Chcę podkreślić, że nie wykazałem żadnej opieszałości w sprawie jakichkolwiek duchownych, którzy dopuścili się przestępstwa – oświadcza abp Sławoj Leszek Głódź.

Metropolicie gdańskiemu abp Sławojowi Leszkowi Głódziowi księża z jego archidiecezji zarzucają mobbing, do tego opinia publiczna od miesięcy krytykuje go za brak odpowiedniej reakcji na ujawnione przypadki przestępstw seksualnych wśród duchownych.

W najnowszym numerze tygodnika „Wprost” Marcin Dzierżanowski podaje, że „Stolica Apostolska postanowiła zbadać rzecz bez pośrednictwa zblatowanego z abp. Głódziem nuncjusza”. Na okładce tygodnik twierdzi, że „do Gdańska przyjedzie specjalny wysłannik papieża Franciszka”.

Jak wyjaśnia w komentarzu dla „Wprost” Zbigniew Nosowski, „arcybiskupa może odwołać jedynie papież, bo to on jest jego zwierzchnikiem. Żeby tak się stało, Franciszek powinien najpierw otrzymać wiarygodne zarzuty dotyczące danego hierarchy, przedstawione zazwyczaj przez nuncjusza apostolskiego, jedną z watykańskich kongregacji bądź kierownictwo krajowego episkopatu. Z tych trzech rutynowych kanałów przepływu informacji żaden nie jest jednak odpowiednio drożny”.

W środę późnym wieczorem archidiecezja gdańska opublikowała oświadczenie abp. Głódzia. „Po raz kolejny został przeprowadzony przez niektóre media brutalny atak na moją osobę. W używanej przez nie narracji w sposób wyraźny uwidaczniają się próby podjudzania opinii publicznej do nienawiści względem mnie przez stosowanie manipulacji i rozpowszechnianie niesprawdzonych informacji” – pisze metropolita gdański. „Chcę podkreślić, że nie wykazałem żadnej opieszałości w sprawie jakichkolwiek duchownych, którzy dopuścili się przestępstwa. Prowadzone są one zgodnie z procedurami określonymi przez Stolicę Apostolską i Konferencję Episkopatu Polski” – czytamy w oświadczeniu.

Abp. Głódź zaznacza, że jego „bezpieczeństwo i życie zostało zagrożone”, a stan jego zdrowia spowodowany chorobą nowotworową nieustannie się pogarsza. Dlatego zapowiada „wystąpienie na drogę działań prawnych”.

KAI, DJ