Bóg przychodzi jako konkretny, mały i bliski. Tak ukazał go Polakom papież Franciszek. Taki też ma być Kościół, który Jego obecność niesie.

Z czym może kojarzyć się nam zapis K+M+B? Na pewno z imionami królów, pewnie również z błogosławieństwem. A może także z tym, jak przychodzi Bóg?

Odpowiedź można znaleźć w słowach papieża Franciszka. Warto podążyć tym tropem. W słowach tych, gdy uważniej się im przyjrzymy, znaleźć można program dla Kościoła w Polsce: podpowiedź, jak rozpoznać obecność Boga i jaki ma być Kościół, który tę obecność niesie.

Poniższa refleksja to, rzecz jasna, tylko własna propozycja streszczająca orędzie papieskie. Mam jednak nadzieję, że w tej grze słów zobaczyć można coś ważnego dla Kościoła.

Bóg się ogranicza

Boli nas, że trudno dziś zobaczyć Boga w naszych wspólnotach, zobaczyć Go w Kościele, zwłaszcza po tym, co się działo w minionym roku. Trudno Go wychwycić w podniesionych emocjach, gorszących decyzjach i szumie medialnym wokół Kościoła, który na naszych oczach staje się niepotrzebny tysiącom Polaków.

Dlatego warto zwrócić się do papieża Franciszka, żeby zobaczyć, jaki program ma dla nas, dla naszego Kościoła. Proponuję zatrzymać się nad K+M+B. Tym skrótem posługuję się na streszczenie homilii, jaką papież wygłosił do Polaków 28 lipca 2016 r. w czasie Mszy w 1050. rocznicę chrztu Polski w Częstochowie (pełny tekst – tutaj). To właśnie wtedy chciał pokazać Boży wątek, który przewija się przez naszą ludzką historię i tka historię zbawienia oraz zostawić nam wskazówki odnośnie życia naszego Kościoła.

Wejście Boga w historię nie jest triumfalne, lecz najprostsze – przychodzi On jako dziecko, jak najmniejsze z nasion

Franciszek podkreślał, że wejście Boga w historię nie jest triumfalne, lecz najprostsze – przychodzi On jako dziecko zrodzone przez matkę, jak najmniejsze z nasion, które kiełkuje i rośnie. „Wbrew temu, czego moglibyśmy się spodziewać, a może chcielibyśmy – zarówno wówczas, jak i dziś – Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie, ale przychodzi w małości, w pokorze”.

Potem, odwołując się do obecności Jezusa na weselu w Kanie, papież mówił o Bogu, który dopełnia komunii z nami. „Pan nie utrzymuje dystansów, ale jest bliski i konkretny, jest między nami i troszczy się o nas, nie decydując za nas i nie zajmując się kwestiami władzy”. Woli ograniczyć się do tego, co małe – w przeciwieństwie do człowieka, który dąży do posiadania wciąż czegoś większego.

Pojawia się zatem pytanie najważniejsze: jak przychodzi i jak zbawia nas Bóg? „Bóg zatem nas zbawia, stając się małym, bliskim i konkretnym”. A odwracając kolejność: konkretnym, małym i bliskim, czyli K+M+B.

Nie traktuje nas jako numerów

Bóg jest KONKRETNY. W Jego działaniu wszystko jest konkretne. „Słowo staje się ciałem, rodzi się z matki, rodzi się pod Prawem, ma przyjaciół i uczestniczy w weselu. Odwieczny komunikuje się z ludźmi, spędzając z nimi czas i to w konkretnych sytuacjach” – te słowa papież odnosił do naszego życia, w którym też mamy zobaczyć konkret Bożego działania. Mamy to ujrzeć w historii osobistej, w przekazie wiary przez pokolenia, wreszcie w opiece Maryi.

Pan jest bliski i konkretny, troszczy się o nas, nie decydując za nas i nie zajmując się kwestiami władzy

Bóg objawia się zawsze osobowo i wobec osób – nigdy nie traktuje nas jako numerów. Jak mówił kiedyś Jan Paweł II – nie bez przyczyny Jezus rodzi się, gdy cesarz chce człowieka sprowadzić do numeru w księdze spisów, do rachunku, do statystyki. Wtedy właśnie Bóg daje Syna Człowieczego, jednego, wyjątkowego, bo Bóg nas traktuje inaczej, wyjątkowo, osobowo.

On nie traktuje nas ideologicznie, nie narzuca niczego, nie upraszcza, ale naprawdę dotyka pełni naszej rzeczywistości – tego, co słabe, kruche, zbuntowane, zagniewane, niepogodzone. Konkretnie wkracza w historię pełną konkretów. Nie jako jakaś magiczna siła, ale jako Ktoś, kto towarzyszy i wspiera łaską w realnym świecie. Staje się człowiekiem. Słowo staje się ciałem, więc Jezus – jak mówi Sobór Watykański II w konstytucji „Gaudium et spes” – ludzkimi rękami wykonywał pracę, ludzkim umysłem myślał, ludzką wolą działał, ludzkim sercem kochał.

