Berezówkę od granicy polsko-białoruskiej dzieli 10 kilometrów. We wsi istnieje wyjątkowa podstawówka – dla dzieci uchodźców oraz polskich. Teraz decyzją lokalnych władz ma przestać istnieć. Nie pozwólmy.

Szkołę od ośmiu lat prowadzi Stowarzyszenia „Za Rzeką Krzną”, które opracowało specjalny program nauczania skupiony właśnie na dzieciach cudzoziemców, zmuszonych odnaleźć się w nowej kulturze i języku.

Dzieci i ich rodzice są przybici.

Ucieczka

Ci mali ludzie oraz ich dorośli opiekunowie przeszli już w swoim życiu wiele. Musieli ruszyć w nieznane. Często po kryjomu (czasem pod osłoną nocy), bo to nie był zwyczajny wyjazd albo wycieczka. To była ucieczka (chociaż czasem dla niepoznaki udawano, że to wycieczka do innego miasta), ucieczka do dalekiej Polski, w której – jak wierzyli – znajdą nową ojczyznę, nowy dom, nowych przyjaciół.

Dzieci często uciekały tylko z mamą, uciekały niestety przed tatą i jego rodziną. Bo u nich, w Czeczenii, matka nie może decydować o własnych dzieciach, nawet wtedy, gdy ojciec zagraża ich (albo jej) bezpieczeństwu lub życiu. Czasem uciekają całe rodziny, bo na przykład ojciec jest prześladowany z powodów politycznych.

Czasem szukają lepszych warunków do życia. Zdecydowali się uciec do Polski, bo wielu ich rodaków zostało tu przed laty gościnnie przyjętych.

Niemile widziani

Od kilku lat jest jednak inaczej. Uchodźcy nie są w Polsce mile widziani. Gdy ci z Czeczenii czy Tadżykistanu docierają do białoruskiego Brześcia i próbują wjechać do Polski, większość nie zostaje wpuszczona przez służby graniczne. W 2016 r. duża część tych, którzy z granicy z Polską byli zawracani (czasem kilkadziesiąt razy), miesiącami koczowała na dworcu w Brześciu. Tam pospieszyła im z pomocą Marina Hulia – pół Rosjanka, pół Białorusinka od ponad dwudziestu lat mieszkająca w Polsce – od siedemnastu lat pomagająca uchodźcom.

Ci, którym udaje się dostać do Polski, w większości trafiają do ośrodków dla uchodźców, m.in w Kolonii Horbów w gminie Zalesie (pow. bialski). To właśnie dzieci z tego ośrodka uczą się w szkole w Berezówce. Żadne z nich oczywiście nie mówiło po polsku, niektóre nie mówiły nawet po rosyjsku. W szkole znalazły życzliwych nauczycieli i polskich kolegów. Małe klasy sprzyjają integracji oraz dają nauczycielom możliwość na pracę indywidualną z tymi uczniami, którzy potrzebują szczególnej pomocy w nauce.

Czas pandemii dla dzieci z ośrodka w Kolonii Horbów jest bardzo trudny; w warunkach, jakie tam mają, trudno się uczyć. Tęsknią za nauczycielami i kolegami. Jeszcze do niedawna towarzyszyła im jednak nadzieja, że w końcu przecież uczniowie wrócą do swoich szkół, więc oni również.

Od września koniec?

Niestety, uczniowie ze szkoły w Berezówce już do niej nie wrócą. Fundacji prowadzącej szkołę nie przedłużono umowy na wynajem budynku, w którym mieści się placówka. Lokalni włodarze postanowili stworzyć w nim świetlicę dla seniorów. Pewnie, że taka świetlica jest potrzebna. Ale tu – uwaga, uwaga! – władze szkoły zaproponowały, że przecież seniorzy zmieszczą się z uczniami, a to spotkanie międzypokoleniowe może być dodatkową wartością dla seniorów i dzieci.

– Dzieci, które mają dziadków daleko za granicą, miałyby kontakt z „zastępczymi” dziadkami. Tak samo seniorzy mogliby się zająć dziećmi – mówi Monika Dziobek, prezeska zarządu Stowarzyszenia „Za Rzeką Krzną”.

Nic z tego, włodarze gminy nie chcą się zgodzić. Od września więc szkoła nie będzie miała lokalu, a dzieci będą musiały pójść do innych szkół. Trafią do dużych klas, od nowa będą musiały się aklimatyzować, najprawdopodobniej utracą nawiązanie relacje z rówieśnikami, no i z nauczycielami, którzy stworzyli im niezwykle przyjazne warunki do nauki, pomogli uwierzyć w siebie.

Trudno zrozumieć, że szkoła, która powinna stanowić przykład dobrych praktyk, ma przestać istnieć. Tym trudniej, że w gminie jest 18 świetlic wiejskich, w których mogłaby powstać świetlica dla seniorów, zresztą około stu z nich podpisało się pod apelem w obronie szkoły.

 – Szkoła w Berezówce nie może przestać istnieć! – mówi Marina Hulia. I prosi, byśmy przekonali włodarzy gminy, aby pozwolili szkole nadal działać. Jak mamy to zrobić? Piszmy do wójta i jego zastępcy maile i przekonujmy, że taka szkoła to wizytówka gminy. A propozycja władz szkoły, by stworzyć w niej świetlicę dla seniorów, to pomysł fantastyczny, realizowany w innych krajach.

Zatem ogromna prośba – ludzie listy piszcie! Wystarczy jedno zdanie: „Nie zamykajcie szkoły w Berezówce!”. Oto adresy: wójt Jan Sikora – sekretariat@zalesie.pl, zastępca wójta Tomasz Szewczyk – t.szewczyk@zalesie.pl.

Ja już swój list napisałam.