Jeśli ktoś mówi, że skrzywdzeni przez księży sami są sobie winni i pyta, dlaczego tak długo milczeli – pluje im w twarz, krzywdzi raz jeszcze, krzyżuje w nich samego Jezusa.

Jestem wściekły. Tak, jestem wściekły. Gdy po raz kolejny słyszę pytanie, czy ofiary same nie są sobie winne, bo przecież nie miały pasa cnoty; gdy słyszę rozważania, dlaczego tak długo zajęło im wyznanie; gdy ktoś mówi, że powinni milczeć i się modlić, albo gdy ktoś oskarża ich rodziców albo sugeruje demoniczne korzenie oskarżeń.

A jestem wściekły, bo wiem, jak misterne są sieci zarzucane przez manipulatorów; jakim autorytetem cieszy się kapłan w wielu środowiskach; jak celnie wybiera on ofiarę, która czasem szuka po prostu zwykłej ojcowskiej miłości, a czasem akceptacji, bo nigdy wcześniej jej nie zaznała. Wiem, ile lat zajmuje uporanie się z wyparciem, i jak głęboko destruuje to życie człowieka. Mam przed oczami ludzi, z którymi rozmawiałem, ich łzy, pamiętam ich wstyd, choć to nie oni są winni, gdy przypominam sobie, jak ich potraktowano w Kościele.

W Kościele mamy spotkać pełnego miłości Chrystusa, a nie broniących za wszelką cenę instytucji, z pasją atakujących ofiary

Jestem wściekły, bo w ten sposób plujecie w twarz ofiarom, krzywdzicie je jeszcze raz, dokładacie swoje kamienie do ukamienowania ich. A w ten sposób – warto to powiedzieć wprost – opluwacie w nich Chrystusa, plujecie na Jezusa i Jego krzyżujecie.

I wreszcie – zafałszowujecie w ten sposób oblicze Kościoła. Kościół jest mistycznym ciałem Jezusa, który został ukrzyżowany, także dla dobra instytucji religijnej i narodu. On jest z cierpiącymi, skrzywdzonymi, z ofiarami. On ma oblicze ofiar.

I Kościół ma być właśnie taki. On jest wspólnotą zranionych, skrzywdzonych, miejscem, gdzie można doświadczyć miłosierdzia, przebaczenia, uzdrowienia, ale to musi oznaczać, że jest także miejscem, gdzie miłosierdzie wobec ofiar okazuje się przez sprawiedliwość dla sprawców. Tu mamy spotkać pełnego miłości Chrystusa, a nie broniących za wszelką cenę instytucji, z pasją atakujących ofiary (bo za późno zgłosiły, bo pewnie same chciały) faryzeuszy. To nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. NIC

Przeczytaj także wcześniejszy tekst Tomasza Terlikowskiego dotyczący filmu „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich: Czy mówienie o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez księży zaszkodzi Kościołowi? Odpowiedź jest prosta. Kościołowi najbardziej szkodzą same zbrodnie i ich tuszowanie.

Zranieni w Kościele