Podawanie w wątpliwość prawowierności tzw. Biblii Paulistów, opublikowanej w „Biblii dla kobiet”, uważamy za skandaliczne.

Po przeczytaniu tekstu pani Małgorzaty Bilskiej na temat wydanej przez nasze wydawnictwo – Edycję Świętego Pawła – pozycji „Biblia dla kobiet” czujemy się w obowiązku ukazania zawartych w tym tekście stwierdzeń nieprawdziwych, wprowadzających w błąd, oszczerczych, krzywdzących i pozbawionych szacunku.

Pragniemy podkreślić, że zdecydowanie nie zgadzamy się na tego rodzaju szkodliwą i całkowicie nieuprawnioną krytykę dotyczącą samego projektu „Biblia dla kobiet” oraz – co uznajemy za niedopuszczalne – podawania w wątpliwość opatrzonego imprimatur Kościoła katolickiego najnowszego tłumaczenia tekstu Pisma Świętego, jakiego – z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła – dokonał Zespół Biblistów Polskich. 

Pani Małgorzata Bilska ma prawo wyrażać swoje zdanie, także na temat „Biblii dla kobiet”. Jednak publiczne przedstawianie opinii o charakterze szkalującym jest niedopuszczalne i – ze względu na charakter pomówienia – karalne. Pani Bilska zarzuciła Edycji Świętego Pawła „propagowanie kłamstwa”, „ignorowanie nauki Kościoła”, „celową manipulację” oraz cenzurowanie dokumentów papieskich.

Autorka nie jest biblistką, kościelnym asystentem wydawnictwa, pracownicą Penitencjarii Apostolskiej czy członkinią Kongregacji Nauki Wiary, a jednak – publicznie i na piśmie – twierdzi, że „Biblia dla kobiet” jest „grzeszna” tym samym – publicznie – negując i podważając opinię Episkopatu Polski i udzielone imprimatur.

Dyskryminacja?

W dedykowaniu tego wydania Biblii kobietom Pani Bilska widzi „celową dyskryminację”. Całkowicie bezpodstawnie przypisuje w ten sposób złe intencje autorom projektu, wśród których większość to kobiety, w tym – jak sama zauważa – trzy z tytułem doktora, i to doktora nauk teologicznych. Pani Bilska w kwestii, którą tak jednoznacznie skrytykowała, nie skontaktowała się z autorkami projektu, aby u źródła przynajmniej spróbować zweryfikować ich intencje. Dziwi zatem i budzi sprzeciw arbitralne przypisywanie twórcom projektu chęci szkodzenia innym.

Pani Bilska pyta: „po co dzielić Biblię płciowo?”. Biblia nie została podzielona w oparciu o kryterium płci. Tekst Pisma Świętego to tekst identyczny, jak w pozostałych wydaniach Biblii Edycji Świętego Pawła (przypominamy, że jest to najnowszy całościowy przekład z języków oryginalnych zrealizowany przez Zespół Biblistów Polskich i opatrzony imprimatur Kościoła katolickiego), natomiast wydanie to miało odpowiadać na potrzebę publikacji Pisma Świętego w wersji bardziej niż wydania standardowe odpowiadającej wrażliwości estetycznej kobiet (wielokrotnie i przy różnych okazjach zgłaszanej Wydawcy przez same kobiety).

Dziwi i budzi sprzeciw arbitralne przypisywanie twórcom „Biblii dla kobiet” chęci szkodzenia innym

Zastanawiające jest zatem, że nie budzi zdziwienia ani sprzeciwu fakt istnienia odrębnych linii produktów dla kobiet i dla mężczyzn, natomiast wydanie Pisma Świętego w estetyce, która personalizuje, ułatwia i zachęca do kontaktu z Biblią, jest odczytywane jako transgresja. Warto przypomnieć i podkreślić, że bł. Jakub Alberione, założyciel Rodziny Świętego Pawła, już na początku XX wieku zalecał, aby nieść słowo Boże do dorosłych, dzieci, rodzin, kobiet i mężczyzn w takiej formie, która najbardziej ułatwi kontakt z treścią. „Biblia dla kobiet” wpisuje się właśnie w to ewangelizacyjne dzieło całego Kościoła i jest jak najbardziej zgodna z charyzmatem realizowanym przez zakonników z Towarzystwa Świętego Pawła (paulistów). 

Umieszczone w Biblii rozważania napisane przez kobiety to ważny i potrzebny krok w poszerzaniu i ubogacaniu naszego spojrzenia na Pismo Święte, dodajmy, że z entuzjazmem przyjęty przez odbiorczynie publikacji. 

