Długofalowo myślę, że będzie lepiej. Świat się będzie musiał opanować po tych kilkudziesięciu latach niebywałej w historii ludzkości prosperity – mówi prof. Marcin Król w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Rozmowa wideo Doroty Wysockiej-Schnepf z prof. Marcinem Królem, filozofem, socjologiem, historykiem idei, ukazała się 30 kwietnia na stronie „Gazety Wyborczej”. Dotyczy między innymi skutków gospodarczych i społecznych pandemii koronawirusa.

Profesor uważa że „czeka nas horrendalna recesja”. „Amerykanie piszą o 20-proc. minimum, a prawdopodobnie 30-proc. Dlaczego w Polsce miałaby być, jak się mówi, 2-3-proc.? Czeka nas kompletne załamanie gospodarcze” – zaznacza.

Jego zdaniem taka sytuacja będzie miała „skutki społeczne w postaci bezrobocia, ale także konieczności zmiany podejścia ludzi do sfery konsumpcji”. „W tej chwili jest luksusowo. Jak ktoś chce kupić nowy sweter, to może kupić za 20 proc. ceny markowy i elegancki, bo się wyprzedają. Za cztery-pięć miesięcy nie będzie nas stać prawie na nic. Ze świata nadmiaru – liczby telefonów komórkowych, samochodów itp. – przejdziemy do świata niedoboru. Co będzie wstrząsającym szokiem dla bardzo wielu ludzi” – przewiduje, zwracając uwagę, że wcześniej ubóstwo dotykało mniej więcej 5 proc. społeczeństwa, wkrótce może to być nawet 50 proc.

„Długofalowo myślę, że będzie lepiej. Ten świat był oparty na szaleńczej idei utylitaryzmu i wzrostu. Wszyscy uważaliśmy, że trzeba mieć lepszy telefon komórkowy, lepszy samochód, mieszkanie, wakacje, dzieci w lepszej szkole. To prowadziło donikąd. Świat się będzie musiał opanować po tych kilkudziesięciu latach niebywałej w historii ludzkości prosperity. Właściwie nigdzie nie było tak dobrze, wygodnie i przyjemnie jak przez te ostatnich kilkadziesiąt lat. Wszystko to się skończy i wróci pewna norma ludzka – że świat jest padołem łez i tylko czasem zaświeci słońce. I trzeba się cieszyć z tego, że czasem zaświeci słońce. Jak wróci taka norma, to będzie zupełnie w porządku. Trzeba zrozumieć, że to, co było, było wyjątkowe” – mówi prof. Król. I dodaje: „Powrotu do tego nie będzie na pewno. Jak wróci ta norma, to zobaczymy. W moim przekonaniu bez rewolucji się nie obędzie. Jaki będzie kształt tej rewolucji, czy będzie z gilotyną, czy tylko aksamitna, tego nie wiemy. Nikt na świecie nie wie też, kiedy ona nastąpi. Może być jesienią, a może za cztery lata. W jakimś sensie zacznie być wprowadzany inny, normalny porządek. Z czego raczej trzeba się cieszyć, ale w dłuższej perspektywie. Jednak w krótszej, przez te kilka lat, będziemy żyli w świecie niewiarygodnego chaosu, rozprężenia wszystkiego”.

DJ