Mam nadzieję, że minister Gliński jeszcze będzie mógł się przekonać, że postąpił bezprawnie – mówi prof. Dariusz Stola w rozmowe z „Rzeczpospolitą”.

W ubiegłym roku prof. Dariusz Stola wygrał konkurs na dyrektora Muzeum Polin, którym wcześniej kierował przez jedną kadencję (2014-19). Nie został jednak powołany na tę funkcję przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Minister zwlekał z decyzją, bo – jak tłumaczył w „Rozmowach niedokończonych” w TV Trwam i Radiu Maryja – prof. Stola jako dyrektor Polin „odmówił córce Lecha Kaczyńskiego i Ruchowi Społecznemu im. Lecha Kaczyńskiego organizacji międzynarodowej konferencji poświęconej właśnie Lechowi Kaczyńskiemu i jego myśli politycznej w dziedzinie relacji polsko-żydowskich”. Prof. Stola był także krytykowany przez prawicę za wystawę „Obcy w domu. Wokół Marca ’68”.

Dopiero w efekcie porozumienia trzech założycieli placówki – Żydowskiego Instytutu Historycznego, Miasta Stołecznego Warszawy i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – dyrektorem Polin został Zygmunt Stępiński (wcześniej zastępca prof. Stoli i p.o. dyrektor). Pełni funkcję od 1 marca.

„Zrezygnowałem z walki o szefowanie muzeum, ale nie zrezygnowałem z walki” – mówi teraz prof. Stola w rozmowie Jacka Nizinkiewicza z „Rzeczpospolitej”. Na pytanie, czy minister Gliński łamał prawo, były dyrektor Polin odpowiada: „Tak, z pewnością. Konsultowałem to z prawnikami. Jeżeli procedura konkursu była przeprowadzana zgodnie z prawem – a była, bo temu nawet nie przeczy pan Sellin, który był przewodniczącym komisji konkursowej, to minister nie ma innej możliwości, niż zrealizować jej decyzje. Mam nadzieję, że pan minister Gliński jeszcze będzie mógł się przekonać, że w tej sprawie postąpił bezprawnie”.

Prof. Stola nie zdecydował jeszcze, z którego z paragrafów pozwać wicepremiera. „Ponieważ on złamał prawo w kilku miejscach, więc będzie miał okazję się o tym przekonać” – deklaruje.

JH