Dyskryminujące według Pani Bilskiej jest pozbawienie kobiet możliwości zapoznania się z komentarzami, których rzeczywiście nie zamieszczono w wydawnictwie, pozostawiając jedynie wprowadzenia do ksiąg (na końcu każdej księgi zachowano natomiast przypisy). W naszej jednak opinii dyskryminujące jest myślenie, że kobiety samodzielnie nie będą w stanie znaleźć odpowiedzi na pytania i wątpliwości powstałe podczas lektury Biblii ani sięgnąć do szeroko dostępnych – także w wersjach cyfrowych – komentarzy (w tym cenionych komentarzy przygotowanych przez Edycję Świętego Pawła).

Szokujące i – w związku z cechami pomówienia być może wymagające reakcji prawnej – jest stwierdzenie Pani Bilskiej, że „Biblia dla kobiet” jest „grzeszna”. Uczyniło ją taką właśnie pozbawienie tekstu biblijnego komentarzy. Trudno tu o stosowny… komentarz (notabene prawo kanoniczne wymaga umieszczania „odpowiednich wyjaśnień” tylko w ekumenicznych tłumaczeniach Biblii – kan. 825 par. 2). 

„«Biblią dla kobiet» powinni zająć się bibliści, znający inne przekłady i tekst oryginalny” – twierdzi Autorka. Informujemy i przypominamy, że tekstem tzw. Biblii Paulistów, opublikowanym w „Biblii dla kobiet”, przez trzynaście lat pracy nad przekładem zajmowało się grono ponad czterdziestu biblistów (oprócz tego zespół ekspertów – polonistów, językoznawców, historyków – których udział i zaangażowanie był związany z zapewnieniem temu wyjątkowemu tekstowi najwyższej staranności przygotowania).

Uważamy za skandaliczne podawanie w wątpliwość prawowierności tego przekładu: „Jest to tzw. Biblia Paulistów, wydana po raz pierwszy w 2008 roku (czy bez zniekształceń – nie wiadomo, wymaga to drobiazgowej analizy)”. Jesteśmy oburzeni faktem podważania wiarygodności i legalności naszego przekładu i, co za tym idzie, naruszania zaufania, jakim przez lata obdarzyli nas Odbiorcy naszego tłumaczenia i naszej pracy. 

Niemniej sama Autorka – przecząc własnym powyższym twierdzeniom pisze – „Imprimatur udzielił dwanaście lat temu nieżyjący już bp Zygmunt Zimowski, dotyczy więc ono Biblii Paulistów, a nie tego projektu”. W projekcie jest jednak dokładnie ten sam tekst. Sprawdzony i zatwierdzony przez Konferencję Episkopatu Polski, w imieniu której odpowiedni dokument wystawił bp Zygmunt Zimowski, ówczesny Przewodniczący Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski. Dodamy, że imprimatur nie wystawia się okresowo i do kolejnych edycji nie ma potrzeby ponownego zatwierdzenia. 

Porównajmy

Małgorzata Bilska przytacza także fragment Pierwszego Listu św. Pawła do Tymoteusza (błędnie podając sigle jako 1 Tm 9-15, zamiast 1 Tm 2, 9-15) jako przykład kontrowersyjnej antykobiecej lektury. Autorka dokonuje wytłuszczeń niektórych wyrażeń, jej zdaniem rażących i dyskryminujących, proponując czytelnikom, aby dokonali porównania z Biblią Tysiąclecia. Porównajmy: 

Biblia Paulistów – Biblia Tysiąclecia

Należy wyjaśnić, że cały fragment 1 Tm 2, 1-15 dotyczy wskazań, jakie św. Paweł kieruje ogólnie do chrześcijańskich mężczyzn i kobiet. Wypowiedź 1 Tm 2, 12 z trudem może być interpretowana jako odnosząca się do relacji w małżeństwie, gdyż jej pierwszym kontekstem jest postawa podczas zgromadzeń liturgicznych. Ten tekst jest jednym z miejsc w Biblii, gdzie określenie relacji między mężczyzną a kobietą jest uwarunkowane kulturowo i zależy także prawdopodobnie od konkretnych problemów wspólnoty, do której skierowany jest ten list (zob. 1 Tm 5, 13-14; 2 Tm 3, 6).

Nie są to pouczenia dotyczące życia małżeńskiego, stąd w obu przekładach stosuje się rzeczownik „kobieta”, a nie „żona” oraz konsekwentnie Biblia Paulistów używa rzeczownika „mężczyzna” (tu: w liczbie mnogiej), zaś Biblia Tysiąclecia „mąż”, co jest charakterystyczne dla Biblii Tysiąclecia, która „mężczyznę” czy szerzej „człowieka” bardzo często określa archaicznie rzeczownikiem „mąż” (np. J 1, 30 – Jezus o Janie Chrzcicielu: „Po mnie przyjdzie mąż, który mnie przewyższył godnością…”; 1 Kor 13, 11 – „Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce”; Dz 2, 23 – św. Paweł do Żydów o Jezusie: „…tego Męża, który z woli postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście”). Greckie rzeczowniki γυνή (gynè) i ἀνήρ (anèr) posiadają kilka znaczeń, odpowiednio: kobieta – żona i człowiek – mężczyzna – mąż. Kontekst decyduje o ich konkretnym doborze. 

