W symbolicznej numeracji III Rzeczypospolitej kryje się deklaracja, że współczesna Polska czuje się dziedzicem II RP. Logika przemian politycznych w latach 1988–1990 forowała jednak zmiany ewolucyjne, które utrudniały ufundowanie symbolicznego „nowego początku” III RP.

Gdy jesienią 1989 r. jeden po drugim padały kolejne reżimy komunistyczne w Europie, mało kto wątpił, że ten proces miał swój początek właśnie w Polsce. To nad Wisłą narodziła się „Solidarność” – ruch społeczny, który podkopał fundamenty systemu – i to właśnie tu, jako w pierwszym z krajów „demokracji ludowej”, elita władzy usiadła do rozmów z opozycyjną „kontrelitą”, by otworzyć nowy rozdział w historii.

Ale Polska miała jeszcze jedną swoistość. Prawie półtora tysiąca kilometrów na wschód od Warszawy, w Londynie, rezydował prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, kultywujący legalistyczną tradycję przed wojennej państwowości.

W narodowym imaginarium wątek legalizmu emigracyjnego nie jest traktowany na równi z kontynuacją państwowości z okresu 1944–1989

Niepodległa III RP nie jest prawną i polityczną kontynuacją jedynie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Już choćby w symbolicznej numeracji kryje się deklaracja, że współczesna Polska czuje się dziedzicem Polski międzywojennej. Symbolicznym na to dowodem stała się ceremonia zorganizowana na Zamku Królewskim popołudniem 22 grudnia 1990 r. Doszło wówczas do przekazania insygniów władzy prezydenckiej przez Ryszarda Kaczorowskiego – ostatniego prezydenta Rzeczypospolitej na uchodźstwie – na ręce Lecha Wałęsy, wybranego w pierwszych wolnych wyborach powszechnych na prezydenta III Rzeczypospolitej.

Jak zwracał uwagę Andrzej Friszke, ceremonia ta była „jedynym momentem, kiedy emigracja powojenna zaistniała w głównym nurcie życia Trzeciej Rzeczypospolitej”. Ten niezmiernie symboliczny moment nie dał jednak trwałego efektu. W narodowym imaginarium wątek legalizmu emigracyjnego nie jest traktowany na równi z kontynuacją państwowości z okresu 1944–1989. W efekcie ciągłość pomiędzy współczesną Rzecząpospolitą a jej przedwojenną antenatką okazuje się fantomowa.

Fragment tekstu, który ukazał się w najnowszym numerze kwartalnika „Więź”, lato 2020

Więź, lato 2020

Kup tutaj