Seminaria duchowne powinny dawać klerykom narzędzia – intelektualne i praktyczne – do zrozumienia procesów zachodzących w świecie i przygotowania na nie dobrej odpowiedzi. Wyzwania są bezprecedensowe, więc wymagają też bezprecedensowych środków w procesie formacji seminaryjnej.

I nie myślę tu o wywracaniu na nice i układaniu od nowa całego ratio studiorum, bo to skomplikowany proces oparty na sumie wiedzy, doświadczenia i dokładnej analizy potrzeb i możliwości – więc dalece przekraczający kompetencje amatorów – ale nie widzę przeszkód, dla których klerycy nie mogliby w większym stopniu korzystać z, nazwijmy to umownie, środków miękkich. Mogą to być warsztaty, debaty, szkolenia, lektury, spotkania. Takie metody są stosunkowo łatwe do wprowadzenia, nie generują wysokich kosztów, za to przynoszą wymierne efekty. To dawanie szansy na doświadczenie czegoś, a nie jedynie słuchanie o tym z perspektywy szkolnej ławki.

Te środki mają też inny niezaprzeczalny walor: pozwalają szybko reagować na bieżące wyzwania. W dzisiejszych czasach jednym z największych jest sposób, w jaki korzystamy z internetu i cyfrowych urządzeń mobilnych. Ofiarą fonoholizmu (czyli uzależnienia od smartfona) padają dziś zarówno dzieci, jak i dorośli, ale ci pierwsi są wobec zagrożeń cyfrowych zupełnie bezbronni. Świat wirtualny może być groźny i dlatego klerycy – podobnie jak inni dorośli pracujący z nieletnimi – powinni przechodzić elementarne szkolenia dotyczące bezpieczeństwa w sieci, czyli radzenia sobie z takimi zjawiskami, jak patotreści, otwarty dostęp do twardej pornografii czy cyberprzemoc (np. stalking). (…)

Wzajemne poznanie swoich światów pozwoliłoby i klerykom, i świeckim zrewidować dużo stereotypów na temat drugiej strony

Nie zawsze też owo korzystanie ze środków miękkich oznaczać musi specjalistyczne kursy. Równie cenne jest po prostu doświadczenie spotkania z innością. Weźmy pierwszy z brzegu przykład: obok wykładów z ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego, dobrze by było stworzyć klerykom przestrzeń do nieformalnych spotkań z przedstawicielami innych wyznań chrześcijańskich, Żydami, muzułmanami, hinduistami. Dać okazję do rozmowy, konfrontacji doświadczeń, wymiany myśli. Niekoniecznie – a nawet nie przede wszystkim – na tematy religijne, ale również o zwyczajnych, codziennych sprawach.

Nie jest tajemnicą, że codzienność kleryków, a potem księży różni się jednak znacząco od doświadczeń wiernych świeckich. Dlatego wzajemne poznanie swoich światów pozwoliłoby i klerykom, i świeckim zrewidować dużo stereotypów na temat drugiej strony. W tym celu wystarczyłoby wprowadzić zwyczaj wspólnych posiłków np. raz na miesiąc, które przygotowują razem alumni i zaproszeni goście. Zakupy, gotowanie, zmywanie – to najprostsze ćwiczenia integracyjne z tzw. życia w rodzinie.

Fragment tekstu, który ukazał się w najnowszym numerze kwartalnika „Więź”, wiosna 2020

„Więź”, wiosna 2020

Kup tutaj