Robert Fidura tłumaczy, że winny zawsze jest sprawca. Chce pomóc innym skrzywdzonym. Liczy na oczyszczenie Kościoła. To pierwsze nagrania osoby skrzywdzonej przez księdza, dostępne w „Zranionych”.

Skrzywdzony w młodości przez księdza Rober Fidura publikował w „Więzi” pod pseudonimem Wiktor Porycki. Opowiedział własną historię, komentował też reakcje kościelnej hierarchii na skandale wykorzystywania seksualnego nieletnich w Kościele w Polsce (w tym osławioną konferencję prasową z udziałem abp. Gądeckiego, Jędraszewskiego i Polaka w marcu ub.r.).

1 stycznia br. Fidura ujawnił prawdziwe imię i nazwisko. Należy obecnie do Rady kościelnej Fundacji Świętego Józefa. Nagrał swoje świadectwo dla nowego kanału na YouTubie „Zranieni”, który przed kilkoma dniami rozpoczął działalność. Autorem nagrań i gospodarzem „Zranionych” jest Paweł Kostowski. Będą tam prezentowane świadectwa osób dotkniętych przemocą seksualną.

Pytany przez Dawida Gospodarka z Katolickiej Agencji Informacyjnej, dlaczego zdecydował się publicznie opowiedzieć swoją historię, Robert Fidura mówi: – Przyszedł moment, że dla własnego zdrowia duchowego i psychicznego musiałem zrzucić z siebie to wszystko, co do tej pory mnie męczyło jak upiór. Była także myśl – a może to komuś pomoże? Kogoś zachęci?

Czym zajmuje się w Fundacji Świętego Józefa? – Jestem jednym z nadzorujących zarząd. To jest tak, że nasze światy są sobie obce. Ja nie rozumiem, co to znaczy żyć jak inni, inni nie rozumieją, co to znaczy przejść przez to, przez co przeszli tacy jak ja. Myślę, że moje zadanie to patrzenie na prace fundacji oczami jednego z nieumarłych i zgodne z moim sumieniem mówienie o tym, co czuję, co uważam. Dzielenie się także moimi emocjami – tłumaczy.

– Bezpośrednio dla mnie bardzo ważne są: edukacja wiernych – winny jest sprawca, a nie ofiara, pomoc nieumarłym w sytuacjach nadzwyczajnych, bezpośrednie spotkania z klerykami, duchownymi. Nie jestem potworem, dyszącym żądzą krwi. Wyglądam tak samo, jak ludzie na ulicy. Mam jednak inną historię. Taką, której oni nie rozumieją. Może więc po rozmowie dotrze do nich choć trochę, co to znaczy być ofiarą? – mówi Fidura. – Liczę na oczyszczenie Kościoła. Mam na myśli zarówno sprawy „bieżące”, jak i wszelkie zaszłości – dodaje.

W nagraniach dla „Zranionych” Robert Fidura mówi m.in. o tym, czego oczekują ofiary molestowania seksualnego; czy murarze są groźniejsi od księży; dlaczego sam chodził do księdza, który go skrzywdził; dlaczego dopiero po wielu latach o tym doświadczeniu opowiedział; w którym momencie Mszy świętej przypomina mu się jego krzywdziciel.

KAI, DJ, JH