Wielu ludzi – i świeckich, i duchownych – jest przekonanych, że seminarium ma przygotować „gotowy produkt”, który ma się sprawdzić do jubileuszu 50-lecia kapłaństwa. A przecież seminarium nie kończy formacji. Jego kontynuacją jest stała formacja kapłańska – mówią bp Damian Bryl i bp Szymon Stułkowski.

Zbigniew Nosowski: Wciąż zasadniczym dominującym modelem formacji są seminaria. Czasem jednak rzeczywistość wymusza zmiany również instytucjonalne. Niektóre kraje pod wpływem sekularyzacji przeszły już tego typu zmiany. Wynikało to, rzecz jasna, ze znaczącego spadku liczby kandydatów do kapłaństwa. Nie dawało się już utrzymać seminarium jako instytucji w tradycyjnym sensie. Czy tego typu procesy mogą też czekać Polskę?

Bp Szymon Stułkowski: Patrząc na zmiany, jakie się dokonują w świecie, mogę sobie wyobrazić, że za kilkadziesiąt lat formacja do kapłaństwa będzie wyglądała inaczej. Ale myślę też, że wciąż będzie jakaś instytucja za to odpowiedzialna. Może ona przybrać różne formy i nazwy. Mnie nie przeszkadzałoby, gdyby ona dalej nosiła nazwę seminarium duchownego, ale funkcjonowała inaczej.

Jak inaczej?

Bp Stułkowski: Słychać czasem głosy, że za daleko poszliśmy w kierunku formacji takiej jak w zakonach, opierającej się na odseparowaniu i wyizolowaniu od świata. To odejście jest jednak istotne w formacji do kapłaństwa. Mocno brzmią mi w uszach słowa charyzmatycznego duszpasterza Jana Góry OP, który mówił o formacji kapłańskiej, używając obrazu odejścia od świata na pustynię, by tam w pewnym odosobnieniu – dającym możliwość wejścia w siebie i usłyszenia głosu Boga – „nasiąkać” Nim i przygotować się do misji, jaką zleca. Potem przychodzi czas powrotu do świata, czyli niejako „wyciskania” tego, czym się nasiąknęło – ze świadomością, że trzeba zawsze trwać przy źródle, by ciągle na nowo „nasiąkać” Bogiem, czyli troszczyć się o stałą formację kapłańską.

Problemy duchownych, które ujawnia kryzys związany z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich, są wynikiem raczej braku stałej formacji kapłańskiej niż złego wychowania w seminariach

Ten ostatni aspekt jest niesłychanie ważny. Bo – być może uprzedzając Pańskie pytanie – moim zdaniem problemy duchownych, które ujawnia kryzys związany z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich, są wynikiem raczej braku stałej formacji kapłańskiej niż złego wychowania w seminariach. Gdyby formacja stała była prowadzona w sposób odpowiedzialny i dobry, to na pewno mielibyśmy mniej tragedii, mniej ofiar – bo towarzyszylibyśmy bliżej kapłanom w ich posłudze, a wtedy zapaliłyby się wcześniej jakieś lampki alarmowe.

W formacji do kapłaństwa jakaś forma odejścia od świata wydaje mi się więc potrzebna, żeby usłyszeć siebie, usłyszeć Boga i skonfrontować swoje życie z Bogiem. Natomiast w praktyce, przynajmniej u nas w Poznaniu, klerycy prawie cały czas żyją w kontakcie ze światem, studiując wspólnie z innymi studentami oraz mając kontakt ze wspólnotami parafialnymi czy różnymi grupami duszpasterskimi.

Bp Damian Bryl: Mnie osobiście nie odpowiada określenie „izolacja od świata”, bo na pewno nie o izolację tu chodzi, określenie to wręcz coś wypacza. Chodzi o odosobnienie, które ma klerykom pomóc w procesie dojrzewania. Współczesny styl życia naszych kandydatów jest bardzo szybki, często powierzchowny – niezależnie od tego, czy przychodzą do nas bezpośrednio po maturze, czy po studiach, czy z jakimś doświadczeniem zawodowym. Brakuje im umiejętności zatrzymania, pogłębionego wejścia w siebie, trudniej im przez to o pogłębioną relację z drugim człowiekiem i z Bogiem. Dlatego odpowiednie odosobnienie jest bardzo potrzebne.

Odosobnienie to nie jest celem, jest raczej środowiskiem rozwoju i wzrostu, które pomaga w dojrzewaniu na poziomie ludzkim i w pogłębieniu życia wiarą, sprzyja też solidnym studiom. Na to, co dzieje się w seminarium, patrzymy w perspektywie „całożyciowej”. Ważne jest dla nas zarówno to, kim są nasi klerycy, jaką drogę już przeszli w swoim życiu, jak również to, co będzie się działo z nimi, gdy wyjdą z seminarium. Chcemy im roztropnie towarzyszyć, aby mogli dobrze rozeznać swoje powołanie, odpowiedzialnie je podjąć i wzrastać w nim, służąc Kościołowi. Seminarium jest ważnym etapem, początkiem drogi. Myślimy jednak o całej drodze i w tym kontekście pytamy się o to, jak kształtować jej początek, czyli czas seminarium.

Bp Damian Bryl – ur. 1969, duchowny archidiecezji poznańskiej. Doktor teologii, w badaniach naukowych zajmował się duchowością osób świeckich. Był redaktorem naczelnym miesięcznika „Katecheta”, ojcem duchownym w poznańskim Arcybiskupim Seminarium Duchownym, adiunktem na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od roku 2013 – biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej.

Bp Szymon Stułkowski – ur. 1961, duchowny archidiecezji poznańskiej. Doktor teologii pastoralnej. Był duszpasterzem akademickim, diecezjalnym duszpasterzem rodzin, adiunktem na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, sekretarzem Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski. W latach 2016-2019 był rektorem Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Od roku 2019 – biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej.

Fragment tekstu, który ukazał się w najnowszym numerze kwartalnika „Więź”, wiosna 2020

„Więź”, wiosna 2020

Kup tutaj