Wracając do istoty wątku, należałoby konsekwentnie przyjąć, że – zgodnie z wymaganiami stawianymi przez Autorkę – Biblia Tysiąclecia została przebadana „pod kątem dyskryminacji płci” i określenie „całe poddanie się” (kobiety), zakaz przewodzenia nad mężem – mężczyzną czy osiągnięcie zbawienia przez rodzenie dzieci są przez nią akceptowalne. Ponownie – trudno o komentarz.

Pozostając przy różnych wydaniach Biblii, Pani Bilska twierdzi w swoim tekście, że „większość katolików korzysta z Biblii Tysiąclecia lub Biblii Poznańskiej. Nie podaje jednak żadnych źródeł, na których opiera swoje twierdzenie, ani też konkretnych informacji, co – wyrażone w liczbach – oznacza „większość”.

W tekście Małgorzaty Bilskiej skrytykowani też zostali autorzy podręczników do Katolickiej Nauki Społecznej: „Komplementarność – zgodnie z wiedzą z podręczników do Katolickiej Nauki Społecznej – wygląda w KK zresztą tak: on jest z natury egoistą, ona – altruistką. Więc się uzupełniają… Czy w «Biblii dla kobiet» nie należało jednak zaznaczyć fragmentów zgodnych z nowym, posoborowym nauczaniem Kościoła?”.

Sądząc po opisie znaczenia „komplementarności” i wskazaniu na konieczność odwoływania się do nauczania Kościoła posoborowego, wspomniane podręczniki musiały być napisane przed Soborem Watykańskim II. Niezrozumiałe jest również przeciwstawianie Kościoła katolickiego (KK) i jego posoborowego nauczania. Dziwi również zupełny brak konsekwencji: początkowo Autorka stwierdza, że fragment z „Listu do kobiet” mówiący o zasadzie wzajemnej pomocy kobiety i mężczyzny został zachowany „chyba dlatego, że kolejne zdanie mówi o komplementarności”, by w następnym zdaniu zdeprecjonować komplementarność, definiując ją w kluczu ideologicznym, jak zacytowano powyżej. 

Jan Paweł II ofiarą pomówienia?

Oburzające jest instrumentalne traktowanie osoby Jana Pawła II w tekście Pani Bilskiej i przypisywanie mu intencji być może samej Autorki (?): „…Jan Paweł II jednoznacznie skrytykował słowa św. Pawła z Listu do Efezjan nakazujące kobiecie poddanie mężowi (ma być wzajemne, mąż też ma być poddany żonie), uznając je za uwarunkowane kulturowo [MD, 11]…”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Pani Bilska chętnie ocenzurowałaby Biblię, usuwając z niej niewygodne fragmenty, ale budzi wręcz zakłopotanie fakt przypisywania Papieżowi krytyki św. Pawła, autora natchnionego. Chyba, że Autorka się pomyliła, tak jak w odnośniku do Listu apostolskiego Mulieris dignitatem. Fragment, do którego odwołuje się Pani Bilska, znajduje się w numerze 24, a nie 11, jak podaje. 

Oto według Autorki rzekoma „jednoznaczna krytyka słów św. Pawła” dokonana przez Jana Pawła II: „Autor Listu do Efezjan nie widzi żadnej sprzeczności pomiędzy tak sformułowanym wezwaniem [«Mężowie miłujcie żony wasze»], a stwierdzeniem: «Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony» (5, 22-23). Wie bowiem, że ten układ, który głęboko był zakorzeniony w ówczesnym obyczaju i religijnej tradycji, musi być rozumiany i urzeczywistniany w nowy sposób: jako «wzajemne poddanie w bojaźni Chrystusowej» (por. Ef 5, 21), zwłaszcza że mąż jest nazwany «głową» żony, tak jak Chrystus jest Głową Kościoła, bo «wydał za niego samego siebie» (Ef 5, 25), a wydać za niego samego siebie oznacza oddać nawet własne życie. O ile jednak w odniesieniu Chrystus – Kościół poddanie dotyczy tylko Kościoła, to natomiast w odniesieniu mąż – żona «poddanie» nie jest jednostronne, ale wzajemne!”. Trudno powstrzymać się od komentarza, w stylu samej Autorki: Jan Paweł II ofiarą pomówienia…

Autorka twierdzi także: „(…) nie mam żadnej wątpliwości, że jest to konserwatywna, tradycjonalistyczna reakcja na feministyczne postulaty kapłaństwa kobiet i «ideologię gender». Biblia, autorytet dwóch papieży oraz zaangażowanie czterech kobiet (trzech z doktoratem) mają służyć legitymizacji i uwiarygodnieniu ideologii konserwatywnej i stanowić hamulec dla rozwoju ruchów kobiecych w Kościele”. 

