Dopiero pandemia stworzyła warunki do zawarcia historycznego porozumienia praprawnuków dawnych śmiertelnych rywali politycznych.

Nad Wisłą któryś już dzień dyskutujemy o „ludziach i ideologii”, doszły do tego „dżem Trzaskowskiego” i roszczenia zza Oceanu. Tymczasem Irlandia będzie po wielu miesiącach koronawirusowej hibernacji mieć nowy rząd. Nie stworzy go arytmetyczny zwycięzca lutowych wyborów – lewicowa Sinn Féin, ale „wielka koalicja” dwóch największych i historycznych ugrupowań tamtejszej sceny: centroprawicowej Fianna Fáil i centrowo-chadeckiej Fine Gael. Do dwóch głównych aktorów dołączą Zieloni. Zgodnie z dość wyraźnym europejskim trendem ostatnie z wyżej wymienionych ugrupowań otrzymało w wyborach w miarę przyzwoity wynik – ponad 7 proc. poparcia i powiększyło stan posiadania w 33. kadencji Dáil Éireann (niższej izby parlamentu) o 10 miejsc.

Zasypane podziały

Koalicja Fianna Fáil i Fine Gael będzie na irlandzkiej scenie politycznej nową jakością mimo faktu, że obydwa wielkie stronnictwa były od lat typowymi catch-all parties nie różniącymi się zbytnio w programach politycznych ani stylu rządzenia. Mówiąc w pewnym uproszczeniu, różnice między nimi są głównie historyczne. Sięgają korzeniami do czasów wojny o niepodległość Zielonej Wyspy oraz wojny domowej na początku lat dwudziestych XX w. Dwie duże partie powstały bowiem jeszcze w odpowiednio 1926 i 1933 r.

Fianna Fáil, której założycielem był uznawany za jednego z ojców irlandzkiej samodzielności wieloletni późniejszy prezydent kraju Éamon de Valera, wywodzi się z ruchu przeciwnego traktatowi z Wielką Brytanią w 1921 r. Fine Gael ma korzenie w grupie polityków zgadzających się na kompromis z Brytyjczykami; znaleźli się w niej m.in. słynny bojownik o niepodległość Michael Collins, zabity w 1922 r. przez stronników de Valery i zwolenników nieustępliwej polityki wobec Londynu. Mimo rozpoczęcia już w niepodległej Irlandii procesu narodowego pojednania, te historyczne rany i różnice środowiskowe między dwoma dużymi stronnictwami były tak duże, że partie – choć podobne w programach – nigdy nie zdecydowały się na wspólne rządzenie.

Swoją drogą, dość stabilny system irlandzkiej demokracji parlamentarnej ułatwiał przez dekady tego rodzaju separację. Dzisiaj zresztą Fine Gael należy do Europejskiej Partii Ludowej, podczas gdy, wydawałoby się, bardziej prawicowa Fianna Fáil – do w liberalnej grupy Odnówmy Europę. Dopiero pandemia SARS-CoV-2 stworzyła warunki do zawarcia historycznego porozumienia praprawnuków dawnych śmiertelnych rywali politycznych. 

Mimo rozpoczęcia już w niepodległej Irlandii procesu narodowego pojednania, partie nigdy nie zdecydowały się na wspólne rządzenie

Na tle dwóch „starszych partii” niespełna 40-letni Zieloni wydają się rzeczywiście młodzieżą polityczną. Podobnie zresztą niejednoznaczny jest obraz Sinn Féin – niegdyś politycznego ramienia Irlandzkiej Armii Republikańskiej, po Porozumieniu Wielkopiątkowym w 1998 r. – partii lewicowej i populistycznej. W Polsce często portretuje się ją jako „nacjonalistyczną”, choć historycznie rzecz biorąc nacjonalizm irlandzki nie ma wiele wspólnego z nacjonalizmem w wielu krajach Europy kontynentalnej ani Środkowej. W kontekście typologii współczesnych ruchów politycznych Sinn Féin to partia socjaldemokratyczna w stylu greckiej Syrizy, hiszpańskiego Podemos lub naszego „Razem”. 

Odważna agenda na trudne czasy

Nową technikę rządzenia ma również podkreślać swoisty, rotacyjny, kształt władzy. Przez pierwsze dwa lata premierem ma być polityk Fianna Fáil – najprawdopodobniej jej lider Micheál Martin. Po dwóch latach urząd nazywany w irlandzkiej tradycji mianem Taoiseach obejmie ponownie dotychczasowy szef rządu Leo Varadkar, sprawujący obecnie mandat premiera technicznego na mocy specjalnego ustawodawstwa towarzyszącego stanowi epidemii.

Agenda nowej większości rządowej ma być skoncentrowana na walce z ekonomicznymi skutkami pandemii, polityce socjalnej i zdrowotnej oraz ekologii. Przewiduje m.in. spore inwestycje w transport publiczny poprzez stworzenie nowych funduszy rządowych, promocję korzystania w miastach z rowerów i budowę nowych tras. Władze podwyższą podatek na wydobycie węgla i będą zmierzać do realizacji celów Europejskiego Zielonego Ładu. Tekst porozumienia koalicyjnego i program nowego gabinetu mają być ogłoszone w przyszłym tygodniu, a koalicję muszą poprzeć członkowie poszczególnych ugrupowań.

Na Zielonej Wyspie będzie w najbliższych latach wiele do zrobienia. Według prognoz skutki pandemii mocno uderzają w gospodarkę kraju. Szef Banku Centralnego Irlandii Gabriel Makhlouf ocenił, że skala kryzysu gospodarczego może być bezprecedensowa. Chociaż system finansowy wydaje się odporny na wstrząsy, to, jak twierdzi Makhlouf w wypowiedzi dla telewizji publicznej RTE, „ta odporność nie jest nieograniczona”. Według danych Banku ponad 80 proc. krajowych przedsiębiorstw utrzymujących ponad 70 proc. miejsc pracy jest obecnie dotknięta skutkami pandemii, utratą rynku klientów, zakłóceniami w łańcuchach dostaw itp. Połowa małych i średnich firm ma w rezerwach gotówkowych mniej niż 5 proc. rocznej sprzedaży, duże firmy mają tej gotówki w okolicach 8 proc. rocznych obrotów. W maju już 11 proc. kredytów hipotecznych było zawieszonych w spłacie i liczba ta może ulec jeszcze większej zmianie, wymagającej większej restrukturyzacji. Banki pożyczają podczas pandemii mniej pieniędzy, stopy procentowe są niższe, co zmniejsza marże.

Statystyki irlandzkiego rządu wskazują, do tej pory zanotowano w kraju ponad 25 tys. zachorowań na COVID-19. Zmarło ponad 1,7 tys. osób.

Rozszerzona wersja tekstu, który pierwotnie ukazał się u autora na Facebooku