Zbyt często na lekcjach religii narzuca się uczniom jedną interpretację i odpowiedź, zamiast razem poszukiwać drogi – mówi wyróżniony w konkursie na Nauczyciela Roku ks. Damian Wyżkiewicz w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Wywiad z ks. Damianem Wyżkiewiczem CM, filozofem, katechetą wyróżnionym w konkursie na Nauczyciela Roku, ukazał się dziś w „Tygodniku Powszechnym”.

Rozmowa Ignacego Dudkiewicza dotyczy lekcji religii. Zdaniem duchownego, jej obecność w szkole to dobry pomysł. „Teologia jest częścią wiedzy. Warto, żeby uczniowie znali podstawowe informacje także z tej dziedziny. Chodzi o podstawy pozwalające lepiej zrozumieć świat i kulturę, w której żyjemy. Polskie społeczeństwo ma bardzo niski poziom wiedzy biblijnej czy teologicznej. Człowiek wykształcony powinien mieć zaś jakikolwiek kontakt z podstawowymi pojęciami religijnymi, teologicznymi, z biblistyką. Inaczej jest ignorantem – niezależnie od tego, czy wierzy, czy nie” – tłumaczy i zaznacza, że religia w szkole powinna służyć wyłącznie przekazywaniu wiedzy. „Nie powinniśmy ze szkoły robić kościoła, organizując w niej nabożeństwa, przynosząc relikwie czy odprawiając mszę” – mówi.

Zwraca uwagę, że przekazywanie wiary na lekcji religii „do końca nie jest możliwe – chyba że poprzez przykład swojego życia”. Jak wyjaśnia, „wtajemniczenie chrześcijańskie” to zadanie dla parafii, a nie dla szkoły. „Jeśli kogoś chce się przyciągnąć do Kościoła, to można jedynie proponować. Niczego nie wolno w tym względzie uczniom narzucać” – podkreśla.

Zaznacza, że wiele zależy od tego, jaki jest katecheta. „Czy jest wykształcony i kontaktowy, czy zamknięty i niedouczony. Wielu księży i sióstr zakonnych jest przymuszanych do uczenia w szkole, niezależnie od tego, czy tego chcą i czy się do tego nadają. To paranoja. Nie każdy teolog będzie dobrym dydaktykiem. Nie każdy dobry dydaktyk tak samo nadaje się do pracy z klasami 1-3 podstawówki, jak i z licealistami” – mówi. Fakt, że księża trafiają do szkół niemal automatycznie, nazywa wielkim błędem.

Jego zdaniem, religia w szkole powinna być inter­dyscyplinarna, a zamiast tego indoktrynuje uczniów. „Zbyt często na lekcjach religii narzuca się uczniom jedną interpretację i odpowiedź, zamiast razem poszukiwać drogi. Co gorsza, wiele osób w liceum słyszy dokładnie to samo, co w gimnazjum. Dlatego tak wielu uczniów wypisuje się z tych zajęć. Sam bym nie chciał na nie chodzić” – podkreśla.

„Myślę, że niektóre problemy z religią w szkole biorą się właśnie z tego, że nie wierzymy w sumienia młodych ludzi” – przyznaje katecheta. „Wszyscy poszukujemy. Warto zaufać młodym ludziom, że oni też chcą uczciwie szukać. I im to umożliwić. Inaczej zajmujemy się nie nauczaniem, lecz właśnie indoktrynacją” – dodaje.

Zwraca też uwagę, że „młodzież nie widzi w Kościele miejsca, w którym mogłaby realizować swoje potrzeby duchowe” i szuka go „albo w innych religiach, na przykład Wschodu, albo w kulturze, albo zwyczajnie obojętnieje. Nie szuka w ogóle”.

DJ