Tak wielki, że może stać się mały

Bóg przychodzi jako MAŁY. Przede wszystkim chodzi tu o to, że Bóg się umniejsza – sprzeciwia się pysze życia, która pochodzi od świata. Staje się cichy i pokornego serca, wybiera prostych, by im objawiać Królestwo i wybiera pokorny język – język miłości (tak, jedynie z miłości, jak podkreśla Franciszek, Bóg zainaugurował pełnię czasu).

Benedykt XVI tłumaczył wcześniej, podczas swojej pierwszej pasterki jako papież: „Bóg jest tak wielki, że może stać się mały. Bóg jest tak potężny, że może stać się bezbronny. Zwraca się do nas jako bezbronna Dziecina, żebyśmy umieli Go kochać”.

Bóg objawia się zawsze osobowo i wobec osób – nie bez przyczyny Jezus rodzi się, gdy cesarz chce człowieka sprowadzić do numeru w księdze spisów

Bóg przychodzi jako BLISKI – Franciszek tłumaczy, że Bóg nie chce pozostawać na tronie w niebie czy w podręcznikach historii; nie chce, by się Go lękano niczym możnego i dalekiego władcy; pragnie zbliżyć się do naszych codziennych ścieżek życia, aby iść z nami. Bóg wędruje z nami, biorąc nas za rękę, jak tato dziecko i towarzyszy nam w wielu sytuacjach (on tak mówi o historii Polski!).

Pozytywne promieniowanie

I tu papież daje słowo naszemu Kościołowi: „Także jako Kościół to właśnie powinniśmy zawsze czynić: słuchać, angażować się i przybliżać się, dzieląc radości i trudy ludzi, aby Ewangelia była realizowana bardziej konsekwentnie i przynosiła większe owoce: poprzez pozytywne promieniowanie, poprzez przejrzystość życia…”.

Złośliwie można by rzec, że Kościół często pokazuje nam wręcz przeciwnie wyglądającego Jezusa: odległego, wyniosłego i bardzo ogólnego, schowanego za formułami, których nie rozumiemy; a i sam Kościół jawi nam się często właśnie taki: odległy, wyniosły i strasznie niekonkretny, nieprzejrzysty. Słuchać, angażować się i przybliżać to znaczy naśladować postawę Jezusa w drodze do Emaus.

Taką propozycję postawił nam Franciszek już 3 lata temu! Mówił wtedy o potrzebie wyjścia poza krzywdy i rany z przeszłości, o tworzeniu komunii ze wszystkimi bez ulegania pokusie izolowania się i narzucania swej woli.

Działać w małości

Warto wracać do tego przemówienia, które było skierowane do wszystkich wiernych w Polsce, a nie tylko do biskupów (jak inne przemówienia z pielgrzymki czy orędzie z wizyty ad limina). Jest to słowo papieża do całego Kościoła.

Franciszek mówił też o wystrzeganiu się arbitralnych decyzji i szemrań w naszych wspólnotach. Ile tego dziś między nami, prawda? Pokazywał Maryję i zachęcał, by od niej uczyć się wrażliwości, piękna służenia bez wyróżniania i dyskryminowania kogokolwiek. I zwracał uwagę, że „na niewiele się zda przejście między dziejami przed i po Chrystusie, jeśli pozostanie jedynie datą w kronikach historii”. Konieczne jest „przejście wewnętrzne, Pascha serca ku stylowi Bożemu ucieleśnionemu przez Maryję: działać w małości i w bliskości towarzyszyć, z prostym i otwartym sercem”.

Jeśli Kościół nas wkurza, to żeby nie zwątpić, żeby się nie zgorszyć taką wspólnotą – mamy szukać oparcia w Tym, który przychodzi jako konkretny, mały i bliski. To On jest receptą na nasze małe i wielkie kościelne kryzysy

Jeśli więc polska rzeczywistość często prezentuje całkiem odmienny styl, jeśli Kościół nas wkurza, to żeby nie zwątpić, żeby nie oszaleć, żeby się nie zgorszyć taką wspólnotą – mamy szukać oparcia w Tym, który przychodzi jako konkretny, mały i bliski. To On jest receptą na nasze małe i wielkie kościelne kryzysy.

K+M+B – Bóg przychodzi w Jezusie jako konkretny, mały i bliski. Obecny tu i teraz chce czynić z tobą Paschę serca. Pomyśl o tym, kiedy będziesz pisał te litery albo kiedy je zobaczysz na drzwiach swojego sąsiada.


Fragment rozważania z konferencji adwentowych „K+M+B, czyli jak przychodzi Bóg?”, wygłoszonych w parafii Zwiastowania Pańskiego w Warszawie w grudniu 2019 r.