Wielu ludzi opuszcza Kościół nie dlatego, że opuszcza Chrystusa, lecz dlatego, że Go w Kościele nie znajduje – mówi ks. Tomáš Halík w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Wywiad z ks. Tomášem Halíkiem, czeskim teologiem i filozofem, tegorocznym laureatem Medalu św. Jerzego, ukazał się dziś w „Tygodniku Powszechnym”. Rozmowa Artura Sporniaka i Piotra Sikory dotyczy m.in. przemian zachodzących w chrześcijaństwie.

Ks. Halík ocenia, że za 20 lat chrześcijaństwo w Europie „zapewne nie będzie masowe, tyle że Jezus nigdy nie obiecywał, że będzie”. „Uważam, że za 20 lat Kościół będzie bardziej zróżnicowany” – dodaje.

Zwraca uwagę, że „polski katolicyzm był w przeważającej mierze defensywny. W czasach zaborów musiał przeciwstawiać się niemieckiemu protestantyzmowi i rosyjskiemu prawosławiu. Karmił się też ideami romantycznymi. To wszystko zostało wzmocnione przez wybór papieża Polaka”. „Mówiłem moim przyjaciołom z Polski, że za tą ikoną papieża Polaka muszą odnaleźć Chrystusa. Czasem mówi się anegdotycznie o Rzymie, że jest najbardziej ateistycznym miastem, bo rzymianie uważają, iż mają papieża i nie potrzebują już Boga. Czy nie mieliście podobnej sytuacji w Polsce?” – czytamy.

„Czy możliwa jest odnowa chrześcijaństwa?” – pytają redaktorzy „Tygodnika Powszechnego”. „W epoce sekularyzmu i postsekularyzmu stoimy przed wyzwaniem odnalezienia nowej twarzy chrześcijaństwa. Sam od miesięcy pracuję nad pewną wizją – czymś, co określiłbym jako «popołudniowe chrześcijaństwo». Ta metafora inspirowana jest myślą Carla ­Gustava Junga, który pisał, że ludzkie życie porównać można do dnia: do południa budujemy miejsce w społeczeństwie, później przychodzi kryzys południa, a po południu jest czas, by sięgać głębiej. Sądzę, że można odnieść tę metaforę do historii chrześcijaństwa. Okresem do południa były dotychczasowe dwa tysiące lat, podczas których rozwijaliśmy doktrynę i powstawał Kościół jako instytucja. Potem nastał kryzys przejawiający się w ruchach modernistycznych, pojawieniu się idei śmierci Boga oraz w sekularyzacji. Ten kryzys, który ma dzisiaj dalsze ciągi, jest szansą na oczyszczenie” – odpowiada ks. Halík.

„Sekularyzacja nie jest końcem chrześcijaństwa, tylko jego głęboką transformacją. Teraz się mówi, że religia wraca. Ja odpowiadam, że religia nie ma skąd wracać, bo nigdy nie zniknęła” – dodaje czeski filozof, zaznaczając, że w Kościele „stoimy teraz przed potrzebą głębokiej reformy. Co interesujące: wzywa do niej sam papież. Nie możemy jednak ograniczyć się tylko do reformy instytucji. Ważne, by rozwijać duchowość, i to duchowość ekumeniczną”.

Duchowny uważa, że „wielki potencjał religijny mają ludzie, którzy znajdują się na obrzeżach Kościoła”. „Wielu ludzi opuszcza Kościół nie dlatego, że opuszcza Chrystusa, lecz dlatego, że Go w Kościele nie znajduje. Stają się ludźmi poszukującymi. Mniej jest walczących ateistów. Dla poszukujących wiara jest swego rodzaju drogą. Nie mówią: «jesteśmy w posiadaniu prawdy», ale: «chcemy poszukiwać». Są też ludzie, którzy nie określają się jako wierzący, lecz są ludźmi duchowymi – duchowość jest dla nich ważna. Sądzę, że o losie Kościoła zdecyduje to, czy będzie w stanie zwrócić się właśnie do nich. Ale nie chodzi o to, byśmy działając starą misjonarską strategią wciągnęli ich w struktury kościelne. Chodzi o to, by dzięki nim struktury się rozszerzyły. O nową wizję Kościoła, nową eklezjologię” – podkreśla.

DJ