Właściwa misja

Zdumiewa, zastanawia i budzi ostry sprzeciw tak rażąco niesłuszna interpretacja. Misją Edycji Świętego Pawła było i jest propagowanie słowa Bożego w taki sposób i w takiej formie, aby było ono jak najbardziej przystępne dla wiernych. 

Cytując bł. Jakuba Alberionego: „Nasze apostolstwo posiada wymiar materialny, który przypomina przemysł lub handel, ale nie jest ani jednym, ani drugim, a mimo to wymaga takiej samej inteligencji, roztropności i sprawiedliwości, jak jedno i drugie. Woda chrzcielna powinna być wodą naturalną i, o ile to możliwe, czystą i przygotowaną przez specjalne błogosławieństwo, a służy jako środek do uzyskania efektów nadprzyrodzonych, do zmazania winy pierworodnej i wlania nowego życia, przez co człowiek staje się dzieckiem Bożym. W apostolstwie środek (przemysł lub handel) służy efektom nadprzyrodzonym w «rozpowszechnianiu doktryny katolickiej za pomocą środków najskuteczniejszych i najszybszych»” [Carissimi in San Paolo 915-916].

Tak więc jeśli „Biblia dla kobiet” – jak pisze Pani Bilska „malinowe cudo” – przez swoją formę i dobrane do potrzeb odbiorcy komentarze pomoże w częstszym i głębszym kontakcie ze słowem Bożym, to uznamy realizację naszej misji za właściwą. 

Recenzja?

Na koniec trzy kwestie: Pani Bilska zarzuca wydawnictwu ograniczanie dostępu do egzemplarzy recenzenckich i odsyłanie do internetu. Otóż w związku z ogromną liczbą próśb – często niekierowanych przez dziennikarzy – wydawnictwo zdecydowało się weryfikować zasadność zapytań o wysyłki egzemplarzy Biblii. Szkoda, że Pani Bilska nie wspomniała o rozmowie z przedstawicielem wydawnictwa, który po otrzymaniu zapytania mailowego zadzwonił, aby zaproponować przesłanie Biblii. Pani Bilska odmówiła, kupiła egzemplarz na własną rękę.

Kolejna rzecz: być może Państwo zauważyli, że w odniesieniu do tekstu pani Małgorzaty Bilskiej konsekwentnie staraliśmy się unikać w naszym liście słowa „recenzja”. Uważamy bowiem, że brak rzetelności przedstawianych argumentów, brak obiektywizmu, napastliwy, niekiedy szyderczy ton oraz brak szacunku dla odbiorcy – nie tylko wydawnictwa, także czytelnika – nie pozwala na zastosowanie tego określenia. I trudno też nie podzielić się w tym miejscu smutną refleksją: tekst był pisany przez katoliczkę do katolików, o Biblii. Czy naprawdę nie można wyrażać krytyki – zostawmy już w tym miejscu ocenę czytelnikowi, czy uprawnionej, czy nie – w sposób nacechowany szacunkiem? Bez ironii, pogardy, poniżania, szyderstwa? 

I rzecz znamienna: „Biblia dla kobiet” została znakomicie przyjęta przez odbiorców, czy raczej odbiorczynie, które zarówno w treści tekstów zamieszonych rozważań, jak i w tym szczególnie starannym wydaniu znalazły potwierdzenie dla afirmacji swej kobiecej wrażliwości i specyfiki kontaktu ze słowem Bożym. Szkoda, że Autorka nie poruszyła tego w swoim tekście – więcej niż dostateczna liczba informacji i potwierdzeń jest choćby w mediach społecznościowych. Czy tysiące kobiet, które będą czytały „swoje” Pismo Święte, jest dobrym czy złym owocem?

Może pozostańmy z tym pytaniem.

Zachęcamy do zapoznania się z polemikami: s. Judyty Pudełko PDDM, s. Anny Pudełko AP i Marii Miduch

Przepraszamy Autorki tekstów zamieszczonych w „Biblii dla kobiet” za przedstawienie ich pracy na naszych łamach w sposób zniekształcający i wypaczający. Czytelników – za wprowadzenie w błąd – oświadczenie redakcji