełnie nieprzygotowani pod względem etycznym, filozoficznym i teologicznym na ciągłe pytania ludzi o obecność zła w świecie. Być może wchodzimy w nową epokę ludzkości, która będzie naznaczona ciągłą wojną z niewidzialnym wrogiem: wirusami, bronią biologiczną, dezinformacją. 

Dyskusja o szczepionce, a nawet jej wynalezienie, nie rozwiążą naszych problemów po pandemii. Dużo trudniej bowiem odpowiedzieć na pytanie, jaką treść nadać nowemu, odradzającemu się światu

Dopóki z ambon naszych kościołów nie będą padały słowa rozumnego mówienia o współczesnym świecie i uczenia moralnego życia w nim, będziemy ciągle tracić wiernych, którzy nie odnajdą odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Jeśli w długim średniowieczu katolicy zmagali się z herezjami dotyczącymi Świętej Trójcy, Chrystusa i Jego Matki, a w świecie nowożytnym poszukiwali tożsamości w relacji do innych wyznań i religii, to być może nowa epoka będzie naznaczona tropieniem odpowiedzi na dużo trudniejsze kwestie, które wymagają integracji rozumu i wiary, a nie jedynie przyjmowania zdefiniowanych dogmatów. Co pozostawionym przed ekranami telewizorów i komputerów współwyznawcom zaproponowali ci duchowni, którzy lekkomyślnie albo z poczuciem tymczasowości podeszli przez ostatnie pół roku do kwestii pandemii? Jakie sposoby dotarcia do wiernych wykorzystaliśmy, aby „w ogóle ocalić przynajmniej niektórych” (1 Kor 9,22)?

Lektura tekstu Papieskiej Akademii Życia prowokuje do jeszcze jednej, raczej trudnej refleksji. Apel o etykę i wartości chyba słusznie został nazwany „niepasującym do obecnego czasu”. Kiedy z różnych stron świata spływają dane o znowu rosnącej liczbie chorych, ciągle nie wiadomo, jak będzie wyglądało za kilka tygodni życie parafii, szkół, uniwersytetów. Jeśli postęp cywilizacyjny w ostatnich latach ma charakter geometryczny, to rozwój moralny każdego człowieka rozpoczyna się wraz z jego narodzinami. Dlatego tak ważne jest ugruntowywanie w człowieku dobra, prawdy i piękna, a uczenie go walki ze złem, co dokonuje się w rodzinie, szkole, w procesie wychowania religijnego. Paulinus z Akwilei przekonywał, że „doskonałość nie zawiera się w latach, ale w duszach” (łac. perfectio non est in annis, sed in animis). 

Odwaga nawrócenia

Czy obecne działania różnych instytucji świata świeckiego i religijnego rzeczywiście biorą pod uwagę, co będzie dalej z rozwojem moralnym młodego pokolenia? Przez ostatnie pół roku dzieci i młodzież zostały skazane na rozwój poza szkołami, salami wykładowymi i katechezą. Nawet jeśli wiele osób wróciło do niedzielnych praktyk religijnych, to z rozmów z duchownymi jasno wynika, że raczej tracimy w tych miesiącach pokolenie dzieci i młodzieży. 

Nie wszędzie jednak ta walka jest przegrana. We Włoszech biskupi nie zrezygnowali z organizowania w parafiach tradycyjnych, wakacyjnych spotkań formacyjnych dla dzieci i młodzieży (wł. grest = gruppo estivo), z przestrzeganiem zasad sanitarnych. Przez cały lipiec (jak to było przez dziesiątki lat w tym kraju) formatorzy i animatorzy, pod okiem duchownych, przygotowują codzienne spotkania, zabawy i naukę w tysiącach włoskich parafii. W tym roku nawet papież Franciszek polecił zorganizowanie takich spotkań na terenie Ogrodów Watykańskich dla dzieci swoich pracowników świeckich, pod hasłem „Szczęście i błogosławieństwa”. Niestety, w tysiącach parafii w innych krajach Europy jedyną oznaką życia w miesiącach letnich są przejeżdżające karawany pogrzebowe.

Docenić trzeba jednak wielu duchownych, stowarzyszenia i nieformalne grupy, liczne parafie i świeckich, którzy mimo trudności i obaw, postanowili, także w Polsce, podjąć drogę wakacyjnego formowania sumień. Pojawiły się nowe formy pielgrzymowania, katechezy wideo, spotkania internetowe, telefony zaufania – wszystko po to, aby nadać treść światu, który chciałby postęp rozumieć jako rozwój jedynie ekonomiczny. Nieliczne sympozja, konferencje i publikacje wyszły naprzeciw nowym problemom.

Czy jednak wykorzystaliśmy już wszystkie możliwości i talenty, aby przynajmniej zaprogramować nasze działania na najbliższe lata? W dokumencie wskazano potrzebę natychmiastowego przemyślenia relacji z przyrodą. Od 24 maja br. do 24 maja 2021 r. trwa w Kościele specjalny rok jubileuszowy Laudato si’, z okazji piątej rocznicy podpisania tej encykliki, ogłoszony przez Dykasterię ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Jak bardzo ten temat stanie się przedmiotem polskiego odradzania po pandemii, przekonamy się już niebawem.

Papieska Akademia Życia w najnowszym dokumencie wzywa wszystkich ludzi do „odrodzenia życia” i „odwagi nawrócenia moralnego”. Nawrócenie to uznanie, że dotychczasowe sposoby życia zawiodły. Nawrócenie pastoralne, o którym wielokrotnie mówi Kościół w czasach Franciszka, to przemiana myślenia o człowieku, katechezie, sakramentach i finansach Kościoła. Znów mamy ludzi ławach świątyń, a na tacy jest nie mniej banknotów niż przed pandemią. A jeśli to chwilowa poprawa, podczas gdy Kościół w znanej nam postaci umiera? 

Trzeba oczywiście ubolewać nad losem Hagii Sofii, ale czyż nie powinny nas co najmniej równie mocno niepokoić umierające sumienia nad Wisłą? Łatwiej jest egzekwować zasady i przepisy dyscyplinarne dotyczące sakramentów, a dużo trudniej formować sumienia, szczególnie młodych, z którymi tracimy realny kontakt. Koronawirus może być dla nas podwójnie śmiercionośny, jeśli uodpornimy się na projekty Kościoła oraz watykańskie wskazania i udamy, że u nas wszystko jest w porządku. Ze wszystkich szczepionek, o które toczy się teraz wielki spór, najbardziej pożądaną jest ta dla ludzkich sumień, szczególnie dzieci i młodzieży.