Odważnie, nierzadko za cenę odrzucenia, zapraszał do myślenia. Cierpiał, dostrzegając deficyt rozumu w polskim krajobrazie.

Przed laty odszedł Człowiek, którego pasją było naprawianie relacji międzyludzkich, czyli – jak mawiał – by między ludźmi „było jak trza”. By miłość znowu była miłowana, by wolność na nowo stała się szczęsnym darem, by powszechnie słyszano szept nadziei, która mówi: „jutro będzie lepiej”, by spotkanie z proboszczem umacniało tracących wiarę…

Ks. Józef Tischner swoim życiem i postawą ukazywał otwartą, pogodną, nieobojętną twarz Kościoła. Odważnie, nierzadko za cenę odrzucenia, zapraszał do myślenia. Cierpiał, dostrzegając deficyt rozumu w polskim krajobrazie.

Wchodził na drogi i bezdroża współczesnego świata i – niezmiennie zachwycony Bogiem i drugim człowiekiem – budował mosty, uczył trudnej sztuki dialogu mimo różnic, towarzyszył podążającym w kierunku dobra. „Dzięki Tobie, Księże Profesorze, jest nam bliżej Boga i człowieka” – mówił na jego pogrzebie kard. Franciszek Macharski.

Nie ma go z nami już 20 lat, ale jego myśl żyje i wciąż tłumaczy nam manowce współczesnego świata. Człowiek, filozof, ksiądz i jeszcze do tego prorok!?

Tekst ukazał się 28 czerwca na Facebooku Autora. Tytuł pochodzi od redakcji