W Kościele musimy uwolnić się ze stanu obronnego. Tylko wtedy możemy iść naprzód – mówi ojciec Hans Zollner, dyrektor Centrum Ochrony Małoletnich na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.

Paulina Guzik: Co oznacza zniesienie sekretu papieskiego w kwestii nadużyć seksualnych w Kościele – co to oznacza nie tylko dla Kościoła jako instytucji, ale dla pokrzywdzonych?

Hans Zollner SJ: To, co papież Franciszek postanowił zrobić oznacza, że nikt nie może już powiedzieć: nie mogę o tych sprawach mówić lub dać dokumentacji procesowej. Dotyczy to procesów, które odbyły się w przeszłości, oskarżeń o molestowanie seksualne przez księży, a także tego, w jakim stadium jest dana sprawa. Oznacza to też, że biskup, prowincjał czy każdy, kto posiada takie dokumenty, może przekazać je władzom kościelnym innych krajów i władzom państwowym. A więc mamy jasność, że Kościół nie chce nic ukrywać i chce być transparentny, chce współpracować z władzami państwowymi w tych sprawach – co oczywiście przynosi ogromną ulgę. Teraz jasne, że Kościół chce, aby ofiary otrzymały sprawiedliwość – zarówno dla siebie, dla swoich rodzin, ale i dla wszystkich ludzi, w tym wiernych.

Jesteśmy rok od szczytu dotyczącego nadużyć w Kościele – co zmieniło się w ciągu tego roku?

– Kiedy zakończyliśmy szczyt (24 lutego 2019 roku), wielu ludzi było zawiedzionych, bo nie widziało konkretnych wyników – moja nadzieja zawsze była taka, że te konkrety pojawią się bardzo szybko po szczycie. Już w marcu papież zmienił prawo dotyczące nadużyć, obowiązujące w Watykanie i przedstawił wytyczne postępowania. Od 1 czerwca mamy nowe prawo w powszechnym Kościele – „Vos estis lux mundi – jesteście światłością świata”. Dotyczy ono każdego księdza i mówi choćby o tym, że każdy ksiądz czy osoba konsekrowana ma obowiązek powiadomić o przypadku molestowania.

Kościół nie chce nic ukrywać. Chce być transparentny i współpracować z władzami państwowymi

To także pierwszy krok do zwiększenia odpowiedzialności biskupów – dotyczy zaniedbań i krycia takich spraw. Jeśli biskup otrzymuje informacje na temat oskarżeń i nie działa zgodnie z procedurami, mamy już przepisy, które sprawiają, że ci ludzie mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności.

W grudniu omawialiśmy dwie kwestie – sekret papieski oraz włączenie kompetentnych świeckich do procesów kanonicznych, które dotyczą tych spraw. I jeszcze jedna sprawa, o którą walczyliśmy od lat, to podniesienie wieku – z 15 do 18 wzrósł wiek dzieci, których sprawami zajmuje się Kościół. Wszystko zgodnie z prawem międzynarodowym. To bardzo konkretne zmiany, które weszły w życie.

Kiedy rozmawialiśmy rok temu, przed szczytem w Watykanie, mówił Ojciec, że oprócz konkretnych nowych przepisów najważniejsza jest zmiana serca – czy ta zmiana serca nastąpiła?

– Wierzę, że widzimy zmianę myślenia. W ostatnich 10 miesiącach odwiedziłem 10 lub 12 krajów – w tym trzy w południowej Afryce, dwa w Ameryce Południowej, byłem w Azji i oczywiście w wielu krajach w Europie – muszę powiedzieć, że były to kraje, z których biskupi jeszcze 2 lub 3 lata temu wcale by mnie nie zaprosili, bo wciąż zaprzeczali, mówiąc że u nich nie ma spraw związanych z nadużyciami seksualnymi w Kościele. To byli biskupi, prowincjałowie, przełożeni zakonów w krajach, w których wciąż nie mówi się publicznie o molestowaniu seksualnym, bo to ogromne tabu, więc widzę tę zmianę, może nie wszędzie, może nie u wszystkich (nie spodziewałbym się zmiany u tysięcy ludzi na raz) ale tak, powiedziałbym że z lutowym szczytem przyszło popchniecie sprawy do przodu i zmiana myślenia.

Jakie są główne wyzwania dla Kościoła w Polsce w sprawie ochrony dzieci, według Ojca?

– Myślę że jest kilka pytań, na które należy odpowiedzieć w tej części Europy: jak rozumieć rolę Kościoła, który był światłem wolności w czasach komunizmu, a jednocześnie przyjąć, że wciąż w tej ostoi wolności byli także ludzie, którzy molestowali nieletnich. Trzeba sobie zdać sprawę, że Kościół nie był perfekcyjny i nie wszyscy ludzie w nim zachowywali się tak jak powinni.

