Ktoś jednak pozwala na to, aby politycy wchodzili na ambony. Upartyjnienie niektórych przedstawicieli Kościoła instytucjonalnego jest ewidentne.

Wicepremier przemawia z ambony na Jasnej Górze. Wojewoda lubuski czyta list prezydenta Andrzeja Dudy w sanktuarium Matki Bożej w Rokitnie.

Takie są fakty. Pisanie kolejnych oświadczeń przez rzecznika KEP, że Kościół nie jest za żadną partią, a ambony przeznaczone są na głoszenie Słowa Bożego, przypomina coraz częściej zaklinanie rzeczywistości. Za każdym razem pytam się, kto lub co jest tym Kościołem? Jakiś abstrakcyjny byt na papierze?

Ktoś jednak pozwala na to, aby politycy wchodzili na ambony. Upartyjnienie niektórych przedstawicieli Kościoła instytucjonalnego jest ewidentne.

Zagrywki polityczne w kościołach to brak wyobraźni i manipulowanie ołtarzem

Dodam tylko, że jestem przeciwny takim „przedstawieniom” bez względu na to, który polityk zajmuje miejsce, które do niego nie należy.

Myślę, że wielu duchownych ciągle nie zdaje sobie sprawy, jak wielką moc mają dzisiaj media i szybki przepływ informacji. Jedno zdjęcie, jedno wystąpienie, jeden news potrafi wyrządzić tak wielką szkodę dzięki mediom, że jeszcze 30 lat temu nikt nie pomyślałby o tym. Zagrywki polityczne w kościołach to brak wyobraźni i manipulowanie ołtarzem.

Zdumiewa mnie również to, jak wielu katolików w tym kraju (duchownych i świeckich) pokłada ufność w możliwościach władzy tego świata, jakiejkolwiek. Sądzą, że królestwo Boże zbuduje się za pomocą władzy. I to jest oczekiwanie złudne i przeciwne Ewangelii. Świat nie zmienia się przez dekrety i władzę, lecz przez Ducha Świętego, który przemienia poszczególne serca. I pytam się, czy w tym oczekiwaniu nie chodzi bardziej o własne przywileje i lęk przed ich utratą niż o królestwo Boże.

Przeczytaj także: Andrzej Duda błagał na Jasnej Górze o oddalenie wirusa

Tekst pierwotnie opublikowany przez autora na Facebooku