Nikt dzieciom nie mówi, że to są brednie – zaznacza seksuolog Andrzej Depko w rozmowie Grzegorza Sroczyńskiego na Gazeta.pl.

Wywiad z dr. Andrzejem Depko, seksuologiem, neurologiem, prezesem Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej, ukazał się na portalu Gazeta.pl. Rozmowa Grzegorza Sroczyńskiego dotyczy negatywnego wpływu pornografii na dzieci.

Depko zaznacza, że „dzisiejsze 11, 12 i 13-latki uzyskują wiedzę o seksie z filmów porno”. „My, dorośli, popełniamy zbrodnię, że z pornografią nie polemizujemy. Nikt dzieciom nie mówi, że to są brednie. Rodzice – nie, bo wstyd rozmawiać z dzieckiem o pornografii. Szkoła – tym bardziej. Rośnie nam kalekie pokolenie wychowane na hardkorze. Dla młodych ludzi pornografia to trucizna, która zalewa ich młode dusze” – mówi.

Seksuolog wyjaśnia, że pornografia „kształtuje wizerunek seksu całkowicie nieprawdziwy i powoduje w młodym organizmie prawdziwe spustoszenia w relacjach między płciami. Pornograficzna ikona kobiecości, ikona męskości, kompletnie nieprawdziwy obraz ciała…”.

Na uwagę Sroczyńskiego, że gwałtownie potrzebujemy w szkołach edukacji seksualnej, seksuolog reaguje: „Też nie do końca o to chodzi, ta cała dyskusja to pożal się Boże… Powiem ci szczerze, że jestem przeciwny okrzykom «róbmy edukację seksualną», bo chciałbym raczej w szkołach przedmiotu WOZ – wiedza o zdrowiu. Czegoś, co kompiluje różne aspekty: zdrowie somatyczne, psychiczne, reprodukcyjne i seksualne. One są we wzajemnej relacji i jak wyciągasz tylko jeden element, to też mieszasz dzieciakom w głowach. Powinni się dowiedzieć, jak będzie ich seksualność funkcjonowała, gdy będą mieli 20-30-50 lat. Powinni na tych lekcjach usłyszeć o nałogach i zagrożeniach, jednym z nich jest pornografia, bo potrafi uzależniać i jest to takie same uzależnienie, jak alkohol czy narkotyki. Ten młody człowiek powinien dostać jak najszerszą wiedzę o sobie”. „Lewica, prawica, liberałowie – wszyscy w tej sprawie powinni powiedzieć sobie dwie rzeczy. Po pierwsze, że dzieci oglądają pornografię. Po drugie, że trzeba z nimi o tym rozmawiać, demaskować i obśmiewać bzdury, które tam widzą. Być może dałoby się to uzgodnić ponad poglądami” – dodaje.

„Jeśli z dzieckiem dorośli nie potrafią rozmawiać o seksie, to te elementy są w stu procentach zatrute i złe, bo pochodzą od biznesu pornograficznego. Wtedy rozwój psychoseksualny dziecka ulega zaburzeniu, ono uczy się bezosobowego seksu, który polega na uprzedmiotowieniu drugiej osoby. Nie ma integracji między seksualnością i uczuciowością. Nastolatki wchodzą wtedy w dorosłe życie z poważnymi deficytami, bo nie czują, że seks jest dopełnieniem, a nie podstawowym celem, dla jakiego wchodzimy w związki” – przekonuje Depko.

Zauważa, że pornografia jest dziś szeroko dostępna dla nieletnich choćby za sprawą smartfonów. „Wraz z kupnem smartfona dziecko powinno w pakiecie dostać wiedzę, że pornografia, którą na 99 procent zobaczy, to jest bzdura. To paradoks, że ci sami, którzy chcą wyrzucać edukatorów seksualnych ze szkół, jednocześnie na pierwszą komunię te smartfony wręczają. Za 20 lat będą mieli zastępy nieszczęśliwych ludzi” – alarmuje.

DJ