Dla dobra jednostek i całych społeczeństw musimy głośno mówić o tym, że wychowanie do życia z technologiami jest tak samo istotne jak wychowanie do życia w społeczeństwie i rodzinie. I edukację tę przejść muszą nie tylko dzieci, ale także – i to w trybie przyspieszonym – dorośli.

Przełom związany z szybkim upowszechnieniem się internetu sprawił, że po raz pierwszy w historii ludzkości pojawiło się pokolenie, którego dojrzewanie – począwszy od rozwoju mózgu, przez trening społeczny, aż po kształtowanie się wzorów relacji międzyludzkich – zdeterminował internet i nowe technologie. Młodzi Cyfrowi nie znają świata bez internetu. Dorastali w przekonaniu, że jest on czymś oczywistym i łatwo dostępnym. Ta generacja to ludzie ze smartfonem w ręku – świat urządzeń cyfrowych, internetu i mediów społecznościowych jest ich naturalnym środowiskiem.

Mamy zatem do czynienia z pokoleniem cyfrowych tubylców, urodzonych w świecie nowych technologii i nabywających doświadczeń poprzez intuicyjne podążanie za ich rozwojem. W podążaniu tym widać wyraźnie charakterystyczną dla wieku dorastania zachłanność, z której wynika łatwość adaptowania nowinek i sięgania po kolejne wynalazki cyfrowe. Młodzi Cyfrowi są ciekawi świata, chcą go doświadczać i być tam, gdzie reszta ich grupy rówieśniczej. Czyli na wirtualnym trzepaku. (…)

W 60 proc. polskich domów nie ma żadnych zasad korzystania z nowych technologii, a 29 proc. uczniów zadeklarowało, że rodzice nigdy nie rozmawiali z nimi na temat bezpiecznego korzystania z internetu

Znajdujemy się dziś w sytuacji, w której przybysze ze starego świata próbują oprowadzać po świeżo odkrytym przez siebie lądzie jego rdzennych mieszkańców. To nie lada wyzwanie, zwłaszcza dla rodziców i nauczycieli, którzy z jednej strony powinni podjąć rolę cyfrowych przewodników, z drugiej muszą uczyć się tego świata na bieżąco wraz z dzieckiem.

Co ciekawe, najczęściej jednak z roli tej abdykują. Z naszych badań wynika, że w 60 proc. polskich domów nie ma żadnych zasad korzystania z nowych technologii, a 29 proc. uczniów zadeklarowało, że rodzice nigdy nie rozmawiali z nimi na temat bezpiecznego korzystania z internetu[1]. To dowód na to, jak dalece wciąż jesteśmy zakotwiczeni w przeszłości. Nikt nie ma wątpliwości, że w tzw. realnym świecie dziecko do osiągnięcia pełnoletności nie może funkcjonować zupełnie pozbawione opieki. Przygotowujemy je do samodzielnego życia przez kilkanaście lat. Tymczasem w świecie cyfrowym – ogromnym, łatwo dostępnym, różnorodnym, pełnym rzeczy wartościowych, ale także drastycznych, przemocowych, a wszystko na wyciągnięcie kciuka – tak wiele osób zostawia już kilkuletnie dzieci same, wręczając im smartfon lub tablet bez zabezpieczeń i jakiejkolwiek kontroli ze strony dorosłych.


[1] M. Bigaj, M. Dębski, „Młodzi Cyfrowi. Nowe technologie. Relacje. Dobrostan”, Gdańsk 2019.

Fragment tekstu, który ukazał się w najnowszym numerze kwartalnika „Więź”, lato 2020

Więź, lato 2020

Kup tutaj