Wypowiedzenie konwencji przez Polskę prowadziłoby do obniżenia standardów przestrzegania praw człowieka – powiedział wczoraj rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar Polskiej Agencji Prasowej. Dziś wydał w tej sprawie oświadczenie.

W poniedziałek Ministerstwo Sprawiedliwości skierowało do resortu rodziny wniosek o podjęcie prac nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej.

– Zgadzamy się z wieloma zapisami konwencji stambulskiej dotyczącymi ochrony ofiar przemocy. Ale gwarancje zawarte w polskim prawie zapewniają ofiarom lepszą ochronę – mówił minister Zbigniew Ziobro. – Natomiast druga część tej konwencji pod pięknymi hasłami ukrywa warstwę ideologiczną, która de facto uderza w interesy kobiet, rodziny i przyjmując m.in. koncepcję płci społeczno-kulturowej kwestionuje tradycję i naszą kulturę – dodał. Przypomniał, że wypowiedzenie konwencji było w 2015 r. jedną z obietnic wyborczych Zjednoczonej Prawicy.

Konwencja zobowiązuje państwa, które ją ratyfikowały, do zwalczania wszelkich formom przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Jej przepisy mają na celu zapobieganie przemocy, pomoc ofiarom i zapewnienie, by sprawcy stanęli przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. Polska ratyfikowała konwencję w 2015 r.

Głos w jej obronie zabrał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Jego zdaniem wypowiedzenie konwencji „prowadziłoby do obniżenia standardów przestrzegania praw człowieka”.

Według Bodnara „konwencja nie jest zagrożeniem dla wartości chrześcijańskich”, a „żadne wartości chrześcijańskie nie uzasadniają tolerowania przemocy w domach”. – Jeżeli tworzymy rozwiązania prawne i wiążemy się umowami międzynarodowymi, które mają zwiększyć ochronę kobiet to nie jest w sprzeczności z naszymi wartościami – dodał.

Użycie w konwencji pojęcia „płci społeczno-kulturowej” RPO uzasadnia na swojej stronie: „Konwencja nakłada obowiązek zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet w szerszych ramach osiągnięcia równości pomiędzy kobietami i mężczyznami. Definicja «płci społeczno-kulturowej» nie zastępuje biologicznej definicji płci. Definicja wskazuje, że przemoc ma swoje źródła nie w różnicach biologicznych, ale wynika z przekazywanych kulturowo stereotypów związanych z płcią, postaw i wyobrażeń dotyczących tego, jak kobiety i mężczyźni funkcjonują i powinni funkcjonować w społeczeństwie”.

RPO zwrócił uwagę, że wypowiedzenie tego typu umowy międzynarodowej byłoby sytuacją rzadko spotykaną i „budzi pytania, czy naprawdę jesteśmy orędownikami tych samych wartości, które są określone w konwencji stambulskiej”.

Podobnego zdania jest prof. Michał Królikowski, były wiceminister sprawiedliwości, wcześniej krytyczny wobec przyjęcia konwencji. Teraz na Więź.pl pisze jednak, że „wypowiedzenie konwencji stambulskiej byłoby w stosunkach międzynarodowych swego rodzaju prowokacją tożsamościową”, „aktem niepotrzebnym i nieleżącym w dobrze pojętym interesie państwa polskiego”.

Dziś Bodnar wydał oświadczenie, w którym wzywa „do zaprzestania podważania autorytetu Konwencji i zaniechania wszelkich prac zmierzających do jej wypowiedzenia”.

Jak pisze RPO „Konwencja wzmacnia obecnie istniejące mechanizmy ochrony przed przemocą ze względu na płeć, w tym przemocą domową. Pozytywny wpływ Konwencji na polskie ustawodawstwo i sytuację osób pokrzywdzonych jest jednoznaczny – zapoczątkowała ona i doprowadziła do istotnych zmian w prawie. To Konwencja dała asumpt do uruchomienia całodobowej linii dla osób doświadczających przemocy, jak również wprowadzenia specjalnego trybu przesłuchania osób wykorzystanych seksualnie. To dzięki Konwencji parlament przyjął ustawę o natychmiastowym policyjnym nakazie opuszczenia mieszkania przez sprawcę, co daje szansę osobom pokrzywdzonym na odbudowanie życia wolnego od przemocy. Mimo tych pozytywnych zmian, jesteśmy jeszcze na początku drogi i nadal nie chronimy i nie wspieramy wystarczająco osób pokrzywdzonych”.

JH