Mamy usłyszeć ludzi, to, co się dzieje tutaj, i umieć czytać to jako znak czasu, a może Słowo Boże. Franciszek przypomina to do znudzenia – mówi o. Wacław Oszajca.

W środę wieczorem w warszawskiej kawiarni Agere Contra odbyło się spotkanie patronów i redakcji „Więzi” z okazji wydania wywiadu rzeki Damiana Jankowskiego (Więź.pl) z jezuitą, ojcem Wacławem Oszajcą „Innego cudu nie będzie. Rozmowy o wierze i niewierze” (Wydawnictwo WAM). Spotkanie z autorami książki poprowadził Cezary Gawryś, naczelny „Więzi” w latach 1995-2001.

Jankowski przypomniał, że jego spotkania z o. Oszajcą zaczęły się od bożonarodzeniowego wywiadu z 2017 r. Jak wspominał, rozmówcy szybko znaleźli nić porozumienia. Na antyklerykalne uwagi redaktora „Więzi” jezuita reagował: „Mało tego, powiem więcej…” – i tak w końcu zrodził się pomysł na wywiad rzekę.

Innego cudu nie będzie

Wacław Oszajca SJ, Damian Jankowski, „Innego cudu nie będzie. Rozmowy o wierze i niewierze”, Wydawnictwo WAM, Kraków 2019

– Pewnie ta nasza książka będzie miała różny odbiór – przyznał o. Oszajca. – No i dobrze. Liczę na to, że może sprowokuje ona kogoś do tego, by w razie potrzeby odważył się pójść po sumie do proboszcza i powiedzieć: „Księże proboszczu, to kazanie było bardzo dobre, ale na wiec partyjny, a nie na dzisiejszą Mszę”. Zdaniem jezuity, jeżeli na razie takie sytuacje się nie zdarzają, to dlatego że Kościół jest sklerykalizowany, a „za ten klerykalizm Kościoła odpowiadają świeccy, a nie my”. – Oczywiście przesadzam – dodał z uśmiechem o. Oszajca.

Jego zdaniem współcześnie problemem jest dzielenie świata na dwie części: sacrum i profanum. – Wydzielamy od świata to, co uważamy za sacrum, odgradzamy. Dlatego w klasztorach muszą być mury, a w kościołach nie może być zwykłych okien. Żeby, broń Boże, nie zobaczyć, że na przykład ktoś idzie ulicą. Żeby się nie rozpraszać. A więc sacrum jest tylko tą przestrzenią, którą sobie wydzielimy, i tylko w tym miejscu jest możliwy kontakt z Bogiem – komentuje o. Oszajca.

– Cośmy dalej zrobil? – pytał. I odpowiadał: – Przerzuciliśmy całe życie religijne z domu, z rodziny do kościoła, straciliśmy żydowską tradycję szabatu i jezusową – ostatniej wieczerzy. Skutek tego jest taki, że aby się spotkać z Bogiem, trzeba iść do kościoła. Tymczasem nie. Jak mówi Karl Rahner, chrześcijanin nie może dzielić rzeczywistości, która jest, na sacrum i profanum. Bo sacrum, jeśli istnieje, to w całym profanum. Cała rzeczywistość to ciało Boże, jedna wielka monstrancja, mieszkanie Boga. Dzielenie jednak siedzi w nas bardzo głęboko.

O. Oszajca powołał się na prof. Stefana Swieżawskiego, który pisał, że nawet nazwanie kogoś duchownym jest herezją, ponieważ on też jestem duchownym, skoro zajmuję się duchowymi sprawami. – I miał rację – powiedział o. Oszajca. Na potwierdzenie przywołał dodatkowo zaangażowanie religijne chrześcijan z pierwszych wieków.

Na pytanie z sali o obecną rolę świeckich w Kościele o. Oszajca odpowiedział: – Przy Rakowieckiej 61 w Warszawie mamy parafię francuską. Kto uczy w niej religii i przygotowuje do Pierwszej Komunii? Nie księża, nie katecheci. Rodzice. Mają pomoce, skrypty, wszystko, co potrzebne. I naprawdę świetnie to wychodzi. Dlatego nudzić się nie będziemy, jeśli zajmiemy się Kościołem trochę mocniej – odpowiadał jezuita.

Autorzy „Innego cudu nie będzie” chcieli pokazać nieoczywiste przyczyny kryzysu w Kościele. – Mamy wielki krzyk, że ubywa kleryków w seminariach. I pytania, co zrobić, żeby oni chcieli przychodzić – mówił o. Oszajca. I proponował: – To my, starsi, już wyświęceni, formatorzy, wychowawcy, sami siebie zapytajmy, co robimy, żeby pomóc ludziom wytrwać w seminariach. Czy to my przypadkiem nie marnujemy ich powołań?

– Poza tym – kontynuował o. Oszajca – czy kryzys w Kościele wynika tylko z naszych grzechów? Może to sam Pan Bóg rozwala ten Kościół, który jest? – zastanawiał się jezuita. Na potwierdzenie tej możliwości przytoczył Stary Testament i proroków, którzy ostro protestowali przeciwko establishmentowi religijnemu i państwowemu, które się zresztą na siebie nakładały.

O. Oszajca zachęcał do krytycznego myślenia. – Ważne, aby nie bać się stawiania pytań. Aby wiara nie była tylko na doczepkę. Jak mówił Rahner, nie wyglądajmy Boga, który nam będzie dzieci kołysał, żeby nie płakały, bo takiego Boga nie ma. A jeśli Boga nie widzimy, nie słyszymy Go, to nie dlatego, że On się ukrywa. Mamy usłyszeć ludzi, to, co się dzieje tutaj, i umieć czytać to jako znak czasu, a może Słowo Boże. Franciszek przypomina to do znudzenia – mówił o. Oszajca.

Jankowski: – To, o czym o. Wacław Oszajca pisze w wierszach, publicystyce i w naszej książce, jest wielkim dowartościowaniem codzienności. Wielki, odrealniony ideał nie istnieje. Wszystko dzieje się tu i teraz.