Kościół jednoznacznie i z przekonaniem opowiada się za tym, by dzieci otrzymywały rzetelne informacje na temat tego, czym jest płciowość i na czym polega jej piękno – mówi ks. Przemysław Drąg, kierownik Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin (KODR) przy Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Drąg przypomina w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną, że w polskich szkołach od 20 lat obecny jest przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie” (WDŻ), który przekazuje wiedzę o seksualności. Przyznaje, że niekiedy ciężko jest przekonać rodziców do posyłania dzieci na te zajęcia. Zastanawia się także, czy organizowanie ich na pierwszej lub ostatniej lekcji ma sens. Zdaniem ks. Drąga konieczne jest stałe podnoszenie kwalifikacji osób prowadzących ten przedmiot.

Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonych przez IBRIS na zlecenie dziennika „Gazety Prawnej”, 80 proc. Polaków chce, by edukacja seksualna była prowadzona w szkole. Większość jest jednak zdania, że odpowiedzialność za uświadamianie dzieci spoczywa przede wszystkim na rodzicach, szkoła znalazła się na drugim miejscu. Ks. Drąg uważa, że w znacznej mierze wyniki badań są zbieżne z tym, co propaguje Kościół, zwłaszcza przekonanie, że to rodzice jako pierwsi powinni informować swoje dzieci o kwestiach związanych z płciowością. – To bardzo ważne, bo to rodzic, który jest najbliżej dziecka i zna stopień jego rozwoju i wrażliwość, najlepiej wie, jak przekazać dziecku informacje na temat piękna życia, płciowości, małżeństwa, rodzicielstwa. Pytanie jak to zrobić, by rodzice mieli odpowiednia wiedzę, żeby nie bali się informować oraz, wreszcie, znajdowali czas na taką rozmowę – mówi szef KODR.

Podkreśla, że jeżeli nie będzie się prowadziło odpowiedniej, dostosowanej do wieku, edukacji seksualnej, to dzieci będą czerpały „wiedzę” albo z pornografii albo szukały jej u kolegów, przez co sfera seksualności zostanie bardzo mocno spłycona.

Duchowny zwraca uwagę, że jeżeli rodzice decydują się na to, żeby powierzyć innym edukację związaną ze sprawami tak intymnymi i związanymi z wartościami, które rodzina wyznaje, edukacja seksualna musi zyskać ich akceptację. Gwarantuje to zarówno konstytucja jak i prawo edukacyjne dotyczące przygotowania do życia w małżeństwie i rodzinie – przypomina.

Ekspert KEP podkreśla, że Kościół jednoznacznie i z przekonaniem opowiada się za tym, by dzieci otrzymywały rzetelne informacje na temat tego, czym jest płciowość i na czym polega jej piękno. Jego zdaniem zbyt mało mówi się o tym, że edukacja seksualno-afektywna prowadzona jest przez Kościół poprzez prowadzenie różnych działających w nim grup: podczas oaz dla dzieci i młodzieży, w formacji ministrantów, bielanek, scholi. – Tam także, w swoim gronie rówieśniczym, dzieci i młodzież otrzymują odpowiednie informacje dotyczące m.in. afirmacji swojego ciała, rozwoju osobowości itd. Mamy do czynienia z afirmacją całego człowieka i nie pytamy go o jego preferencje seksualne. Jesteśmy atakowani zarzutem, że Kościół zagląda ludziom „do łóżka”, tymczasem to właśnie ci, którzy taki zarzut formułują, m.in. środowiska LGBT, definiują człowieka wyłącznie na podstawie jego orientacji seksualnej. To zupełna aberracja – uważa szef KODR.

Przypomnijmy, że 16 października Sejm skierował do dalszych prac w komisji obywatelski projekt nowelizacji Kodeksu karnego przygotowany przez inicjatywę „Stop pedofilii”, który zakłada m.in. wprowadzenie kary pozbawienia wolności za publiczne propagowanie lub pochwalanie obcowania płciowego dzieci. Jak przekonują autorzy projektu, jego celem ma być „zapewnienie prawnej ochrony dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją”. Z kolei zdaniem opozycji, prawdziwą intencją projektodawców jest zakazanie prowadzenia edukacji seksualnej w Polsce.

KAI, DJ