Autorka „recenzji” błędnie przypisała mi intencje, których nie miałam i poglądy, z którymi się nie utożsamiam.

Jestem jedną z autorek tekstów, których krytyki podjęła się pani Małgorzata Bilska w artykule „Biblia dla homo nieviastus”. Ze zdziwieniem stwierdzam, że przypisuje mi ona słowa i poglądy, które w moim tekście się nie pojawiają.

Jednostronna?

Pani Bilska w swojej „recenzji” pisze: „Dr Maria Miduch twierdzi, że kobieta jest jednostronną pomocą dla mężczyzny”. Nigdzie w moim artykule nie padło takie stwierdzenie.

A kontekst tekstu mojego autorstwa wskazuje na wzajemność relacji mężczyzny i kobiety. Paragraf, który poświęciłam analizie hebrajskiego słowa „ezer” (pol. „pomoc”), występującego w Rdz 2,18, kończę  słowami: „pod gładko przetłumaczonym określeniem [«pomoc odpowiednia dla niego»] kryje się znów wskazanie na to, że w godności mężczyzna i kobieta są sobie równi”.

Nie ma więc tu żadnej mowy o zepchnięciu kobiety do roli służącej. To jedynie analiza biblijnego określania, które często – gdy jest źle rozumiane – kierowane jest przeciw kobietom. I właśnie dlatego podjęłam się jego analizy, by nie interpretować owego słowa w kluczu uniżonej pomocy, poddanej mężczyźnie. Autorka „recenzji” błędnie przypisała mi intencje, których nie miałam i poglądy, z którymi się nie utożsamiam.

Kobiety są różnorodne

W tekście mojego autorstwa, który dotyczy kobiet Starego Testamentu, staram się wydobyć ich różnorodność. Nie ma tu żadnej mowy o próbie dopasowania współczesnej kobiety do jakiegoś wzorca czy schematu postępowań, który – jeden jedyny – byłby słuszny. Mój tekst jest zachętą do pozostania sobą niezależnie od presji; do odważnego sięgania po to, co w pierwszym momencie może wydawać się niedostępne; do odważnego kierowania swoim życiem w zgodzie z Bożym planem, a nie oczekiwaniami innych.

Czy wydanie Biblii dedykowane kobietom jest potrzebne? Każde wydanie Biblii jest potrzebne! Są kobiety, które odnajdą się w tym projekcie i dedykowana im księga Pisma Świętego skłoni je do rozpoczęcia lektury. Są takie, które się w tym nie odnajdą. I bardzo dobrze, bo jesteśmy zupełnie różne i takie powinnyśmy pozostać.

Pracuję z różnymi kobietami (z mężczyznami też) i nigdy nie ośmieliłabym się (ani nie miałabym do tego podstaw) powiedzieć, że te, które odnajdują się w duszpasterstwie skierowanym do kobiet, na rekolekcjach dla kobiet czy sięgnęły po serię książek im dedykowaną, są infantylne, nieświadome swojej kobiecości i ustępujące swojego miejsca w Kościele mężczyznom. Są duszpasterstwa kobiet, w których wizji nigdy bym się nie odnalazła, ale to nie oznacza, że takiej przestrzeni ma nie być w Kościele.

A przypisy są

Nikt nie ma obowiązku kupowania Biblii  w malinowej, przyjemnej w dotyku okładce, tak samo jak nikt nie może być zmuszony do kupienia Pisma Świętego w obwolucie udającej skórę węża. Możemy ponarzekać na przekład, ale tutaj nie mam dobrych wiadomości: jakiś musimy wybrać, a żaden nie jest doskonały (i pewnie nigdy nie będzie – to specyfika tłumaczenia ze starożytnych języków, szczególnie tych semickich).

Można się zżymać na brak przypisów w „różowej Biblii”. Ale zachęcam do zaglądnięcia na koniec każdej księgi w tej publikacji. Przypisy tam naprawdę są! Niewystarczające? Świetnie! To zachęta do dalszych poszukiwań (ja w żadnej z Biblii nie spotkałam wystarczających przypisów).

O kwestii duszpasterstwa kobiet, ich czynnym udziale w strukturach Kościoła trzeba merytorycznie i z szacunkiem rozmawiać, trzeba podejmować działania. Nigdy jednak w tej dyskusji nie możemy posługiwać się przeinaczaniem faktów. To prawda nas wyzwoli!

Przeczytaj także: 

„Biblia dla homo nieviastus czy dla kobiet?” – polemika s. Jolanty Judyty Pudełko 

„Piękna umysłem, sercem, wolą i ciałem” – polemika s. Anny Marii Pudełko

Przepraszamy Autorki tekstów zamieszczonych w „Biblii dla kobiet” za przedstawienie ich pracy na naszych łamach w sposób zniekształcający i wypaczający. Czytelników – za wprowadzenie w błąd – oświadczenie redakcji