Spotkałem wiele ofiar, które są zmęczone rolą „ofiary”. Wielu mówi: „nie jestem tylko pokrzywdzonym. To i to studiowałem, tu i tu pracowałem. Mam taką i taką poradę”

Po drugie instytucje państwowe, media i psychologia były wykorzystywane w czasach komunizmu jako narzędzia do prześladowania Kościoła. Przez długie lata widziano je jako wrogów. Obecnie istnieje pewna trudność, aby zrozumieć, że w demokratycznym społeczeństwie działa system legislacyjny, wymiar sprawiedliwości, że są media, terapie… I one będą poruszać tę sprawę, a Kościół musi to zaakceptować.

To są wyzwania dla społeczeństw, które po wojnie doświadczyły dyktatury i ucisku. Kościół musi je zobaczyć, być otwartym na transparencję, mieć odwagę powiedzieć prawdę. Ta prawda nie tylko boli – owszem boli na początku, ale kiedy już w pełni ją zobaczysz, stanie się dokładnie to, co Jezus mówi w Ewangelii św. Jana: prawda nas wyzwoli. Zrozumiały jest lęk przed skandalem, strach bycia wystawionym na krytykę – kiedy uwolnisz się jednak od stanu obronnego zobaczysz, że musisz zweryfikować, co naprawdę stało się w przeszłości, zaakceptować to, sprawdzić jaka jest twoja odpowiedzialność, i tylko wtedy możesz iść do przodu.

Wspomniał Ojciec o jednym z ulubionych cytatów Jana Pawła II z Pisma Świętego – „Prawda was wyzwoli”. W roku stulecia jego urodzin jaka powinna być odpowiedź biskupów i całego Kościoła, na oskarżenia wobec Jana Pawła II, że nie robił wystarczająco dużo w sprawie nadużyć seksualnych?

– Nie ma sposobu, by uciec od tego pytania. Jeśli mnie ktoś o coś pyta, zastanawiam się, ile wiem i co muszę odpowiedzieć. Nie sądzę, żeby Jan Paweł II miał cokolwiek przeciwko temu. To on był zawsze człowiekiem, który powtarzał, aby otworzyć się i mieć odwagę, więc to także dotyczy tego właśnie pytania.

Jaka byłaby Ojca rada dzisiaj dla całej społeczności Kościoła – jak pomóc pokrzywdzonym?

– Mam nadzieję, że jesteśmy gotowi na zmianę podejścia, aby ofiary nie były tylko ofiarami, ale by prosić o ich wsparcie i poradę w sprawach różnych – nie tylko w kwestii ochrony dzieci, nie tylko jak dociekać sprawiedliwości dla skrzywdzonych, ale w każdej innej formie aktywności Kościoła – społecznym apostolacie, pracy parafialnej czy pracy dla młodzieży w Kościele.

Trzeba zrozumieć, że Kościół w czasach komunizmu był ostoją wolności, a jednocześnie przyjąć, że byli w nim także ludzie, którzy molestowali nieletnich

Spotkałem tak wiele ofiar, które są zmęczone rolą „ofiary” – ona jest dla nich jak metka. Wielu mówi: „nie jestem tylko pokrzywdzonym” – jestem tą i tą osobą, to i to studiowałem, tu i tu pracowałem. Mam taką i taką poradę. Choć należy zaznaczyć, że ta porada zawsze wyjdzie od człowieka z tym właśnie doświadczeniem, człowieka zranionego. Myślę, że musimy pracować nad tym, aby docenić ich nie tylko jako pokrzywdzonych.

Jakie pozytywne kroki możemy w tym roku wykonać aby chronić dzieci w Kościele?

– Na pewno pozytywny element jest taki, że do końca maja wszystkie diecezje muszą stworzyć biura zgłaszania nadużyć. Rośnie sieć ochrony dzieci – zarówno w liczbach, jak i jakości. To jest oczywiście cichy wzrost, nie widać tego tak wyraźnie, jak wyraźnie widać każdy skandal, bo skandal robi wiele hałasu. Ale kiedy ludzie są szkoleni w parafiach, w szkołach katolickich, przedszkolach, na wydziałach teologii, w seminariach, w wielu obszarach działalności Kościoła, ochrona dzieci staje się apostolatem – wtedy widzimy cichą, ale bardzo ważną i bardzo efektywną zmianę.

Ochrona dzieci musi stać się kulą śniegową, która będzie się toczyć, wtedy dopiero dojdziemy do momentu, w którym naprawdę będziemy mogli powiedzieć, że Kościół rozumie co się stało w przeszłości i robi co w jego mocy aby dzieci były bezpieczne.

Ochrona dzieci jest integralną częścią misji Kościoła. Nie jest to coś, przed czym musimy się bronić, jest to coś, o co prosi nas Jezus, bo to on identyfikował się właśnie z najsłabszymi. To On prosi nas, abyśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, by maleńcy mogli przebywać bezpiecznie w obecności Boga Ojca.

KAI