Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, wydał dziś oświadczenie w sprawie akcji „Nie świruj, idź na wybory”. Rzecznik „stanowczo sprzeciwia się konstruowaniu kampanii profrekwencyjnych w oparciu o stereotypy dotyczące grup narażonych na dyskryminację, w tym osób chorujących psychicznie”.

„Nie świruj, idź na wybory” to profrekwencyjna akcja prowadzona w mediach społecznościowych. Postaci z życia publicznego nagrywają filmiki, w których wykonują nienaturalne gesty po czym wypowiadają hasło: „Nie świruj, idź na wybory”. W ten sposób nagrali się m.in. aktorzy Janusz Gajos i Wojciech Pszoniak, dominikanin o. Tomasz Dostatni czy aktorka i warszawska radna Anna Nehrebecka-Byczewska.

Akcję skomentowała wczoraj na Więź.pl Maria Libura – ekspertka ds. zdrowia, kierowniczka Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Komunikacji Medycznej. „Stereotypu «wariata», wywołującego wstyd i skazującego na marginalizację, bez ogródek używa się w obecnej kampanii wyborczej, by ośmieszyć rzesze niegłosujących lub głosujących «inaczej». Rykoszetem dostają osoby zmagające się z zaburzeniami zdrowia psychicznego. To właśnie takie potoczne wyobrażenia powstrzymują licznych chorych przed korzystaniem z pomocy medycznej i skazują ich na niepotrzebne cierpienia” – pisała Libura.

Dziś głos zabrał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. W swoim oświadczeniu pisze, że „jako konstytucyjny organ ochrony praw człowieka wyraża poparcie dla inicjatyw, których celem jest zachęcenie obywatelek i obywateli do udziału w zbliżających się wyborach parlamentarnych”, jednak „stanowczo sprzeciwia się konstruowaniu kampanii profrekwencyjnych w oparciu o stereotypy dotyczące grup narażonych na dyskryminację, w tym osób chorujących psychicznie”.

Bodnar zwraca uwagę, że „osoby z niepełnosprawnościami są jedną z grup w sposób szczególny narażonych na wykluczenie społeczne. Wśród nich, w stosunkowo najgorszej sytuacji znajdują się osoby chorujące psychicznie. Doświadczają one odrzucenia zarówno w obszarze życia prywatnego, jak i publicznego. Powielanie krzywdzących stereotypów narosłych wokół osób z niepełnosprawnością psychiczną ma widoczny wpływ choćby na ich sytuację na rynku pracy, co skutkuje spychaniem ich na margines życia społecznego”.

Wszystkie badania prowadzone na zlecenie RPO (ostatnie z 2018 r.), pokazują, że osoby chorujące psychicznie spotykają się ze zdecydowanie największym dystansem społecznym wśród przedstawicieli innych grup narażonych na dyskryminację.

„Wciąż około 40 proc. obywateli i obywatelek nie chciałoby, aby osoba chorująca psychicznie była ich sąsiadem/sąsiadką czy pracowała z nimi w jednym zespole, a około 30 proc. Polek i Polaków odmówiłaby osobom należącym do tej grupy praw obywatelskich” – przypomina Bodnar.

Jego zdaniem „język stosowany wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną i innych osób z niepełnosprawnościami powinien służyć włączeniu tych osób do społeczeństwa oraz przezwyciężaniu negatywnych stereotypów, nie zaś pogłębiać ich dyskryminację”.

Tymczasem nadużycia – w tym w sferze języka – dotyczące osób z zaburzeniami psychicznymi stanowią według Bodnara „szczególny rodzaj radykalizacji języka publicznego”.

rpo.gov.pl, JH