W Polsce domy biskupie są bardzo obszerne – mówi papieski jałmużnik kard. Konrad Krajewski.

Wczoraj został otwarty nowy korytarz humanitarny z Lesbos do Rzymu. Dzięki współpracy jałmużnika papieskiego kard. Konrada Krajewskiego, ministerstwa spraw zagranicznych Włoch oraz Wspólnoty Sant’Egidio do Wiecznego Miasta przybyło 33 uchodźców pochodzących z Afganistanu, Kamerunu i Togo.

W rozmowie z Radiem Watykańskim kard. Krajewski relacjonuje, że w maju w obozach dla uchodźców znajdowało się 7 tys. osób, a teraz zostało ich 17 tys. Jak zauważa, uchodźcy przebywają tam w nieludzkich warunkach, gdzie nie ma prądu ani wody. Śpią pod plastikowymi płachtami. Niektórzy z nich dopiero w 2021 roku będą mieli rozmowy z władzami dotyczące przyznania dokumentów.

– Nie myślmy o tym, co państwo może zrobić dla tych ludzi. Pomyślmy, co Kościół może dla nich zrobić, a Kościół może uczynić bardzo wiele, począwszy od kardynałów, biskupów i księży – zaznacza papieski jałmużnik. – Możemy otworzyć nasze klasztory, nasze domy, tak jak to zrobił kardynał z Luksemburga, który w połowie listopada zabrał dwie rodziny. Nie umieścił ich jednak w Caritasie, ale w swoim domu. U nas w Polsce domy biskupie są bardzo obszerne, domy kardynałów w Rzymie także są bardzo przestronne, więc zacznijmy od siebie. Dajmy miejsce, żeby Pan Jezus mógł się narodzić poprzez obecność tych osób – zaznacza.

Kard. Krajewski przyznaje, że na początku jemu też trudno było przełamać się w podejściu do potrzebujących. – No jak to: ubogi, brudny i śmierdzący ma wejść do mojego domu? No właśnie, ale może wyjść piękny, umyty, ubrany oraz najedzony i to jest właśnie Jezus. Przyjmuję Jezusa, bo to On powiedział: „byłem nagi, byłem uchodźcą, byłem w więzieniu”. Jestem pełen podziwu dla Wspólnoty Sant’Egidio, bo dla niej mój bliźni to jest Chrystus. Pojechaliśmy na Lesbos zabrać te 33 osoby, a tak naprawdę przywieźliśmy Pana Jezusa pod postacią 33 twarzy, każdy inny, każda osoba ma inną historię. To jest ten sam Jezus – podkreśla.

DJ