Przenoszenie księży pedofilów działo się w diecezji krakowskiej, gdy arcybiskupem był Karol Wojtyła. Wciąż jest pytanie, o czym Wojtyła wiedział i czy starał się takie problemy rozwiązywać, a nie tuszować – mówi ks. Jacek Prusak SJ w wywiadzie dla Gazeta.pl.

Rozmowa Jacka Gądka z ks. Jackiem Prusakiem, jezuitą, teologiem i psychoterapeutą, ukazała się dziś na portalu Gazeta.pl. Dotyczy problemu wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele i reakcji na niego kościelnych przełożonych.

„Na szczęście nie jest tak źle, że sprawcy zawsze są kryci, bo gdyby tak było, to musiałbym powiedzieć, że Kościół to mafia. Kościół jest Kościołem ze swoimi błędami, ale nie mafią. Znam przypadki błyskawicznych i właściwych reakcji biskupów – o nich się jednak nie mówi publicznie, bo ofiara jest otaczana opieką, a sprawca ukarany, więc nie wybuchają skandale” – przyznaje ks. Prusak.

Jak przekonuje, jednak „w polskim Kościele przestrzeganie własnych procedur normą się jeszcze nie stało”. „Dużo zależy wciąż od mentalności hierarchów i szeregowych księży – od tego, czy nadal chcą kryć swoich podwładnych bądź kolegów, dalej minimalizować ich winę, czy jednak mierzyć się z problemem tak jak należy w świetle prawa kościelnego i państwowego” – dodaje.

Zdaniem teologa, milczenie polskich biskupów (oprócz abp. Wojciecha Polaka) w sprawie bp. Edwarda Janiaka, negatywnego bohatera filmu „Zabawa w chowanego”, pokazuje, że „struktura Kościoła jest wadliwa”. „Gdyby biskupi chcieli wskazać jakiś problem społeczny – niedotyczący bezpośrednio ich samych – to nie mieliby z tym żadnego kłopotu i zajęliby wspólne stanowisko, bez szukania przyzwolenia papieża. A jeśli sprawa dotyczy błędów, zaniedbań czy wręcz przestępstw kolegi z tego samego szczebla hierarchii kościelnej, to biskupi stoją na stanowisku: swoje mogę pomyśleć, ale publicznie niech mówi tylko papież” – zwraca uwagę jezuita.

Pytany o to, czego spodziewa się po trzecim dokumencie braci Sekielskich, tym razem o Janie Pawle II, krakowski duchowny odpowiada: „Rozmawiałem z jednym z braci Sekielskich i z ludźmi, którzy są zaangażowani w tworzenie trzeciego filmu. Jestem jednego pewny: nie można Janowi Pawłowi II zarzucić, że jako papież przyzwolił na pedofilię albo minimalizował jej znaczenie. Ale w filmie będą hipotezy, że jako biskup krakowski mógł potraktować pewne rzeczy dot. przestępstw seksualnych zbyt ulgowo, bo ufał księdzu. A ufał księżom, bo w czasach PRL Służba Bezpieczeństwa kompromitowała i pozyskiwała do współpracy księży głównie przez «haki» w sferze obyczajowej – np. kontakty homoseksualne czy podwójne życie. Jeśli faktycznie Jan Paweł II jako arcybiskup Krakowa potraktował jakiegoś przestępcę seksualnego ulgowo, to dlatego, że został – i tak to sobie dziś wyobrażam – oszukany przez księdza. A jeśli film udowodni, że jako arcybiskup Krakowa brał stronę księdza tylko dlatego, że był on księdzem – z pominięciem ofiary – bo w czasie komuny skandale seksualne osłabiłyby Kościół, to nic by nie usprawiedliwiało późniejszego papieża”.

„Mam nadzieję, że trzeci film Sekielskich nie udowodni tego Karolowi Wojtyle. Z pewnością jednak takie rzeczy jak przenoszenie księży pedofilów działy się w diecezji krakowskiej, gdy arcybiskupem był Karol Wojtyła [1964-78]. Ale wciąż jest pytanie, o czym Wojtyła wiedział i czy starał się takie problemy rozwiązywać, a nie tuszować. Mam nadzieję, że bilans będzie pozytywny, bo gdyby się okazało, że polski papież zawiódł w Krakowie, byłoby to bardzo bolesne dla Polaków” – podkreśla teolog.

Przeczytaj także: Wobec pedofilii Jan Paweł II był jednoznaczny – pisze o. Maciej Zięba OP

DJ